Perspektywa Libby
Czwartek, 10 kwietnia
Biedna An .. niech tylko jeszcze raz zobaczę Petera to normalnie zamorduje. Miał najwspanialszą dziewczynę pod słońcem i zamienił ją na jakiegoś szlaufa z burdele !! Razem ze Scar nie miałyśmy serca zostawiać jej samej więc zostałyśmy w domu. Siedziałyśmy w salonie opatulone w koce, nieogarnięte i zajadałyśmy lody i popcorn. W telewizji leciał właśnie jakiś film romantyczny. Jakiś facet właśnie wyznawał jakiejś kobiecie miłość ..
- Kłamca !! Nie wierz mu na pewno zdradza Cię z jakąś zdzirą !! - krzyknęła Andrea rzucając w telewizor popcornem.
- Może włączymy coś innego .. - Scarlett miała już sięgnąć po pilota, ale Star ją uprzedziła.
- Nie ! Chce zobaczyć jak go później rzuca dla innego który jej nie okłamuje. - powiedziała.
- Scar zajmij się nią idę poćwiczyć mam sporo zaległości. - wstałam i związałam włosy w kucyk.
- Nie jestem dzieckiem Liv. - oburzyła się Andrea.
- Też Cię kocham ! - krzyknęłam wchodząc po schodach, ale już nie usłyszałam odpowiedzi. Weszłam do naszej salki do ćwiczeń i przebrałam się w wygodniejsze rzeczy. Włączyłam muzykę i po długiej i męczącej rozgrzewce wzięłam się za zaległy taniec który muszę zaliczyć.
***
Ledwo żywa wzięłam prysznic i szybko się ogarnęłam. Zeszłam na dół gdzie była cała banda chłopaków latających naokoło An z nowymi pudełkami lodów. Oparłam się o ścianę i z rozbawieniem patrzyłam jak moja przyjaciółka krzyczy że kupili jej złe smaki.
- Przestałaś dbać o linię ? - usiadłam na kolanach Zayn'owi i zjadłam ogromną łyżkę lodów miętowych z kawałkami czekolady. AAA mózg mi zamarza.
- I tak mnie nikt nie chce. - ugryzła tabliczkę czekolady. O nie tak nie może być trzeba jej pomóc zapomnieć o tej zdradzieckiej świni.
- Nie przesadzaj jesteś jedną z najładniejszych dziewczyn w szkole, a nawet w mieście każdy Cię chce nie załamuj się przez jakiegoś dupka, który nie potrafił Cię docenić. - powiedziałam pewnym głosem.
- Ale .. - chciała coś powiedzieć, ale wtrąciła się Scar.
- Nie ma żadnych ''ale'' wstawaj i się ogarniaj bo zabieramy Cię na shopping i później do klubu. - powiedziała dziwnie machając rękoma co chyba miało pokazywać taniec. Niewierze że Scar chce iść
do klubu i to jeszcze z własnej woli. Czego się nie robi dla przyjaciółki.
- Dziewczyny mają racje, a później możesz go obsmarować brudami przez radiowęzeł i na twitterze. - podrzucił jej pomysł Louis, a An aż iskierki zaświeciły się w oczach chodź widzę że to dla niej naprawdę trudne i jedne zakupy i impreza nie pomogą do końca. Znalazłabym jej kogoś, ale to raczej nie na miejscu przecież wczoraj straciła chłopaka.
- Musimy jej pomóc zapomnieć, bo popadnie w paranoje pamiętam jak było jak kiedyś rozstała się z chłopakiem pomożecie ? - wyszeptałam Zayn'owi do ucha.
- A mamy wybór ? - zapytał rozbawiony.
- Nie. - uśmiechnęłam się. An od niechcenia poszła na górę się ogarnąć.
- Gdzie zgubiliście kotleta ? - zapytałam.
- A co stęskniłaś się ? - palnął Niall, a ja spojrzałam na niego jak na idiotę.
- Ja stęskniona za nim niedoczekanie wasze ! Po prostu nie mam komu dokuczać lubię jak się wkurza. - powiedziałam wtulona w Zayna.
- Jesteś dziwna. - stwierdził Lou.
- No to żeś Amerykę odkrył. - zaśmiała się Scar.
- Dzięki Scarlett nie ma to jak miał opinia przyjaciółki. - uśmiechnęłam się do niej sztucznie.
- Mniejsza. W jakim klubie się spotykamy ? - zapytałam.
- Nie idziemy do klubu, ale miejsce imprezy to niespodzianka. - Liam miał uśmiech od ucha do ucha całkiem słodko wyglądał jak taka mała kochana panda. Boże jaka ze mnie idiotka dobrze że nikt nie wie co myślę.
- To my idziemy się szykować. - powiedziała wymownie Scar, ale oczywiście oni nic nie załapali.
- Scar chciała powiedzieć, żebyście pojechali do domu i się wyszykowali. - powiedziałam wprost, a moja przyjaciółka uderzyła się z otwartej dłoni w czoło. No co nie moja wina że oni nic nie rozumieją wiec mówię wprost.
- Ale my jesteśmy gotowi. - uśmiechnął się Niall.
- Dobra wytłumaczę wam to jaśniej. My potrzebujemy trochę prywatności ludzi nie możecie z nami być dwadzieścia cztery godziny na dobę. Przyznajcie się jesteście z jakiejś gazety ?? A może dla nich pracujecie i sprzedajecie gorące plotki z naszego prywatnego życia ?! Na bank no bo kto normalny wytrzymałby z nami jesteśmy zdrowo popierdolone. To co zebraliście już wszystkie materiały ? Jak chcecie to mogę wam dać moje majtki żebyście mieli dowody możecie nawet powiedzieć że się z wami wszystkimi przespałam i tak już każdy ma mnie za dziwkę czemu tego bardziej nie rozpowszechnić. - plotłam jak opętana, a wszyscy gapili się na mnie jak na idiotkę i po chwili wybuchli śmiechem.
- Liv ty to zabawna jesteś normalnie bardziej niż ja. - rechotał się Louis, no ja już nie wiem jak ja mam ich wygonić.
- Dobra chłopaki jedziemy wrócimy po nie wieczorem. - powiedział Zayn z rozbawieniem i cmoknął mnie w policzek na pożegnanie.
- Dzięki Bogu ! - uniosłam dłonie do sufitu.
- Ale co do tych majtek .. - zaczął Louis.
- Wynocha ! - krzyknęłam i rzuciłam poduszką w ich kierunku, ale zdążyli uciec w akompaniamencie głośnego śmiechu mojej przyjaciółki. Ja przez nich skończę w psychiatryku ... chociaż to może nie byłby taki zły pomysły.
Scar dostała sms od Nialla co do naszego ubioru do mnie pewnie bali się napisać. Ja już nie wiem co mam o nich myśleć jeszcze nam ubiór wybierają, może niedługo będą określali wymagania co do bielizny. Razem z dziewczynami czekałyśmy, aż w końcu te księżniczki przyjadą. Nie żeby coś, ale godzina spóźnienie to nawet na mnie za dużo. W końcu usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. Alleluja
łaskawie się pojawili.
- Mniejsza. W jakim klubie się spotykamy ? - zapytałam.
- Nie idziemy do klubu, ale miejsce imprezy to niespodzianka. - Liam miał uśmiech od ucha do ucha całkiem słodko wyglądał jak taka mała kochana panda. Boże jaka ze mnie idiotka dobrze że nikt nie wie co myślę.
- To my idziemy się szykować. - powiedziała wymownie Scar, ale oczywiście oni nic nie załapali.
- Scar chciała powiedzieć, żebyście pojechali do domu i się wyszykowali. - powiedziałam wprost, a moja przyjaciółka uderzyła się z otwartej dłoni w czoło. No co nie moja wina że oni nic nie rozumieją wiec mówię wprost.
- Ale my jesteśmy gotowi. - uśmiechnął się Niall.
- Dobra wytłumaczę wam to jaśniej. My potrzebujemy trochę prywatności ludzi nie możecie z nami być dwadzieścia cztery godziny na dobę. Przyznajcie się jesteście z jakiejś gazety ?? A może dla nich pracujecie i sprzedajecie gorące plotki z naszego prywatnego życia ?! Na bank no bo kto normalny wytrzymałby z nami jesteśmy zdrowo popierdolone. To co zebraliście już wszystkie materiały ? Jak chcecie to mogę wam dać moje majtki żebyście mieli dowody możecie nawet powiedzieć że się z wami wszystkimi przespałam i tak już każdy ma mnie za dziwkę czemu tego bardziej nie rozpowszechnić. - plotłam jak opętana, a wszyscy gapili się na mnie jak na idiotkę i po chwili wybuchli śmiechem.
- Liv ty to zabawna jesteś normalnie bardziej niż ja. - rechotał się Louis, no ja już nie wiem jak ja mam ich wygonić.
- Dobra chłopaki jedziemy wrócimy po nie wieczorem. - powiedział Zayn z rozbawieniem i cmoknął mnie w policzek na pożegnanie.
- Dzięki Bogu ! - uniosłam dłonie do sufitu.
- Ale co do tych majtek .. - zaczął Louis.
- Wynocha ! - krzyknęłam i rzuciłam poduszką w ich kierunku, ale zdążyli uciec w akompaniamencie głośnego śmiechu mojej przyjaciółki. Ja przez nich skończę w psychiatryku ... chociaż to może nie byłby taki zły pomysły.
***
Scar dostała sms od Nialla co do naszego ubioru do mnie pewnie bali się napisać. Ja już nie wiem co mam o nich myśleć jeszcze nam ubiór wybierają, może niedługo będą określali wymagania co do bielizny. Razem z dziewczynami czekałyśmy, aż w końcu te księżniczki przyjadą. Nie żeby coś, ale godzina spóźnienie to nawet na mnie za dużo. W końcu usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. Allelujałaskawie się pojawili.
- Serio godzina spóźnienia ? -spytałam jak tylko wsiadłam do auta Malika.
- No nie nasza wina korki były. Mogłaś nas nie wyganiać. - powiedział nadal rozbawiony tą sytuacją.
- Jace miał jechać z nami, ale Andrea pewnie by nas zabiła za to i byłoby gadanie że źle na niego wpływamy. - Louis jest taki naiwny.
-Nie rozbawiaj mnie Lou to on prędzej będzie miał na was zły wpływ, a poza tym An nie chce go za szybko widzieć po jego ostatnim wybryku więc lepiej o nim nie wspominaj. - wyjaśniłam poprawiając makijaż w lusterku. Głupia szminka mi się rozmazała, a miała być taka idealna.
- A co takiego zrobił ? - dopytywał chłopak.
- Mieszkasz z nim i nie wiesz nie chwalił Ci się ? - spojrzałam na niego przez ramię.
- Nie nic mi nie mówił. - wzruszył ramionami.
- Obnażał się publicznie. - wyjawiłam chłopakom na co wybuchli śmiechem.
- W sumie to mogłem się domyślić w końcu ciągle chodzi po domu nago. - powiedział.
- Fuu jak ja się cieszę że to nie u nas mieszka. - aż przeszedł mnie dreszcz na tą wiadomość. Co za niewyżyty dzieciak po kim on to ma. Resztę drogi gadaliśmy o jakiś bzdurach. Rozglądałam się przez okno co to za odludzie.
- Jesteśmy na miejscu. - Zayn zaparkował auto na jakimś ogromnym parkingu.
- Czy wy macie nas zamiar teraz zabić, poćwiartować i zakopać ? Bo nie wygląda mi to na miejsce imprezy. - zapytałam sarkastycznie wysiadając z auta gdzie czekała już reszta. Oczywiście nie obyło się bez Harry'ego i jej dziuni. Ciekawe jak ma na imię widząc wzrok resztę sądzę że nie tylko w mojej głowie pojawiło się takie pytanie. Zero kultury nawet jej głupi chłopak jej nie przedstawił.
- Hej jestem Libby jak się nazywasz ? - podeszłam do niej i wyciągnęłam dłoń którą ze zmieszaniem i niepewnością uścisnęła. Czyżby kotlet na opowiadał jej jaka to jestem niemiła i wredna. Nie zdziwiłoby mnie to w sumie.
- Yyy jestem Angelina. - przedstawiła się nieśmiało. No to teraz trochę się zabawimy.
- Piękne imię i jesteś dość ładna na pewno zostaniemy przyjaciółkami. Nie wiem czy znasz resztę, ale przedstawię. To jest Andrea, Scarlett, Zayn, Liam, Louis, Niall i kotlet znaczy Harry, ale jego to znasz. Wiesz to jego taka urocza ksywka możesz tak do niego mówić na pewno się nie obrazi on to uwielbia. - prawie wybuchłam śmiechem widząc jej minę i reszty. - Ale inna rzecz będę mówić do
Ciebie Angel chociaż pewnie taka grzeczna nie jesteś przy tym ogierze no wiesz tak w sekrecie mówiąc słyszałam że już pół Miami przeleciał, ale to nic złego przynajmniej jest doświadczony, a to się ceni. - wszyscy patrzyli z niedowierzaniem, a Angelina była czerwona jak pomidor. Jak ja lubię zawstydzać ludzi. Ale oczywiście do akcji musiał wkroczyć kotlet.
- To może my pójdziemy odebrać bilety. - zabrał dziewczynę i słyszałam tylko jak się tłumaczy i przeprasza za mnie.
- Czy Ty się dobrze czujesz ? - zapytał Liam.
- A co powiedziałam coś nie tak ? Chciałam być tylko miłą następnym razem od razu przedstawi swoje panienki. - złapałam Zayna za rękę i powędrowałam za tamtą dwójką, a reszta z nami. Po drodze śmialiśmy się i gadaliśmy, a im dalej szliśmy tym głośniej było słychać jakąś muzykę i było widać jakieś światła i lasery. Gdzie oni nas zaciągnęli.
- A oto niespodzianka. - Lou skakał i cieszył się jak dziecko na widok wesołego miasteczka. Serio i to tu bali się wziąć Jace'a. Jeny co za debile.
- Mieliśmy iść na imprezę, a nie do wesołego miasteczka. - zauważyła słusznie An.
- Ale to nie jest wesołe miasteczko to festiwal muzyczny gdzie są też różne karuzele. - wyjaśnił Niall.
- To wiele wyjaśnia. - powiedział Scar. Harry dał nam bilety przy czym trzymał swoją dziunię z dala ode mnie ehh przecież nie jestem aż taka straszna i jej nie zjem.
-Nie rozbawiaj mnie Lou to on prędzej będzie miał na was zły wpływ, a poza tym An nie chce go za szybko widzieć po jego ostatnim wybryku więc lepiej o nim nie wspominaj. - wyjaśniłam poprawiając makijaż w lusterku. Głupia szminka mi się rozmazała, a miała być taka idealna.
- A co takiego zrobił ? - dopytywał chłopak.
- Mieszkasz z nim i nie wiesz nie chwalił Ci się ? - spojrzałam na niego przez ramię.
- Nie nic mi nie mówił. - wzruszył ramionami.
- Obnażał się publicznie. - wyjawiłam chłopakom na co wybuchli śmiechem.
- W sumie to mogłem się domyślić w końcu ciągle chodzi po domu nago. - powiedział.
- Fuu jak ja się cieszę że to nie u nas mieszka. - aż przeszedł mnie dreszcz na tą wiadomość. Co za niewyżyty dzieciak po kim on to ma. Resztę drogi gadaliśmy o jakiś bzdurach. Rozglądałam się przez okno co to za odludzie.
- Jesteśmy na miejscu. - Zayn zaparkował auto na jakimś ogromnym parkingu.
- Czy wy macie nas zamiar teraz zabić, poćwiartować i zakopać ? Bo nie wygląda mi to na miejsce imprezy. - zapytałam sarkastycznie wysiadając z auta gdzie czekała już reszta. Oczywiście nie obyło się bez Harry'ego i jej dziuni. Ciekawe jak ma na imię widząc wzrok resztę sądzę że nie tylko w mojej głowie pojawiło się takie pytanie. Zero kultury nawet jej głupi chłopak jej nie przedstawił.
- Hej jestem Libby jak się nazywasz ? - podeszłam do niej i wyciągnęłam dłoń którą ze zmieszaniem i niepewnością uścisnęła. Czyżby kotlet na opowiadał jej jaka to jestem niemiła i wredna. Nie zdziwiłoby mnie to w sumie.
- Yyy jestem Angelina. - przedstawiła się nieśmiało. No to teraz trochę się zabawimy.
- Piękne imię i jesteś dość ładna na pewno zostaniemy przyjaciółkami. Nie wiem czy znasz resztę, ale przedstawię. To jest Andrea, Scarlett, Zayn, Liam, Louis, Niall i kotlet znaczy Harry, ale jego to znasz. Wiesz to jego taka urocza ksywka możesz tak do niego mówić na pewno się nie obrazi on to uwielbia. - prawie wybuchłam śmiechem widząc jej minę i reszty. - Ale inna rzecz będę mówić do
Ciebie Angel chociaż pewnie taka grzeczna nie jesteś przy tym ogierze no wiesz tak w sekrecie mówiąc słyszałam że już pół Miami przeleciał, ale to nic złego przynajmniej jest doświadczony, a to się ceni. - wszyscy patrzyli z niedowierzaniem, a Angelina była czerwona jak pomidor. Jak ja lubię zawstydzać ludzi. Ale oczywiście do akcji musiał wkroczyć kotlet.- To może my pójdziemy odebrać bilety. - zabrał dziewczynę i słyszałam tylko jak się tłumaczy i przeprasza za mnie.
- Czy Ty się dobrze czujesz ? - zapytał Liam.
- A co powiedziałam coś nie tak ? Chciałam być tylko miłą następnym razem od razu przedstawi swoje panienki. - złapałam Zayna za rękę i powędrowałam za tamtą dwójką, a reszta z nami. Po drodze śmialiśmy się i gadaliśmy, a im dalej szliśmy tym głośniej było słychać jakąś muzykę i było widać jakieś światła i lasery. Gdzie oni nas zaciągnęli.
- A oto niespodzianka. - Lou skakał i cieszył się jak dziecko na widok wesołego miasteczka. Serio i to tu bali się wziąć Jace'a. Jeny co za debile.
- Mieliśmy iść na imprezę, a nie do wesołego miasteczka. - zauważyła słusznie An.
- Ale to nie jest wesołe miasteczko to festiwal muzyczny gdzie są też różne karuzele. - wyjaśnił Niall.
- To wiele wyjaśnia. - powiedział Scar. Harry dał nam bilety przy czym trzymał swoją dziunię z dala ode mnie ehh przecież nie jestem aż taka straszna i jej nie zjem.
***
Wszystko jest takie piękne i kolorowe. Każdy kupił sobie drinka po czym poszliśmy w stronę oferowanych tu atrakcji. Chłopacy od razu pobiegli na najstraszniejszą i najszybsza karuzelę jaka tu była co mnie nie zdziwiło. Oni mają chyba skłonności samobójcze. Jeździli nią chyba pięć razy, a my w tym czasie zdążyłyśmy już wypić kilka drinków i lekko się wstawić. Dziewczyny gadały z Angeliną. Czułam się lekko opuszczona, ale przynajmniej alkohol jest ze mną. Jeny brzmię jak nałogowiec.
- Bleee ja o kotleta ?! Czy Ciebie pojebało ! - oburzyłam się.
- No bo tak na niego patrzysz i ta Twoja gadka wcześniej. - wyjaśniła, a ja uderzyłam się z otwartej dłoni w czoło. Czemu wszyscy myślą że jestem zazdrosna i na niego lecę ludzie okulary sobie kupcie.
- Po pierwsze mam chłopaka to Zayn poznałaś go. Po drugie nigdy w życiu nie łączyło mnie nic i nie będzie mnie łączyć z tym kotletem poza nienawiścią do siebie. I po trzecie ja już mam chłopaka. - powiedziałam szybko na co ta tylko się zaśmiała i poszła pod karuzelę. Piłam już chyba piątego drinka i lekka faza zaczęła mnie łapać więc całkowicie zapomniałam o podejrzeniach Angel. Wszyscy postanowiliśmy iść do domu strachów. Jeździło się tam drewnianą kolejką. Kupiliśmy bilety i zajęliśmy miejsca, ale ta dziunia znów musiała coś palnąć.
- Co Libby wolałabyś siedzieć koło Harry'ego żeby się do niego przytulić. - powiedziała, a ja myślałam że zaraz się na nią rzucę i jej całą twarz przestawię, aż jej matka nie pozna.
- Liv spokojnie on chce Cię sprowokować. - Zayn objął mnie ramieniem.
- Udaj się jej i zaraz tego pożałuje. - ta suka ma szczęście że jeszcze nie potrafię zabijać wzrokiem. Jeszcze bezczelnie się śmiała. No ja zaraz nie wytrzymam.
- Harry trzymaj ją lepiej blisko siebie, bo pożałuje że ze mną zadziera. - powiedziałam wściekła. Chłopak zaczął jej coś tłumaczyć, a ta tylko wywróciła oczami.
- Uuu wróciła psycho Libby. - zawyła An która już była napita. Normalna osoba by się za to zdanie wkurzyła, ale mnie to rozbawiło. Scar, An i ja śmiałyśmy się przez cały dom strachu z tego, a nikt nie wiedział o co chodzi. Może kiedyś im opowiem, ale to jak będę trzeźwa i będę o tym pamiętać więc marne szanse. Jak wyszliśmy z tego śmiesznego domu strachów, An rzuciła pomysł żeby coś zajarać. Rozejrzeliśmy się i zobaczyliśmy jakąś grupkę palących osób. Liam poszedł do nich po jakiegoś gieta, ale odprawili go.
- Może poszukamy kogoś innego. - zaproponował Niall.
- Co ich zapytałeś ? - zapytałam opierając się o ramie Zayna.
- Czy mają zioło, a co niby miałem zapytać. - odpowiedział oburzony Liam.
- Jeny nie można tak prosto z mostu. Pewnie pomyśleli że jesteś z policji czy coś trochę dyskrecji. - wywróciłam oczami i wstałam z ziemi. Wyjęłam kilka banknotów z torebki i je zwinęłam w dłoni.
- Dajcie mi to załatwić. - uśmiechnęłam się i oddaliłam od znajomych.
- Hej. - przywitałam się i podałam jednemu dłoń na uściśnięcie przy okazji dając pieniądze. Spojrzał i szybko przeliczył banknoty. Zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu i wręczył srebrną kulkę.
Uśmiechnęłam się wdzięcznie i wróciłam do reszty.
- Wy kobiety to macie łatwiej wystarczy dekolt. - warknął Liam.
- Oj już nie marudź tylko podaj bletki i jakiegoś papierosa. - rozdrobniłam zioło i zmieszałam z odrobiną tytoniu. Szybko skręciłam blanta i rozpaliłam podając dalej. Nawet Scar zapaliła to trzeba zapisać w jakimś kalendarzu. Jak skończyliśmy wzięliśmy jeszcze kilka drinków i poszliśmy w tłum. Impreza była genialna jedna z najlepszych na jakich byłam. Niall nosił Scar na baranach, a Zayn mnie. An tańczyła z Lou uśmiechnięta od uch do ucha. Harry z tą dziunią, a Li z jakąś brunetką. Prawie idealny skład nie sądziłam, ze tak szybko się zgramy. Kocham tych ludzi !
___________________________
Rozdział dość szybko i mam nadzieję, ze Wam się podoba. Proszę o komentarze z pochwałami, krytyką czymkolwiek po prostu chcę wiedzieć że tu jesteście i ze czytacie to dla nas naprawdę ważne. I wybaczcie jeśli są jakieś błędy :)
Ps. Trzymajcie za mnie kciuki bo matury mi się zaczynają :) I powodzenia dla reszty maturzystów jestem z Wami !! <3
- Co Libby wolałabyś siedzieć koło Harry'ego żeby się do niego przytulić. - powiedziała, a ja myślałam że zaraz się na nią rzucę i jej całą twarz przestawię, aż jej matka nie pozna.
- Liv spokojnie on chce Cię sprowokować. - Zayn objął mnie ramieniem.
- Udaj się jej i zaraz tego pożałuje. - ta suka ma szczęście że jeszcze nie potrafię zabijać wzrokiem. Jeszcze bezczelnie się śmiała. No ja zaraz nie wytrzymam.
- Harry trzymaj ją lepiej blisko siebie, bo pożałuje że ze mną zadziera. - powiedziałam wściekła. Chłopak zaczął jej coś tłumaczyć, a ta tylko wywróciła oczami.
- Uuu wróciła psycho Libby. - zawyła An która już była napita. Normalna osoba by się za to zdanie wkurzyła, ale mnie to rozbawiło. Scar, An i ja śmiałyśmy się przez cały dom strachu z tego, a nikt nie wiedział o co chodzi. Może kiedyś im opowiem, ale to jak będę trzeźwa i będę o tym pamiętać więc marne szanse. Jak wyszliśmy z tego śmiesznego domu strachów, An rzuciła pomysł żeby coś zajarać. Rozejrzeliśmy się i zobaczyliśmy jakąś grupkę palących osób. Liam poszedł do nich po jakiegoś gieta, ale odprawili go.
- Może poszukamy kogoś innego. - zaproponował Niall.
- Co ich zapytałeś ? - zapytałam opierając się o ramie Zayna.
- Czy mają zioło, a co niby miałem zapytać. - odpowiedział oburzony Liam.
- Jeny nie można tak prosto z mostu. Pewnie pomyśleli że jesteś z policji czy coś trochę dyskrecji. - wywróciłam oczami i wstałam z ziemi. Wyjęłam kilka banknotów z torebki i je zwinęłam w dłoni.
- Dajcie mi to załatwić. - uśmiechnęłam się i oddaliłam od znajomych.
- Hej. - przywitałam się i podałam jednemu dłoń na uściśnięcie przy okazji dając pieniądze. Spojrzał i szybko przeliczył banknoty. Zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu i wręczył srebrną kulkę.
Uśmiechnęłam się wdzięcznie i wróciłam do reszty.
- Wy kobiety to macie łatwiej wystarczy dekolt. - warknął Liam.
- Oj już nie marudź tylko podaj bletki i jakiegoś papierosa. - rozdrobniłam zioło i zmieszałam z odrobiną tytoniu. Szybko skręciłam blanta i rozpaliłam podając dalej. Nawet Scar zapaliła to trzeba zapisać w jakimś kalendarzu. Jak skończyliśmy wzięliśmy jeszcze kilka drinków i poszliśmy w tłum. Impreza była genialna jedna z najlepszych na jakich byłam. Niall nosił Scar na baranach, a Zayn mnie. An tańczyła z Lou uśmiechnięta od uch do ucha. Harry z tą dziunią, a Li z jakąś brunetką. Prawie idealny skład nie sądziłam, ze tak szybko się zgramy. Kocham tych ludzi !
___________________________
Rozdział dość szybko i mam nadzieję, ze Wam się podoba. Proszę o komentarze z pochwałami, krytyką czymkolwiek po prostu chcę wiedzieć że tu jesteście i ze czytacie to dla nas naprawdę ważne. I wybaczcie jeśli są jakieś błędy :)
Ps. Trzymajcie za mnie kciuki bo matury mi się zaczynają :) I powodzenia dla reszty maturzystów jestem z Wami !! <3



powodzenia :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
Usuń