poniedziałek, 10 lutego 2014

Rozdział 13

Perspektywa Libby
1 kwiecień, poniedziałek

Czy mnie coś ominęło dzisiaj ?! Jakieś pierwszaki właśnie obrzuciły mnie serpentyną i ze śmiechem uciekł zanim zdążyłam ich dorwać. Heloł niech tylko dowiem się co to za bachory to zniszczę. Weszłam na tt i napisałam tweeta :
‘’Ludzie czy to normalne, że stoję przy szafce i nagle jakieś niedojrzałe bachory obsypują mnie serpentyną i drą się że to żart ?!?’’
Po chwili miałam kilka odpowiedzi, które znacząco rozjaśniły mój umysł przecież dzisiaj jest Prima Aprilis, ale to nie zmienia faktu, że jestem wściekła na te dzieciaki. Wyjęłam telefon i napisałam do dziewczyn.


Szybkim krokiem na ile pozwoliły mi na to buty skierowałam się w stronę schodów i weszłam na dach gdzie znajduje się coś na wzór tarasu. Po kilku sekundach była już Panda, a po niej Star.
- Flesh co jest ? – zapytała zdyszana Scarlett.
- Wiecie że dzisiaj jest prima aprilis ? – spojrzałam na nie zaciekawiona.
- I pędziłam tu żebyś mnie uświadomiła że dzisiaj jest prima aprilis ?!? – oburzyła się zmęczona An.
- No nie moja wina, że jakieś pierwszaki obrzuciły mnie konfetti. – syknęła, a one wybuchły śmiechem ha ha ha mega zabawne -.-
- Mniejsza co powiecie, żeby wkręcić kogoś ? – wyszczerzyłam się, a dziewczyny uśmiechnęły się szyderczo.
- A ja już nawet wiem kogo. – spojrzała na nas znacząco Scar.

***

Miałam dzisiaj mniej lekcji przez to cholerne zwolnienie z zajęć praktycznych. Bojciu jakie ja będę miała zaległości u Pani Petrenko ona mnie zabije. Wróciłam do domu i od razu nasypałam jedzonka Cleo. Włączyłam TV w salonie i zaczęłam krzątać się po domu nie wiedząc co z sobą zrobić. Pobiegłam do pokoju i dostałam szoku jeny jaki tu bałagan i już mam zajęcie. Pozbierałam brudne ciuchy i wcześniej segregując zaniosłam do naszej mini pralni. Nastawiłam pranie i wróciłam do sypialni. Poukładałam wszystko w łazience, a następnie pościeliłam łóżku i od razu wszystko wyglądało lepiej. Wróciłam do kuchni i złapałam jabłko niby jestem głodna, ale poczekam aż dziewczyny wrócą, bo jakoś nie chce mi się nic gotować. Rzuciłam się na kanapę, a po chwili dołączył mój kociak.
Akurat TV było włączone na jakimś filmie był tak nudny, że nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
- Libby ! Libby ! Budź się jacyś bandyci porwali Scarlett ! – zaczęła mną potrząsać Andrea i mocno się we mnie wtuliła szepcząc dyskretnie że to żart. Gdy mój wzrok już się wyostrzył zobaczyłam resztę przejętej hołoty no to zaczynamy zabawę buahahaha
- Już zleciliśmy poszukiwanie kolegom z wydziału Scar. – wyjęknął przejęty Niall.
- Co, ale jak to … jak ją porwali. – powiedziałam z wymuszonymi łzami w oczach jej ich miny są bezcenne ma ktoś kamerę by to uwiecznić.
- Miała akcję i jak kogoś chciała zatrzymać to ją porwali w sklepie. – powiedział przestraszony Liam.
- Powiedzieli, ze mamy czekać i oni ją znajdą. – oznajmił Lou.
- Co ?! Ja nie będę czekać jak idiotka, gdy ktoś porwał moją przyjaciółkę. – wyłkałam i opadłam na podłogę jednak nie taka zła ze mnie aktorka. Po chwili poczułam jak ktoś mnie podnosi i przytula do swojego torsu. Zayn.
- Musimy coś zrobić. – powiedziała zapłakana Star. Znów poczułam pod swoimi stopami ciepłe puchowy dywan.
- Wiem ! – krzyknęłam.
- Jeśli ci porywacze to tylko zwykłe złodziejaszki to nie wpadli na to by ją przeszukać. – dokończyłam.
- No i co z tego że jej nie przeszukali. – burknął kotlet.
- Libby miała na myśli, że Panda ma w telefonie chip dzięki którego możemy ją namierzyć. – wyjaśniła Star.
- Więc na co czekamy ? – powiedział z nadzieją Niall.
- W tym że nie mamy do tego sprzętu. – powiedziałam.
- Musimy jechać do Martina i od razu odbierzemy od niego Izabelle. – oznajmiła już spokojniej An. Wszyscy poszliśmy do garażu i wsiedliśmy do aut. Udając wielce załamaną poprosiłam Zayna żeby poprowadził moje auto, bo ja nie jestem w stanie.

***

Na miejscu pobiegliśmy natychmiast do Martina. Weszłam tylko ja i An tłumacząc że pozwolił wejść tylko nam na razie.
- Co się dzieje co wy odwalacie z jakimś porwaniem ? – zapytał zdziwiony współpracownik Scar.
- No co w końcu dzisiaj prima aprilis. – szepnęłam upewniając się, żeby było to na tyle cicho, aby nie usłyszeli za drzwiami.
- A więc Martin wiesz już coś na temat porwania. – załkała głośniej Andrea z rozbawioną miną … coś czuje że oni nas zabiją za ten żart.
- Przykro mi na razie nie możemy nic zrobić … - odpowiedział poważnym tonem detektyw z równie rozbawioną miną.
- Ale jak to … musicie zacząć jej szukać … może wiecie coś na temat tych bandytów to jacyś zawodowcy czy grupka amatorów .... – zapytałam.
- To grupa amatorów … nie wiecie czy Scarlett ma przy sobie telefon ? – zapytał i nagle do pokoju weszła ta cała hołota, więc nasze miny spoważniały.
- Tak ma i ma tam chip namierzcie ją ! – krzyknął przejęty Niall aww to słodkie jak się o nią martwi … cholera zdecydowanie nas za to zabiją …
- Dobrze dajcie mi czas, a ją namierzę. – powiedział i znacząco spojrzał na drzwi. Wszyscy wyszliśmy i zajęliśmy miejsca przed gabinetem. Na korytarzu było wyjątkowo cicho … co to wszyscy wolne czy to sprawka Pandy, może zadbała by ten żart przebiegł od początku do końca doskonale. Niall, Li i Lou kręcili się w tę i z powrotem po korytarzu, An siedziała w końce załamana, a ja koło Zayna, tylko kotlet gdzieś zniknął …
- To moja wina mogłam bardziej ją pilnować, a nie pozwalać jej jeździć na jakieś niebezpieczne akcje …. – powiedziałam łamiącym się głosem.
- Nawet tak nie mów Liv, ona jest pełnoletnia to ona wybrała sobie to zajęcie, nie możesz się obwiniać. – starał się mnie pocieszyć Liam.
- A jak jej nie znajdziemy ? – wyszeptała An.
- Nie mów tak ! Znajdziemy ją. – powiedział ze strachem w oczach Niall … może trochę jednak przegięłyśmy z tym żartem … oni na serio się martwią. Załamana An uciekła szybko do łazienki.
- Pójdę do niej. – wstałam i weszłam do pomieszczenia i zobaczyłam An powstrzymującą śmiech.
- Oni się do nas nie odezwą za ten żart. – wyszeptała przyjaciółka.
- Cholera, że ja wcześniej na to nie wpadłam … w końcu się ich pozbędziemy. – powiedziałam, a Andrea wywróciła oczami. Wróciłyśmy na korytarz, gdzie Martin tłumaczył coś chłopakom.
- Mamy wracać do domu, a jak się czegoś dowiedzą to zadzwonią. - powiedział Zayn.
- Ale jak to nie możemy tu poczekać ?! - krzyknęłam załamana.
- To może dłużej potrwać, a siedzenie tu nic nie da. - dodał Louis więc wszyscy ruszyliśmy na parking. Wróciliśmy do domu, gdzie chłopcy postanowili coś ugotować, bo ze stresu zgłodnieli. Usiedliśmy w salonie, a Louis i kotlet coś pichcili, gdy nagle zobaczyłam że Kleo bawi się jakąś kartką. Zabrałam jej świstek i zadałam sobie po raz kolejny dzisiaj pytanie KIEDY ONE TO WSZYSTKO PRZYGOTOWAŁY ?! Przecież nie spałam tak długo. Spojrzałam przerażonym wzrokiem na wszystkich po czym wypuściłam kartkę i pobiegłam do swojej sypialni zostawiając za sobą wołania znajomych. Rzuciłam się na łóżku i powtarzałam sobie żeby tylko nie wybuchnąć śmiechem. Usłyszałam jak ktoś wchodzi na górę więc mocno potarłam oczy, aby się lekko zaczerwieniły ... no co pozory muszą być.
- Livi spokojnie znajdziemy ją i nic jej się nie stanie. - powiedział spokojnym głosem Malik.
- Zay ... nie chce jej stracić ... czuje się za nią odpowiedzialna jest dla mnie jak siostra. - powiedziałam smutna, a chłopak zajął miejsce obok mnie i bez słowa mnie objął ... kochany jest, ale jak się dowie jaka jest prawda to mnie znienawidzi ...
- A teraz chodź pewnie jesteś głodna. - uśmiechnął się zniewalając i lekko ciągnąc mnie za dłoń zeszliśmy na dół, gdzie wszyscy siedzieli już przy stole. Zajęłam wolne miejsce i zaczęłam jeździć widelcem po talerzu. Zrobili grillowanego kurczaka i frytki mniam wyglądało smakowicie. Zjedliśmy po czym razem z An posprzątałyśmy, a chłopcy i lokowany kotlet poszli do salonu i dyskutowali co zrobić z tajemniczym listem od porywaczy.
- Kiedy wy to wszystko przygotowałyście. - szepnęłam do przyjaciółki zdziwiona.
- W szkole przez co moje gazety ucierpiały. - szepnęła oburzona Star.
- Dziewczyny chodźcie tu ! - krzyknął Niall.
- Jak w ciągu godziny zdobędziemy 100 tyśków ? - zapytał zaniepokojony Liam.
- Spokojnie to tylko dwóch złodziejaszków oni nie dostaną nic, a my odzyskamy Scarlett całą i zdrową. Pewnie sami są teraz przerażeni i nie wiedzą w co się pakują. Nikt nie będzie porywał mojej przyjaciółki już ja im pokaże. Zaraz zadzwonię do Martina i zrobimy ustawkę z lipną kasą, żeby ich złapać. - oznajmiła Andrea i wyszła do innego pomieszczenia zostawiając mnie z tym wszystkim samą.


*** 

Właśnie siedzieliśmy w jakiś brudnych, obleśnych krzakach na obrzeżach miasta i czekaliśmy, aż podjadą ''porywacze'' Scar. Martin stał przy swoim aucie kawałek od nas. Nagle podjechało dwóch mężczyzn i wysiedli z wozu. Zaczęli konwersację z detektywem i nagle wyrwali mu walizkę i odjechali z piskiem. Szybko podbiegliśmy do naszych ukrytych nie daleko aut i ruszyliśmy za nimi trzymając taką odległość, aby nie zauważyli że ich śledzimy. Zjechali w jakąś ścieżkę i podjechali do opuszczonej fabryki. Było już dość ciemno co wzmagało mój strach mimo że wiedziałam czego mogę się spodziewać. Opuściliśmy pojazdy i zaczęliśmy skradać się na tyły fabryki. Weszliśmy do jednego pomieszczenia, nic drugie nic, trzecie bingo. Zobaczyliśmy jak skulona Scar leży w koncie pokoju wszyscy z daleka zobaczyli jej podarte i ''zakrwawione'' ciuchy. Gdy nagle od tyłu zaszło nas tych dwóch kolesi i krzyknęli ''BUU!!'' Na co wszyscy zaczęli się drzeć, a kotlet zemdlał. Scar szybko wstała i zaczęła biegać drąc się PRIMA APRILIS na co tamci spojrzeli na nas wściekli.
- Czy wy to wszystko wymyśliłyście i że to żart ! - krzyknął Niall.
- My prawie zawału dostaliśmy, martwiliśmy się, a dla was to śmieszne ! - oburzył się Liam.
- My już chcieliśmy dać te 100 tysięcy i dzwonić na policje, a Harry aż zemdlał ze strach ! - dodał wściekły Lou. Gapiłyśmy się na nich jak dzieci karcone przez rodziców, gdy nagle wszyscy wybuchli śmiechem. Coś mnie ominęło ...
- Serio myślałyście, że będziemy źli ? - zapytał Zayn.
- Co czyli nie jesteście źli i jednak dalej będziecie się z nami zadawać i się was nie pozbędę ? - zawyłam zawiedziona na co wszyscy wywrócili oczyma.
- Nie chce wam przerywać pogawędek, ale może byśmy zaczęli zbierać się już do domu jest późno. - wtrącił się Martin. Chłopcy wzięli kotleta i wszyscy ruszyliśmy w stronę aut. Wsiedliśmy i w ciszy jechaliśmy do domu.

Uciekałam .. biegłam, a może kogoś szukałam. Obskurny budynek, który wydawał się wielkim labiryntem. Co kilka kroków po obu stronach mijałam jakieś pomieszczenia. Dlaczego biegłam ? Sama nie wiem po prostu wiedziałam, czułam że muszę kogoś/coś znaleźć. Moje sumienie nie dawało mi spokoju. Strach .. przerażenie. W głowie słyszałam tylko : "Znajdź! Uratuj! To dla ciebie ważne! Potrzebujesz tego!" Nie wiedziałam jak się od tego uwolnić. Słyszałam za sobą ciężkie kroki, ale nie widziałam nikogo. Nie mogłam się odwrócić ... Intuicja prowadziłam mnie w najdalsze zakątki budynku. Wiedziałam że muszę to znaleźć i uratować, bo sumienie nie da mi spokoju. A może po prostu to sobie wmówiłam ... może wcale tego nie potrzebowałam ? NIe! Musiałam to znaleźć, chciałam tego. Biegłam jak opętana nie zwracając uwagi na nic miałam tylko jeden cel .. odnaleźć coś co jest mi potrzebne. Coś czuje że nawet jakby ktoś mnie teraz podpalił nie zauważyłabym tego. Wbiegłam do ogromnej hali okręciłam się wokół własnej osi wyglądała na dawno opuszczoną. I znów te głosy w głowie : " Okno! Podejdź do okna! Ratuj! Potrzebuje cię!" Podbiegłam do luki w ścianie gdzie kiedyś pewnie znajdowało się okno. Rzeka, lasy i kompletna cisza. Coś kazało mi spojrzeć na tafle wody wydawała się naruszona jakby coś do niej przed chwilą wpadło. Wspięłam się na okno i przytrzymałam po obu stronach. Dlaczego ? Coś mi kazało ... chciałam ratować coś ważnego. "Libby!" Usłyszałam za sobą męski głos, a wszystkie głosy w głowie ucichły, jakby właśnie na to czekały. Jakby właściciel tego głosu to to czego szukałam, to co miałam znaleźć i uratować, jakby to była osoba której potrzebowałam. Gwałtownie się odwróciłam i skoczyłam na betonową podłogę. Spojrzałam przed siebie i przy jednym wejściu dojrzałam sylwetkę chłopaka. Nie mogłam dojrzeć jego twarzy, ale widziałam wyraźnie burzę loków na jego głowie. Zaczęłam iść co po chwili przeobraziło się w bieg, a dystans pokonywany przeze mnie jakby się nie zmieniła. Pomieszczenie wydłużało się ... chłopak zaczął zmierzać w moją stronę ... bezskutecznie. Po chwili za nim pojawiła się postać, która wyraźnie celowała w niego. "Uważaj!" krzyknęłam w panice. "Miałaś mnie uratować." szepnął ze smutnym uśmiechem, a po chwili usłyszałam strzał.

Spanikowana i zdyszana usiadałam prosto w aucie co nie uszło uwadze reszty. Spojrzałam na kotleta wyglądał na równie przerażonego i zdyszanego co ja, czy to możliwe że mu też się śniło to co .... nie na pewno nie.
- Co wam się stało ? - spojrzała na nas Scar.
- Nic. - powiedziałam równo z lokowanym. Jak idioci wpatrywaliśmy się w siebie i co dziwne nie mogłam tego przerwać. A może to prawda może rzeczywiście on jest mi potrzebny. Może się z nim kłócę i wyzywam, bo moja podświadomość stara się złapać z nim jakikolwiek kontakt. Może rzeczywiście on w jakiś sposób ratuje mnie, a ja jego. Stanęliśmy.
- Wysiadacie czy nadal będziecie się tak w siebie wpatrywać. - zaśmiał się Zayn na co oboje się opamiętaliśmy i wysiedliśmy z auta. Mimo że było już dość późno wszyscy jeszcze postanowili do nas przyjść. Usiedliśmy w salonie. Reszta zajęła się gadaniem, Martin pojechał po Izabelle, a ja co chwilę zerkałam na kotleta jakbym szukała w jego spojrzeniu odpowiedzi i wyjaśnienia na ten sen. Nikomu nie umknęło nasze dziwne zachowanie, ale nie obchodziło mnie to chciałam wiedzieć czy to było coś więcej czy tylko głupi sen ...

__________________________________
I o to mamy rozdział 13 ... pechowy ? Wy to oceńcie :) Mam nadzieje, że Wam się podoba. Piszę to kolejny raz i to kolejny raz mnie smuci ... Prawie nikt nie komentuje :( Uwierzcie mi że to dla autorów naprawdę smutne. Poświęcamy czas na pisanie, a wy nie możecie poświęcić tych dwóch minutek na komentarz :( Nie musicie się wielce rozpisywać wystarczy : "Fajnie" "Podoba mi się" albo " Nie podoba mi się możecie zmienić ..." Naprawdę każdy komentarz cieszy ;) Jak Wam coś nie pasuje w naszym pisaniu to śmiało piszcie my nie gryziemy i nie obrażamy się na Was miśki ;* Liczę na Wasze opinie koty <3

Pozdrawiam Nats xoxo

Ps. Jest nowa zakładka : "Wasze blogi" i możecie tam w komentarzach pisać Wasze blogi, a one później będą się tam pojawiać :)