Perspektywa Libby
Piątek, 29 marca
O dziwo obudziłam się przed szóstą rano. Mój humor nie był
za dobry co ja gadam jestem wściekła. Jak ten kotlet mógł myśleć, że pozwolę mu
sprowadzać do mojego domku jakieś lafiryndy. Ledwo godzę się na niego, a co
dopiero na nią no chyba kogoś pojeba … Powoli wyszłam z łóżka, aby nie obudzić
Scar i pobiegłam do malutkiej łazieneczki. Wskoczyłam pod prysznic wcześniej
zamykając drzwi. Szybko się wyszykowałam i gotowa wyszłam z domku.
Poszłam do
domu i przygotowałam sobie śniadanie. Zjadłam i postanowiłam pójść nad
jeziorko. Mało osób wie, że istnieje. Mi i mojemu bratu pokazali je rodzice. W
wakacje przychodziliśmy tam kąpaliśmy się i wygłupialiśmy. To były czasy, a
teraz raz na jakiś czas widzę się z bratem, a z rodzicami to chyba raz na rok.
Po chwili dotarłam na miejsce … nic się nie zmieniło. Na drzewie przy brzegu
nadal wisi huśtawka, pamiętam jak mój brat i tata zawiesili ją, a później huśtali
się i skakali do wody. Weszłam na mały pomost i stanęłam na jego skraju.
Dosłownie kilka sekund później jakiś inteligent wepchnął mnie do wody ?!?!! Co
to kur … ma być ja się pytam ?!? Zaczęłam wypływać i zobaczyłam tego kotleta. O
więc taki zabawny jesteś no to się zabawimy.
- AAAA !!! Ja .. nie umiem … pływać … - krzyczałam i
zamaszyście waliłam rękoma o taflę wody. Chłopak stał przerażony analizując
całą sytuację. Zanurkowałam pod wodę, a po chwili usłyszałam plusk obok siebie.
Łał on chce mnie uratować podziw że jeszcze mnie nie topi … Podpłynął obok mnie
i zaczął ciągnąć na powierzchnie. Gdy tylko wypłynęliśmy wyrwałam się mu i
zanurzyłam go pod wodę. Hahaha on serio myślał że nie umiem pływać, jednak nie
taka zła ze mnie aktorka.
- Czy ciebie pojebało ?!? – wydarł się jak tylko się
wynurzył.
- Mnie to ty baranie mnie wrzuciłeś do wody ! – krzyknęłam,
a on bezczelnie ochlapał mnie prosto w twarz. O nie tak bawić się nie będziemy.
Odwzajemniłam jego czyn i tak zaczęła się chlapanie, podtapianie i śmianie się.
- Przestań mnie chlapać ! – krzyknął śmiejąc się.
- Sam zacząłeś ! – zaśmiałam się jeszcze bardziej go
chlapiąc.
- Czy Was pojebało !? – usłyszeliśmy krzyk Liama.
- Jest marzec, a wam zebrało się na kąpiele ?! – dodał Zayn,
teraz czuje się jak dziecko karcone przez rodziców heloł czy my mamy po 5 lat ?
- Ojejku wielki mi halo. – wyszłam z wody wywracając oczami.
O cholewka, ale zimna. Nie czekając na chłopaków głównie z powodu braku chęci
słuchania reprymendy jak i tego że zaczęło mocniej wiać szybko pobiegłam do
domku. Przebrałam się w suche ciucha i biorąc Kleo poszłam do domu.
- Odbiło wam ? – naskoczyła na mnie Scar i się zaczyna.
- Ej zluzujcie, bo wam żyłka pęknie. Robicie z igły widły. –
powiedziałam i rzuciłam się na wielką skórzaną kanapę po czym zaczęłam bawić
się w telefonie, a ci dalej dyskutowali.
Po chwili przyszedł kotlet i
teraz na niego naskoczyli. W sumie to nawet mi się go trochę szkoda zrobiło …
jeny co ja gadam brr blee dobrze mu tak to wszystko przez niego … a jakbym serio
nie umiała pływać z jego zapłonem to nie wiadomo jakby się to skończyło. I
nagle nastała cisza, bo ktoś włożył do zamka klucz i otworzył drzwi.
- Matt ?!? – powiedziałam zmieszana i czym prędzej
podbiegłam i rzuciłam mu się na szyję. Jeny jak ja za nim tęskniłam.
- Liv co ty tu robisz liczyłem, że chata będzie moja –
zaśmiała się i dał mi kuksańca w bok na co zareagowałam grymasem. Ugh żebra
nadal w złym stanie.
- Sorki Livi .. jak tam po wypadku ?
- Jakoś żyje jak widzisz. – uśmiechnęłam się słodko.
- An, Scar jak wy urosłyście i niezłe z was laski ! – zawył
… zaraz, zaraz co on powiedział o moich kumpelach że to ‘’laski’’ ?!? Co się
dzieje z moim bratem jeszcze rok temu nie użył by takiego słowa jak ‘’laska’’…
AAA oddajcie mi brata !!
- Matt czy ty czasem nie masz gorączki ? – zapytała An
słysząc wypowiedz mojego brata. Mówiłam że z nim jest coś nie tak !
- A tak na marginesie … Libby Olivio Bianko Hathaway czy to
nie za dużo chłopaków jak na cb ? – zaśmiał się, a razem z nim reszta ferajny.
- Ha ha bardzo śmieszne braciszku. – powiedziałam kując go
palcem w brzuch. Jak ja za nim tęskniła.
***
- Serio ta suka cię zdradziła i to z twoim kumplem ?!? Nigdy
jej nie lubiłam. – skomentowałam byłą narzeczoną mojego brata.
- Jak twój kumpel mój puknąć twoją narzeczoną. – kotlet
teatralnie złapał się za serce za co An zmroziła go wzrokiem .. ta teatr to jej
życie.
- Serio Harry ty się dziwisz takiemu zachowaniu, a sam
przeleciałeś moją dziewczynę ! – oburzył się Malik.
- Chłopie już z nią nie byłeś. – wyjaśnił lokaty.
- Dziwisz się byłą gorąca !! – krzyknął i po chwili przybyli
sobie z mulatem piąteczkę … co za ludzie -.-
- O kotlet jak zawsze przejmuje w spadku dziewczyny po lepszych,
bo sam nic nie wyrwie. – udałam zasmuconą, a on zmroził mnie wzrokiem.
- Ooo jaka ty zabawna księżniczko … szkoda że nie byłaś taka
pyskata jak Cię ratowałem rano. – odburknął Harr .. yyy znaczy kotlet.
- Długo jesteście już razem ? – zapytał nagle mój brat, a ja
zasłoniłam sobie usta bo jakoś nie dobrze mi się zrobiło jak pomyślałam o mnie
i tym placku jako parze … bleee
- Coo !?! – krzyknęłam równo z Harrym.
- Aww nawet mówicie jednocześnie jak słodko. – zaświergotał
mój brat, a reszta wpadła w niepohamowany śmiech przy czym An pokazała w naszą stronę serduszko w powietrzu, aż mój kociak uciekł do
kuchni.
- Że ja … i ta rozpieszczona damusia … - wykrzywił się
lokaty.
- Przepraszam chyba ja … i ten niewyżyty, głupi, bezczelny,
myślący że wszystkie na niego lecą … - zaczęłam wymieniać.
- Skończyłaś już ? – przerwała znudzona An.
- I zboczony kotlet ... tak skończyłam. Że my niby razem !?!
– krzyknęłam w stronę mojego brata na co ten wywrócił oczami.
- O czyli wkurzasz moją siostrę ? – Matt zwrócił się do
kotleta totalnie mnie olewając.
- Taak .. – ten placek odpowiedział niepewnie.
- Ooo to już Cię lubię chłopie ! Musimy iść na panienki. – powiedział mój brat i przybili sobie
piąteczkę .. bezczelny. Wszyscy zaczęli gadać o imprezach totalnie mnie
olewając siedziałam jak wryta. Po pierwsze jak mój brat mógł pomyśleć, że ja i
kotlet jesteśmy parą ochyyyda. Po drugie jako on po paru minutach rozmowy mógł
się zakolegować z tym plackiem żeeeenada. I po trzecie co on odpierdala
imprezowe życie to moja działka on jest ten mądry i grzeczny, a nie imprezowicz
i wyrywacz złoodziej osobowości.
- Libby ! – wydarł się Zayn machając mi ręką przed twarzą o
jednak mnie zauważyli.
- Aww pewnie zamyśliła się o byciu z Hazzą jak słodko. –
zaświergotała Scar, a mnie szlak właśnie trafił.
- A weźcie wy się wszyscy udławcie. – syknęłam i poszłam do
kuchni. Jeny co oni się tak uwzięli na mnie i na tego kotleta … ponosi ich.
Nalałam sobie soku i nagle z mój brzuch zaczął domagać się jedzenia … AAA
jestem głodna.
- Ktoś zgłodniał. – uśmiechnął się Malik i właśnie w tym samym
momencie jego brzuch też dał o sobie znać.
- I ten ktoś nie jest sam. – zachichotałam dając mu kuksańca
w bok.
- Kobieto zrób mi coś do jedzenia. – powiedział jakby był
jakimś królem … bosz z kim ja się zadaje.
- Chyba cię coś ponosi chłopcze .. Wyjmij z lodówki kiełbasy
i włóż je do miski, a ja wezmę chleb zrobimy sobie ognisko-grilla. –
wyszczerzyłam się jak głupia. Przygotowaliśmy wszystko i razem zanieśliśmy za
dom. Rozstawiliśmy talerze i sztućce na stole. Zayn zajął się rozpalaniem
ogniska, a ja wróciła zrobić sałatkę no w końcu coś zdrowego też musi być
c’nie. Do wielkiej miski poskubałam sałatę lodową, pokroiłam pomidory, ogórki,
zrobiłam dressing i wszystko razem wymieszałam. Na końcu dodałam czarne oliwki,
ser feta i gotowe. Zaniosłam sałatkę na stół i zawołałam wszystkich.
- Hołota !!! – wydarłam się.
- My też cię lubimy Libby. – uśmiechnął się ten od Hanny
Montany yyy no ten .. Louis tak to Louis zabawny jest nawet.
- W sumie to jakoś mnie to nie obchodzi, ale dzięki ja wasze
towarzystwo jakoś znoszę. – uśmiechnęłam się.
- Aww jakaś ty miła Livi. Musicie być dla niej ważni skoro
powiedziała że wasze towarzystwo jest znośne. – powiedział mój braciszek. I
nagle ni stąd ni z owąd pojawiła się ta lafirynda Hazzy.
- Hejo wszyscy. – powiedziała swoim przesłodzonym głosikiem,
a reszta odpowiedziała jej niemrawe ‘’hej’’ jedynie kotlet był w niebo wzięty.
Zaraz mnie coś trafi przez jej głos raczej pisk. Czy ma ktoś taśmę klejącą ??
- Harry mnie zaprosił wczoraj na obiad. – zaświergotała
patrząc maślanymi oczami na tego kotle … a nie przepraszam ona gapiła się na
mojego brata ?! Oj przepraszam lafiryndo jak zajmujesz się jednym to jednym ! A
niech dotknie mojego brata już ja jej tak przywalę, że cała ta jej tapeta z
ryja jej spadnie ! Mój brat znajdzie sobie normalną dziewczynę, a nie jakąś
lampucere, która poleci na jego kasę i wygląd.
- Och Harry dziękujemy za zapewnienie nam wspaniałego
towarzystwa. – powiedziała ironicznie Andrea, ale ta pusta Brittany nawet się
nie kapnęła że to był sarkazm co za idiotka -.-
- Trochę w większym gronie, ale mniejsza siadajcie i jedzcie
bo nam wystygnie. – wycedziłam przez zęby. Wszyscy zajęli miejsca i akurat ta
cała Britt usiadła między moim bratem, a kotletem. Z radia leciała muzyka, a my
smacznie zajadaliśmy się naszym obiadem, gdy nagle zobaczyłam jak ta cała lampucere
zaczyna jeździć swoim przeszczepem (czyt. ręką) po nodze mojego brata, a drugą
po nodze Hazzy co za szmata !
- Ty głupia suko ! – wydarłam się, wszyscy spojrzeli na mnie
jak na jakąś umysłowo chorą.
- Liv o co Ci chodzi ? – zapytała zmartwiona moim
zachowaniem Scarlett.
- Ta kurwa myśli że zaliczy dwóch na raz, ale nie w mojej
obecności. Z tego lokowanego kotleta rób sobie chłopca na posyłki, ale łapy
precz od mojego brata ! – wydarłam się, a ona szybko uciekła z naszej posesji.
- Ej spłoszyłaś mi dziewczynę .. – zawył Harry.
- Powinieneś mi jeszcze dziękować, a nie ty jeszcze masz
pretensje. – powiedziałam do niego.
- Albo byłaś zazdrosna i specjalnie to zrobiłaś … och Libby trzeba
było tak od razu. – powiedział kotlet znacząco ruszając brwiami … chyba mi nie
dobrze.
- Ja .. zazdrosna o cb … bleee weź bo jakoś obiad mi się
zwraca. – skrzywiłam, a wszyscy tylko wywrócili oczami i wrócili do jedzenia jak
gdyby nigdy nic. Nagle głos zabrała dziunia Louisa.
- Jeny Jace nie patrz tak na mnie rozumiem, że jesteś we
mnie zakochany, ale ja jestem z Louisiaczkiem. – powiedziała patrząc na brata
An, a mnie zatkało … no bo skąd jej to przyszło do głowy on woli chłopców xD
- Co ?! Ja nie patrzę na Ciebie nie lubię dziewczyn wolę .. –
przerwał bo chyba właśnie zrozumiał co powiedział oj Jace i się wydało.
- Ale jak to przecież twoja sio .. – zaczęła Cindy, ale
przerwała jej Andrea co ta aktoreczka znów wymyśliła.
- Jeśli już wszyscy znamy prawdziwe obliczę Jace’ego to od
razu mówię że ma to zostać w tajemnicy. – powiedziała Star.
- No właśnie więc gęby w kubeł. – warknął Jace po jego minie
wywnioskowałam, że właśnie karci się że przyznał się że woli chłopców. Wszyscy
byli dość szokowani niechcianym wyznaniem Jace, ale jakoś nawet dobrze to
znieśli.
- Hmm Libby już wiem czemu pozbyłaś się Britt … po prostu nie
mogłaś znieść, że ja kogoś wyrwałem, a ty nie Buahahahaha ! – zaczął się
chichrać lokaty kotlet.
- Wcale nie jak bym chciała to też bym kogoś wyrwała ! –
oburzyła się.
- Nie prawda ! – zaczął się ze mną przedrzeźniać.
- Prawda jestem lepsza w podrywaniu od cb kotlecie !
- Zmyślasz !
- Cisza !! – wydarł się Liam.
- Ja jak i reszta mamy dosyć waszego kłócenia się i mamy
pomysł. – dodał Niall.
- Co powiecie na konkurs ? – spojrzał na nas tajemniczo
Louis.
- Kto więcej wyrwie … spoko i tak wygram. – powiedział dumnie
kotlet.
- O nie mój przyjacielu … przez cały tydzień nie możecie
nikogo wyrwać … - powiedział Zayn z chytrym uśmieszkiem … zapowiada się ciekawy
weekend …
_________________________________________
No to mamy kolejny rozdział .. mi się podoba, ale chętnie posłucham waszej opinii :) Smutno nam że nie komentujecie mimo, że widzimy że rozdziały są wyświetlane ;( Mam nadzieję, że to się zmieni, bo nawet głupi komentarz : ''super :)'' daje nam motywację do pisania kolejnych rozdziałów dla Was ;) Czekam na wasze opinie miśki ;**
Ps. Po lewej stronie zrobiłam małą ankietę jak możecie to odpowiedzcie :)




