Perspektywa Libby
Czwartek, 28 marca 2013r.
Sen. To coś cudownego. Można przenieś się w najodleglejsze i
najcudowniejsze miejsca jakie tylko sobie wymarzymy. Mój błogi stan przerwała
jednak czyjaś dłoń która niebezpiecznie zaczęła zbliżać się do moich cycków ...
yy co to kurwa ma być ?!? Szybko otwarłam oczy i ujrzałam Zayna … czy mnie coś
ominęło wczorajszego wieczora przecież nawet nie piłam !
- Yyy Zayn ? – złapałam jego dłoń która była już na moim
biuście.
- Coo ? Daj mi jeszcze pięć minut … - wymruczał i mocniej
się we mnie wtulił.
- Wiesz że lubię cię, ale nie pozwolę ci macać się po
cyckach ! – podniosłam głos, a on wstał na równe nogi.
- Co .. ja .. przecież .. yyy taki nawyk. – powiedział
zmieszany podrapał się po karku. Wywróciłam oczami, a on opadł na łóżko tuż
obok mnie.
- W sumie to jak ty się tu znalazłeś ? Myślałam że
pojechaliście do siebie.
- No ty poszłaś wcześnie spać, a my dalej oglądaliśmy i Scar
zaproponowała żebyśmy zanocowali, a że nie ma ty za dużo sypialni przyszedłem
do ciebie. Po czym tak słodko się do mnie przytuliłaś … - uśmiechnął się
zniewalająca, a ja schowałam się pod kołdrę bo na moje policzki wkradły się
rumieńce. Nagle ktoś wszedł do pokoju.
- Libby nie tak ostro ! – wyjęczał Zayn. Zabiję go ! Cholera
szybko wyszłam z pod kołdry, a tam jak na zawołanie wszyscy gapią się na nas
jakby oglądali jakiegoś pornola.
- Pojebało cię ?! – wydarłam się na chłopaka leżącego w moim
łóżku.
- Mogłaś być delikatniejsza. – powiedział, a wszyscy wpadli
w niepohamowany śmiech.
- Szkoda że to nie ja przyszedłem do ciebie na noc. –
wyrechotał kotlet znacząco ruszając brwiami.
- Posrało cię kotlecie do niczego nie doszło ?! To on jest
nie wyżyty i maca przez sen ! – oburzyłam się. Oczywiście nikt mi nie uwierzył
.. pff banda zboczeńców.
- Wynocha z mojego pokoju nie wyżyte zboczeńce ! –
krzyknęłam, a wszyscy jak na zawołanie wybiegli, no prócz Zayna.
- Nie wyraziłam się jasno ? – spojrzałam na niego wskazując
wymownie drzwi. Jednak on wygodnie wyłożył się na łóżku i dalej leżał.
Wywróciłam oczami i biorąc czyste ubrania poszłam do łazienki po czym zasunęłam
drzwi i zakluczyła. Nie wiadomo co ten zboczuch wymyśli. Po około 30 minutach
gotowa wróciłam do pokoju, gdzie Zayn oglądał moje zdjęcia z dzieciństwa.
- Ale byłaś słodkim dzieckiem Livi … co się z tobą stało ? –
zapytał roześmiany za co dostał poduszką w twarz.
- Bardzo śmieszne Malik. Koniec żartów chodź na śniadanie.
***
Uff już po lekcjach dzisiaj miałam ich tylko trzy, bo mam
zwolnienie z baletu i tańca do odwołania. W sumie dobrze, ale później nadrabiać
zaległości. Jeszcze do tego zbliża się pokaz talentów nie mogę go przegapić.
Niepotrzebne książki zostawiłam w szafce i zaczęłam zmierzać do wyjścia, gdy
nagle usłyszałam jak ktoś śpiewa w naszym szkolnym studio.
Ten chłopak ma genialny głos w sumie chyba gdzieś już tą barwę słyszałam tylko gdzie .. normalnie pytanie za 100 punktów. Po chwili zabrzmiał dzwonek więc wyszłam ze szkoły. Wsiadłam do auta i wsadziłam kluczyki do stacyjki. Przekręciłam .. nic, drugi raz i nadal nic .. cholera! Kolejna próba … no kurwa. Spojrzałam na wskaźnik paliwa bosz jestem idiotką pusty bak. Wysiadłam auto i zamknęłam je. Oparłam się o nie i rozglądałam się czy nie wraca ktoś znajomy.
Ten chłopak ma genialny głos w sumie chyba gdzieś już tą barwę słyszałam tylko gdzie .. normalnie pytanie za 100 punktów. Po chwili zabrzmiał dzwonek więc wyszłam ze szkoły. Wsiadłam do auta i wsadziłam kluczyki do stacyjki. Przekręciłam .. nic, drugi raz i nadal nic .. cholera! Kolejna próba … no kurwa. Spojrzałam na wskaźnik paliwa bosz jestem idiotką pusty bak. Wysiadłam auto i zamknęłam je. Oparłam się o nie i rozglądałam się czy nie wraca ktoś znajomy.
- Może cię podwieźć kwiatuuuszku ? – zawył Zayn, on jest
wszędzie jak ninja O_O
- A ty nie powinieneś być teraz na lekcji ? – zapytałam
mrużąc oczy.
- Nie tylko ty masz tak mało lekcji dzisiaj. – uśmiechnął
się i podał mi kask. Założyłam go i wsiadłam na jego motor. Mocno wtuliłam się
w jego tors, a ten żeby mnie przestraszyć ruszył z piskiem i na chwilę stanął
na jednym kole szpaner. Dziwne odkąd się poznaliśmy ciągle pojawia się na mojej
drodze. A może to psychopata i mnie śledzi, bo chce mnie porwać dla okupu! ?!
Muszę zlecić śledztwo Scarlett. Tak się zamyśliłam że nie zauważyłam jak
podjechaliśmy pod dom jak mniemam Zayna.
- To twoja chata ? – zapytałam.
- No, chodź mam dla ciebie niespodziankę. – uśmiechnął się
podekscytowany. Odwzajemniłam uśmiech, po czym razem weszliśmy do willi.
- Zawsze masz wszędzie porozwalany papier ? – zapytałam
rozbawiona.
- Ha ha ha bardzo śmieszne. – pstryknął mnie w nos i szybko
poszedł do salonu. No trzeba przyznać, że dom to ma ładny ,ciekawe czy mieszka
sam.
- Libby przyjdziesz tu czy będziesz stała na korytarzu …? –
zapytał Malik.
- No już idę nie panikuj. – odpowiedziałam.
- Zamknij oczy. – krzyknął zanim przekroczyłam próg
pomieszczenia. Niechętnie wykonałam jego polecenie po czym poczułam jego dłonie
na ramionach, gdzie on mnie prowadzi.
- A teraz je otwórz .. niespodzianka ! – rozejrzałam się po
pomieszczeniu i jakoś nic nie zauważyłam. Po chwili usłyszałam ciche
miauknięcie. Spojrzałam w dół i ..
- OMG! Jaki słodziak! To dla mnie?! Jeny Zayn dzięki, dzięki,
dzięki! Jesteś kochany. Nawet nie wiesz jak bardzo poprawiłeś mi humor ! –
rzuciłam mu się na szyje jak mała dziewczynka ciesząca się że dostała lalkę od
taty. Tylko zamiast lalki dostałam kotka!
- Czyli ci się podoba ? – zapytał rozbawiony moją reakcją.
- Jeszcze głupio pytasz !? Jest cudowny.
- To ona. Jak ją nazwiesz ? – razem usiedliśmy na kanapie.
- Hmm może Kleo. – uśmiechnęłam się i wzięłam kotkę na
kolana. Jejciu jaka ona słodka.
- Idealnie do niej pasuje.
- Moglibyśmy już jechać do mnie, bo muszę się zacząć
pakować, bo wieczorem jedziemy. – spojrzałam na chłopaka.
- Jasne, a gdzie jedziesz ? – zapytał.
- Dziewczyny uparły się żebyśmy pojechały za miasto, mamy
tam dom i domek na drzewie. – wymamrotałam.
- Libby... ty przeżyjesz bez zasięgu, imprez, internetu i
chłopaków?! – zaśmiał się Zay.
- Ej, bez przesady, kogo ty ze mnie robisz, a poza tym to będą
chłopacy, bo ja zapraszam ciebie, a dziewczyny resztę bandy, będzie jeszcze
Peter i Jace. Coś mówiły, że Lou weźmie tą laske z klubu. – oznajmiłam mu nasze
zamiary, a on zrobił minę myśliciela.
- A kto powiedział, ze ja chcę jechać, hmm ?
- No Zay nie każ się prosić. – zrobiłam najsłodszą minę jaką
tylko mogłam.
- Nooo dobra. – powiedział i oboje zaczęliśmy zbierać się do
wyjścia.
***
Dziewczyn nie ma, a mi tak się nudzi że chyba zrobię obiad.
Ja i robienie obiadu... ciekawe co z tego wyjdzie. Włączyłam radio i zaczęłam
krzątać się po kuchni. Naszykowałam wszystkie składniki potrzebne do zrobienia
Spaghetti. Makaron włożyłam do gotującej się wody i zajęłam się sosem.
Podsmażyłam mięso na patelni i dodałam do niego obrane pomidory. Doprawiłam solą,
pieprzem i dodałam kilka ziół. Gotowy makaron odcedziłam i przełożyłam do
miski, a sos do drugiej. Jak na zawołanie dziewczyny weszły do domu.
- Jesteśmy ! – wydarły się z korytarza.
- Słyszę, a teraz do stołu, bo obiad wystygnie.
- Ej, nie tylko wy umiecie zrobić coś do jedzenia. –
oburzyłam się.
- No wiem, wiem. – poklepała mnie po głowie An, a co ja pies
?!
-Izabella chodź na obiad. – zawołała Scarlett, a już po chwili
Iza była z nami przy stole. Kurde całkowicie zapomniałam o jej istnieniu. W
miłej atmosferze zjadłyśmy obiad plotkują o duperelach.
- Mam newsa ! – zaświergotałam.
- Polubiłaś Harry’ego i staniecie się przyjaciółmi. Później
się pokochacie i będziecie razem. Zamieszkacie w małym domku na przedmieściach,
będziecie mieli córeczkę i kupicie sobie psa ? – powiedziała Panda.
- Powiedziałam newsa, a nie najstraszniejszą i nierealną
opcję reszty mojego życia. – odpowiedziałam jej.
- Aww ale słodko. – rzekła uśmiechnięta Andrea.
- No wiem chcecie ją poznać nazwałam ją Kleo. – wstałam z
krzesełka i poszłam do siebie po kociaka i wróciłam do jadalni. Dziewczyny od
razu wyrwały mi z rąk zwierzaczka i zaczęły się nim zachwycać.
- Ej bo mi ją udusicie. – zabrałam Kleo i wróciłam z nią do
pokoju.
- Co robimy słodziaku ? Wiem ja pojadę po jedzonko i
przybory dla ciebie, a ciebie zostawię na jakiś czas z ciotkami. – kociak
zamiauczał więc spakowałam potrzebne rzeczy i wrzuciłam je do torebki. W jedną
rękę wzięłam torebkę, a w drugą zwierzaczka i poszłam do pokoju An. Tak ona
lepiej zajmie się Kleo nie że Scar by jej coś zrobił, ale ten jej wielki pies
.. Weszłam do pokoju przyjaciółki, a ta jak zawsze tweet’owała na tt.
- Miśku zajmiesz się Kleo ja jadę na zakupy i artykuły dla
niej. – spojrzałam na nią.
- Jasne. – odpowiedziała i zabrała mi kociaka. Od razu z jej
pokoju poszłam do garażu i wsiadłam do mojego drugiego auta, bo przecież tamto
stoi pod szkołą z pustym bakiem. Zanim zdążyłam odpalić auto mój telefon
zawibrował. Szybko złapałam go w dłonie i sprawdziłam powiadomienie, a tam
tweet Andrei :
‘’Patrzcie jakim
słodziakiem mam okazję się opiekować!! Oto pięknotka @Liv_Hat czyli Kleo witamy
w rodzinie maleństwo xoxo’'
Ta dziewczyna mnie już niczym nie zaskoczy wszystko co się
dzieje opisuje na tt. No ale cóż i tak ją kocham. Ruszyłam z garażu i po pój
godziny dojechałam do galerii. Zaparkowałam i weszłam do budynku, gdzie roiło
się od młodzieży. Znalazłam zoologiczny i podeszłam do jednej z pracownic,
która stała do mnie tyłem.
- Przepraszam mogłaby mi pani pomóc. – odwróciła się , a
mnie zatkało.
- Izabella ?!
- Libby co ty tu robisz ? – spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem,
może to naprawdę miła dziewczyna.
- Raczej co ty tu robisz byłam pewna że jesteś w pokoju
gościnnym. .. – spojrzałam na nią
wyczekując.
- Pracuje tu. Muszę zarobić, przecież nie będę mieszkać z
Wami wiecznie. Nie chcę Was też obciążać finansowo. – powiedziała zmieszana i
lekko zawstydzona.
- Rozumiem.
- To w czym Ci pomóc, bo na pogawędki to raczej nie
przyszłaś.
- Daj mi wszystko co potrzebne mi będzie dla małego kotka.
Tylko pamiętaj to dziewczynka. – powiedziałam, a Iza zaczęła się krzątać po
całym sklepie i co chwile brało to kolejną rzecz. Podeszła do kasy przy której
stałam. Zapłaciłam za zakupy i obładowana wróciłam do auta. Odpaliłam i po
krótkim czasie zgasiłam silnik stojąc już w garażu. Jak poparzona wparowałam do
domu i wbiegłam do swojego pokoju. Cholera za godzinę jedziemy, a ja nawet nie
zaczęłam się pakować ! Wyjęłam moją walizkę i poszłam z nią do garderoby. I
teraz największy problem .. co ja mam do cholery tam wziąć ?!? Przeglądałam
ciuchy i zaczęłam układać w walizce to co uznałam za potrzebne. Gdy skończyłam
z ciuchami i butami spojrzałam na zegarek szlak zostało 20 minut. Pobiegłam do
łazienki i wrzuciłam do kosmetyczki wszystko co mi wpadło w ręce. Wzięłam
walizkę i już wrzuciłam ją do bagażnika razem z kosmetyczką, kurtką w razie
większego zimna i przyborami dla Kleo. Wróciłam do sypialni i do torebki
włożyłam najpotrzebniejsze rzeczy. Gotowa poszłam do An, a ta skakała po
walizce.
- Może pomóc ? – zaśmiałam się.
- Głupio pytasz. – powiedziała i razem wskoczyłyśmy na
walizkę i jakoś udało nam się ją zamknąć. Wzięłam kociaka który smacznie spał
na łóżku Andrei i poszłam do salonu, gdzie czekała już zniecierpliwiona Scar.
- Łał Liv jesteś gotowa i to na czas. – powiedziała
teatralnie zakrywając buzię.
- No widzisz cuda się zdarzają.
- Weźmiesz kogoś ze sobą, bo tak wydzie taniej, a poza tym
to oni by się zgubili po drodze. – oznajmiła z miną która nie pozwalała mi
odmówić, ona zaczyna mnie przerażać …
- Noo dobra.
- Ja myślę. Wszyscy już czekają u nas w autach więc ty
możesz już ruszać, a ja poczekam na An.
- Oki doki kicia spotkamy się na miejscu. – powiedziałam po
czym dałyśmy sobie buziaka w policzek i poszłam do auta. Na miejscu zobaczyłam
Zayna, że mnie to nie dziwi. Usiadłam na miejscu kierowcy i odpaliłam auto
wcześniej dając Zayn’owi mojego kociaka. Jechaliśmy w ciszy autostradą za
miasto, więc zaczęłam sobie nucić.
- Don't let
me, don't let me go, cause I'm tired of feeling alone ..
- Gdzie to słyszałaś ? – zapytał czekajcie, czekajcie KOTLET ?!?! Tak się
przestraszyłam że aż prawie spowodowałam wypadek !
- Harry ?! Jak ty .. jakim cudem. Zayn ty wiedziałeś, że on
tu jest ?! – starałam się skupić na drodze.
- Yy no tak, a ty nie ? – powiedział zdziwiony.
- A myślisz, że gdybym wiedziała to bym tak gwałtownie zareagowała
na jego osobę .? – zapytałam retorycznie.
- Nie złość się bo to piękności szkodzi. – uśmiechnął się
Malik.
- A tak a propos to skąd ty kotlecie znasz tą piosenkę, bo
to na pewno nie ty. Ten chłopak ma wielki talent i ten głos mmm normalnie
cudowny. – zamyśliłam się lecz szybko się ogarnęłam, bo przecież prowadzę.
- Tak dla sprostowania to byłem … znaczy usłyszałem ją. – w
tylnim lusterku zobaczyłam jak delikatnie się uśmiecha .. OMG on ma dołeczki
jak słodko. Yy znaczy dołeczki byłyby słodkie, ale nie u niego, pff
***
W końcu dojechaliśmy na miejsce o dziwo wszyscy żywi. Zabije
Scar za to, że kotlet jechał ze mną to na pewno jej pomysł. Wzięliśmy swoje
walizki i weszliśmy do domu. Wszystko jak kiedyś, ostatni raz byłam tu z
rodzicami jak byłam mała. Na samą myśl tamtych cudownych chwil na moją buzię
wkradł się uśmiech.
- Może rozdzielimy pokoje ? – zapytał Zayn.
- Jasne, więc są tu cztery sypialnie i jeszcze dwie w naszym
domku. Musimy podzielić się na pary, a jedna osoba będzie sama, czyli Jace. –
wytłumaczyłam no przecież nie pozwolę małemu napalonemu gejowi, żeby dobierał
się do moich kumpli .. no może do kotleta.
- Dlaczego on ? – zdziwił się lokowany kotlet.
- Bo nie ty jasne. – wywróciłam oczami.
- Livi zajmuje z Tobą domek baby ! – krzyknął Zayn znacząco
ruszając brwiami.
- Zbok. – skomentowałam i uderzyłam go w ramie na co
teatralnie udał że go to wielce zabolało.
- Ja śpię ze Scarlett zboczeńcu. – odsunęłam się od niego
nie wiedząc co mu wpadnie do tej zboczonej, ale jednak ślicznej główki.
- Idźcie rozpalić ognisko. – powiedziałam do dwóch osobników
tępo stojących przede mną.
- A ty może byś pomogło .. – spojrzeli na mnie.
- Nie wolę iść i rozpakować rzeczy. Nara frajerzy ;P –
krzyknęłam i uciekłam z walizką do domku na drzewie.______________________________________________
I oto kolejny rozdział miśki <3 Mam nadzieję, że Wam się spodobał. Jednak smutno nam trochę bo nie komentujecie :( Obyście jednak się przekonali do tego bloga i polubili go jak nasz stary. Już Wam nic więcej nie piszę tylko dodam jeszcze, że liczę na jakieś komentarze, bo to na serio motywuje i daje satysfakcje. Love You ;**













