sobota, 24 września 2016

Rozdział 32

Oczami Libby


Ostatnio czuję jakbym prowadziła podwójne życie. Nie wiem jak w tak krótkim czasie, zaledwie kilku dni Harry zmienił moje nastawienie do swojej osoby. Nie śpieszymy się z niczym na razie próbujemy się lepiej poznać, bo wcześniej wszystko sprowadzało się do ciągłych kłótni i wyzwisk. Nie wiem jak długo damy tak radę się ukrywać, ale nie powiem że sprawia nam to frajdę. Mimo że nienawidzę oszukiwać dziewczyn nie chcę żeby jeszcze wiedziały puki sama nie wiem co dokładnie się między nami dzieje.
- Liv musimy porozmawiać dasz mi w końcu wyjaśnić co się stało ?
- Tak, tak jasne zapisze Cię w kalendarzu mam napięty grafik. - wymamrotałam wciąż pochłonięta w swoich myślach nie wiedząc w sumie komu odpowiadam. Otrząsnęłam się i zobaczyłam Zayna. Cholera.
- Możemy pogadać po szkole to naprawdę ważne, a Ty nie odpisujesz i nie odbierasz moich telefonów. - zaczął marudzić. Cholera a mówiłam dziewczyną chronić mnie przed Malikiem tak ciężko zrozumieć. W ogóle gdzie one są przed chwilą jeszcze tu były.
- Jak coś to się odezwę kiedy znajdę chwilkę, a tymczasem uciekam na zajęcia. - powiedziałam i pośpiesznym krokiem ruszyłam w stronę schodów.
- Ale zajęcia zaczynają się dopiero za 10 minut.
- Musze się pouczyć. - palnęłam i czym prędzej uciekłam na górę. Teraz to będę musiała z nim porozmawiać, ale jak ja mu powiem że się przespałam z Harrym jestem w czarnej dupie w co ja się wpakowałam. Ale z drugiej strony czemu ja panikuję to on mnie zdradził i jeszcze zachowuje się jakby tak nie było.
- Haj Liv. - aż podskoczyłam ze strachu na głos Louisa.
- Cholera czy wszyscy muszą mnie dzisiaj wyrywać z przemyśleń ! - przewróciłam oczami spoglądając na chłopaka.
- Ciebie też miło widzieć. A tak w ogóle to ja już wiem. - powiedział uradowany kołysząc się w przód i tył.
- Co jak to wiesz ?! Jak się dowiedziałeś. - zaczęłam panikować.
- No pochwalił mi się. - odparł jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie.
- Wiedziałam, wiedziałam że nie da rady i wypapla. Kiedy Ci powiedział ? - syknęłam wkurzona.
- Przed chwilą, a poza tym widziałem. Ahh był taki szczęśliwi że w końcu mu się udało. - uśmiechnął się.
- "W końcu mu się udało", a to cham ! - krzyknęłam i już miałam ruszyć na poszukiwanie Stylesa i ukatrupienie go, gdyby nie to że Louis zdążył dokończyć wypowiedź.
- No tak już tyle razy próbował i w końcu zgodziłaś się z nim pogadać. I dlaczego od razu cham przecież Zayn chcę tylko porozmawiać. - odetchnęłam jak tylko to usłyszałam.
- A to o to Ci chodzi ... znaczy oczywiście że o to. Tak, tak zgodziłam się niech powie co ma do powiedzenia i będzie z głowy.
- Daj mu szanse na wytłumaczenie to nie jest zły chłopak i jak tylko wysłuchasz to możesz się przekonać, ze nie wszystko jest takie na jakie wygląda. - uśmiechnął się i odszedł. Popadam już w paranoje ewidentnie muszę bardziej się skupić na tym co ktoś do mnie mówi, bo jeszcze sama wypaplam. Oj Libby, Libby jak zawsze wpakujesz się w jakieś bagno.

~*~

Nareszcie koniec zajęć na dziś. Na balecie dostaliśmy taki wycisk że ledwo się ruszam. Dziewczyny miały jeszcze zajęcia więc dzisiaj wracam sama. Po drodze do domu zrobiłam małe zakupy spożywcze, zahaczając również o galerię. Dobra zrobiłam nie małe, a ogromne zakupy. Wniosłam wszystko na dwie tury złapałam po drodze z kuchni jabłko i rzuciłam się na kanapę. Ledwo zdążyłam ugryźć owoc, a ktoś zadzwonił do drzwi.
- Nie dadzą mi spokoju dzisiaj. - zwlokłam się z kanapy i powłóczystym krokiem ruszyłam do korytarza.
- Zayn nie mam czasu teraz rozmawiać mówiłam że jak coś to się odezwę ... - powiedziałam podpierając się o framugę drzwi.
- Zayn'em nie jestem, ale skoro jesteś zajęta to nie przeszkadzam. - podniosłam wzrok i ujrzałam wielki uśmiech na twarzy Harry'ego.
- Ooo to Ty wybacz, ale mam dzisiaj ciężki dzień. - przeczesałam ręką włosy.
- Dlatego Cię gdzieś zabieram. - powiedział i wymijając mnie pokierował się na górę.
- Tak oczywiście wchodź jakbyś był u siebie. - krzyknęłam sarkastycznie za chłopakiem, ale on już był na piętrze. Podążyłam za nim i stanęłam w wejściu do mojej sypialni.
- Nie przeszkadzaj sobie w końcu to tylko moja sypialnia. - spojrzałam na chłopaka który pakował coś do mojej sportowej torby.
- Skończyłem. Teraz przebierz się i Cię porywam. - powiedział uradowany. Ciekawe co on kombinuje.
- Dobrze. - spojrzałam wymownie na Harry'ego.
- Co ? - udawał że nie wie o co mi chodzi.
- Chcę się przebrać.
- I w związku z tym ?
- Może wyjdziesz. Mam zamiar się przebrać.
- Wiem. - nie dawał za wygraną.
- Harry. - spojrzałam na niego groźnym wzrokiem.
- Libby. - powiedział rozbawiony.
- No daj mi się przebrać w spokoju. - jęknęłam jak małe dziecko, które nie dostanie tego czego chce.
- Ale nie masz się czego wstydzić wie to bo widziałam. - powiedział, a ja czułam jak moja twarz pokrywa się purpurą. Sięgnęłam szybko po czyste ciuchy i wychodząc rzuciłam tylko że przebiorę się w łazience. Zamknęłam drzwi i zabrałam się za szybkie ogarnięcie. Przebrałam ciuchy a brudne wrzuciłam do pralki. Przeczesałam włosy, poprawiłam makijaż i wróciłam do pokoju. Hazzy jednak tam nie było. Wzięłam śpiącego kociaka z łóżka i zeszłam na dół. Chłopak był w kuchni.
- Jadłaś coś ? - spojrzał na mnie jakby ze zmartwieniem ? Czyżby rzeczywiście się o mnie martwił. Nie wiem co o tym myśleć.
- Jadłam jabłko, a rano jogurt z owocami i miodem. - odrzekłam sypiąc karmę zwierzakowi.
- Jak Ty możesz funkcjonować z takim jedzeniem. Ja bym godziny nie wytrzymał po taki śniadanku. - powiedział.
- Ej muszę się zdrowo odżywiać. Myślisz że taką figurę się zdobywa jedząc burgery i frytki ? - spojrzałam na niego rozbawiona.
- Ale alkohol zdrowy nie jest a o innych używkach nie wspomnę. - powiedział to tak jakby sam nigdy nie pił i nie brał.
- Odezwał się ten święty myślisz że to dobrze wpływa na Twój głos ? - zapytałam.
- Nie narzekasz na niego więc myślę że źle z nim nie jest. - powiedział poruszając figlarnie brwiami.
- Ahh jak Ty na mnie działasz człowieku. - powiedziałam. Cholera powiedziałam to na głos. Jeny myślałam że mówię to ale w myślach.
- A jednak ! Wiedziałem. - powiedział z triumfalnym spojrzeniem.
- Nie mówiłam tego poważnie. - udawałam że to nic takiego.
- Teraz się nie wymigasz. - podszedł do mnie i przyparł do ściany. Głos uwiązł mi w gardle.
- W tym momencie też na Ciebie działam ? - wyszeptał zbliżając swoje usta do moich. Musnęłam je lekko, a następnie pocałowałam. Chłopak odwzajemnił całusa i zaczesał kosmyk moich włosów za ucho obserwując każdy centymetr mojej twarzy. Dlaczego czuje się tak dobrze, ale również tak źle z tą całą sytuacją.
- Zbierajmy się bo jeszcze nas ktoś przyłapie. - powiedział biorąc moją torbę i kierując się do wyjścia. Ucałowałam mojego kociaka i poszłam za chłopakiem. Jak wyszłam Harry właśnie kończył rozmowę telefoniczną. Nie chciałam być wścibska więc nie dopytywałam z kim rozmawiał w końcu jesteśmy tylko znajomymi.

~*~

Zaparkowaliśmy na totalnym odludziu. Wyjrzałam za okno, ale nic z otoczenia nie wydawało mi się znajome. Słońce grzało jak oszalałe. Harry wyszedł z auta i rozejrzał się po okolicy. Poszłam w jego ślady i również wysiadłam z pojazdu. Chłopak wziął nasze rzeczy i ruszyliśmy zarośniętą ścieżką w las. Po chwili spaceru naszym oczom ukazała się piękna choć mała plaża. Wyglądała jak prywatna. Zdjęłam buty i wybiegłam na piach. Okręciłam się w okół własnej osi i czułam jak cały stres, zmęczenie i problemy odpływają. Położyłam się na ziemi. Piach był tak przyjemnie ciepły.
- Widzę że Ci się podoba. - powiedział Harry siadając tuż obok mnie.
- Jak Ty to robisz że przy Tobie czuje jakby wszystkie zmartwienia zniknęły. - przysunęłam się do chłopaka i ułożyłam głowę na jego udach.
- Bo przy mnie kobiety zwykle nie mają czasu, aby myśleć o zmartwieniach. - odrzekł z zawadiackim uśmieszkiem.
- Głupek. - zaśmiałam się i uderzyłam go z piąstki w ramie co w sumie zabolało bardziej mnie niż jego.
- No co zapytałaś to odpowiedziałem.
- Liczyłam raczej na inną odpowiedź, ale skoro nie to nie. - podniosłam się z nóg Harry'ego i usiadłam udając obrażoną.
- Ej no nie obrażaj się. - powiedział ze smutną minką i położył się na moich nogach. Wtulił się w mój brzuch i zaczął mnie łaskotać. Po chwili udało mi się wyrwać z jego uścisku. Zaczęłam uciekać w stronę lasu jednak Harry zdołał mnie złapać, z łatwością przerzucił mnie przez ramie i zaczął biec w stronę oceanu.
- Nie proszę Harry ! Błagam Cię ! - krzyczałam i wyrywałam się ale tu raczej nikt mnie nie usłyszy i nie pomoże.
- Trzeba było nie udawać obrażonej. - powiedział wchodząc do wody. Jak tylko woda sięgnęła mu do pasa powoli wsadził mnie do letniej wody. Spojrzałam spod byka na chłopaka i nim się obejrzał zanurzyłam go pod wodę. Odpłynęłam kawałek i czekałam aż Harry się wynurzy. Nagle poziom wody podniósł się wraz z przypływem, a chłopaka wciąż nie było widać. Straciłam grunt pod nogami, a fale uniemożliwiały mi dopłynięcie do brzegu. Poczułam jakiś ruch pod wodą i panika wzięła górę. Chłopak jak znikąd pojawił się przede mną.
- Liv spokojnie jestem cały. Choć pomogę Ci dopłynąć do brzegu. - powiedział widząc moja spanikowaną minę. Miałam ochotę go dosłownie udusić, ale ciesze się że się w końcu wynurzył spod wody. Gdy tylko dopłynęliśmy wspólnie do brzegu położyłam się na plaży. Wzięłam kilka głębokich oddechów, aby uspokoić organizm.
- Przepraszam to był głupi pomysł. - powiedział skruszony.
- O mało zawału nie dostałam. Myślałam że coś Ci się stało ! - krzyknęłam wkurzona.
- Wiem, wiem naprawdę przepraszam nie chciałem Cię zdenerwować ani nastraszyć. Po prostu staram się żeby było miło i wesoło, ale ciągle coś mi nie wychodzi, mówię jakieś głupoty nawet nie wiesz jak się przy Tobie stresuje. - nerwowa przegryzł wargę i przeczesał mokre włosy. Kropelki wody spływały mu po torsie wyglądał tak pięknie w świetle słońca.
- Nie rób mi tak więcej. Proszę. - oparłam głowę o jego ramie, a on mnie objął.
- Naprawdę przepraszam, a teraz chodź mam dla nas coś pysznego. - wstał i podał mi dłoń. Chwyciłam ją i razem ruszyliśmy w stronę naszych rzeczy. Rozłożyliśmy koc i przysmaki przegotowane przez Harry'ego.
- Wow sam to wszystko przygotowałeś ? - powiedziałam kosztując pyszności które przygotował.
Były małe kanapeczki, owoce, ciastka, muffiny i lemoniada.
- Starałam się dla Ciebie blondyneczko. - spojrzał na mnie tym swoim przenikliwym wzrokiem.
- Jak to możliwe że Ty Harry Styles mistrz podrywu, najpewniejszy chłopak w szkole może się przy mnie stresować hmm ? - zapytałam jedząc arbuza.
- Nie wiem po prostu przy Tobie czuje się jak dzieciak, który pierwszy raz chce komuś zaimponować, a ciągle powija mu się noga. - spojrzał na mnie z uśmiechem.
- Oj nie przesadzaj przecież nie jest z Tobą tak źle. Nie spodziewałam się że mogę tak miło spędzać z Tobą czas bo odkąd się poznaliśmy nie było między nami dobrze. - stwierdziłam.
- Nikt na pewno się nie spodziewa tego że my razem jesteśmy w stanie spędzić wspólnie czas i na dodatek nikt nie musi nas do tego zmuszać. - zaśmiał się.
- Jak się w końcu dowiedzą to coś czuję że ciężko będzie im uwierzyć. - również się zaśmiałam.
- Mam pomysł. - chłopak wyciągnął telefon i włączył aparat. Zbliżył się do mnie i postanowiliśmy zrobić sobie wspólne zdjęcie na pamiątkę dzisiejszego dnia.

~*~

Harry odwiózł mnie pod samiutki dom. Zabrałam swoje rzeczy i wysiadłam z auta. Na szczęście dziewczyny były w domu i nie usłyszały że wjechaliśmy na podjazd. Podeszłam do okna od strony kierowcy i oparłam się o drzwi.
- Dziękuję za miły dzień. - dałam mu buziaka.
- Do jutra mała. - powiedział i odjechał spod domu. Weszłam do domu i chciałam ukradkiem dostać się do sypialni jednak dziewczyny siedziały w salonie.
- Hej gdzie byłaś ? - zapytała Scarlett.
- Yyy ... na plaży pobiegać i się wykąpać w morzu. - zmyśliłam na poczekaniu.
- Masz ochotę na manicure i pedicure ? Może gdzieś pojedziemy dawno tego nie robiłyśmy. - zapytała Andrea.
- Ooo tak pojedźmy będzie super ! - Scar zaczęła skakać jak szalona.
- Idealny pomysł, ale dajcie mi chwilę tylko się przebiorę. - powiedziałam i pobiegłam na górę. Mani i pedi będzie idealnym momentem żeby przekazać dobre wieści An. Ubrałam na siebie czyste rzeczy, zrobiłam szybki makijaż i wróciłam na dół. O dziwo nie zajęło mi to za dużo czasu. Postanowiłyśmy jechać autem Scarlett była strasznie nakręcona. W sumie jak każda z nas dawno nie byłyśmy w salonie kosmetycznym, a to zawsze okazja do ploteczek i miłego spędzenia czasu. W drodze nie obyło się bez wygłupiania się, śpiewania i korków. Gdy tylko dojechałyśmy na miejsce ruszyłyśmy do salonu. Miałyśmy szczęście bo akurat ktoś odwołał swoją wizytę i zostałyśmy przyjęte. Zwykle jeździmy do jednego salonu, ale nie zawsze pamiętamy by się zapisać, bądź tak jak teraz jesteśmy spontanicznie. Usiadłyśmy w wygodnych fotelach, a kosmetyczki zabrały się za nasze dłonie i stopy.
- Ahh jak miło zrobić coś dla siebie i trochę odpocząć. - powiedziała Andrea popijając szampana.
- Ooo tak bardzo miło. - dodała Scar.
- An mam dla Ciebie dobre wieści. Jak wracaliśmy dzisiaj z Ha .... znaczy jak wracałam z plaży to nie uwierzysz kogo widziałam Petera i to z jakąś laską. Normalnie szedł sobie ulicą jak gdyby nigdy nic nie miał gipsu czy Ty to ogarniasz. - włączył mi się lekki słowotok byle tylko An skupiła się na byłym, a nie na tym że prawie wypaplałam co dzisiaj robiłam.
- Co ?! Jak to chodził normalnie jak ostatnio u niego byłam i leżał z gipsem i twierdził że jeszcze będzie miał go co najmniej dwa tygodnie ! - krzyknęła.
- No nie wierzę. - powiedział zdziwiona Scar.
- Patrz zrobiłam mu zdjęcie. - dumnie pokazałam przyjaciółce co udało mi się uwiecznić. An wyglądała jak wściekły szczeniaczek. Mimo że widać że buzuje ze złości to i tak wygląda uroczo uwielbiam ją.
- I wszystko jasne on to sobie ukartował. Ja znam tą laskę jak wylądował w szpitalu to ona mu gips zakładała. A to frajer ! Oj popamięta mnie popamięta. - powiedziała An z przerażającym spojrzeniem. No to zapowiada się wielka zemsta. Czas zacząć planowanie !


________________________________________
No i mamy kolejny rozdział !!! Wybaczcie za tyle zwłoki, ale miałam do zaliczenia egzaminy i miałam spory natłok materiału. Mniejsza w to wracając do rozdziału dzisiaj dużo słodkości, całusów, przytulania aż dziwnie jak na Libby. Co sądzicie o takim potoczeniu się spraw. Myślicie że ta sielanka będzie trwać w życiu Liv czy jednak coś się zepsuje ? Liczę na wasze komentarze może z jakimś pomysłem na to jak dalej potoczy się życie dziewczyn i chłopaków. Z góry dziękuję za każdy zostawiony komentarz <3
Ps. Jeśli są jakieś błędy to wybaczcie <3