sobota, 2 maja 2015

Rozdział 23

Perspektywa Libby
Czwartek, 10 kwietnia

Biedna An .. niech tylko jeszcze raz zobaczę Petera to normalnie zamorduje. Miał najwspanialszą dziewczynę pod słońcem i zamienił ją na jakiegoś szlaufa z burdele !! Razem ze Scar nie miałyśmy serca zostawiać jej samej więc zostałyśmy w domu. Siedziałyśmy w salonie opatulone w koce, nieogarnięte i zajadałyśmy lody i popcorn. W telewizji leciał właśnie jakiś film romantyczny. Jakiś facet właśnie wyznawał jakiejś kobiecie miłość ..
- Kłamca !! Nie wierz mu na pewno zdradza Cię z jakąś zdzirą !! - krzyknęła Andrea rzucając w telewizor popcornem.
- Może włączymy coś innego .. - Scarlett miała już sięgnąć po pilota, ale Star ją uprzedziła.
- Nie ! Chce zobaczyć jak go później rzuca dla innego który jej nie okłamuje. - powiedziała.
- Scar zajmij się nią idę poćwiczyć mam sporo zaległości. - wstałam i związałam włosy w kucyk.
- Nie jestem dzieckiem Liv. - oburzyła się Andrea.
- Też Cię kocham ! - krzyknęłam wchodząc po schodach, ale już nie usłyszałam odpowiedzi. Weszłam do naszej salki do ćwiczeń i przebrałam się w wygodniejsze rzeczy. Włączyłam muzykę i po długiej i męczącej rozgrzewce wzięłam się za zaległy taniec który muszę zaliczyć.

***

Ledwo żywa wzięłam prysznic i szybko się ogarnęłam. Zeszłam na dół gdzie była cała banda chłopaków latających naokoło An z nowymi pudełkami lodów. Oparłam się o ścianę i z rozbawieniem patrzyłam jak moja przyjaciółka krzyczy że kupili jej złe smaki.
- Przestałaś dbać o linię ? - usiadłam na kolanach Zayn'owi i zjadłam ogromną łyżkę lodów miętowych z kawałkami czekolady. AAA mózg mi zamarza.
- I tak mnie nikt nie chce. - ugryzła tabliczkę czekolady. O nie tak nie może być trzeba jej pomóc zapomnieć o tej zdradzieckiej świni.
- Nie przesadzaj jesteś jedną z najładniejszych dziewczyn w szkole, a nawet w mieście każdy Cię chce nie załamuj się przez jakiegoś dupka, który nie potrafił Cię docenić. - powiedziałam pewnym głosem.
- Ale .. - chciała coś powiedzieć, ale wtrąciła się Scar.
- Nie ma żadnych ''ale'' wstawaj i się ogarniaj bo zabieramy Cię na shopping i później do klubu. - powiedziała dziwnie machając rękoma co chyba miało pokazywać taniec. Niewierze że Scar chce iść
do klubu i to jeszcze z własnej woli. Czego się nie robi dla przyjaciółki.
- Dziewczyny mają racje, a później możesz go obsmarować brudami przez radiowęzeł i na twitterze. - podrzucił jej pomysł Louis, a An aż iskierki zaświeciły się w oczach chodź widzę że to dla niej naprawdę trudne i jedne zakupy i impreza nie pomogą do końca. Znalazłabym jej kogoś, ale to raczej nie na miejscu przecież wczoraj straciła chłopaka.
- Musimy jej pomóc zapomnieć, bo popadnie w paranoje pamiętam jak było jak kiedyś rozstała się z chłopakiem pomożecie ? - wyszeptałam Zayn'owi do ucha.
- A mamy wybór ? - zapytał rozbawiony.
- Nie. - uśmiechnęłam się. An od niechcenia poszła na górę się ogarnąć.
- Gdzie zgubiliście kotleta ? - zapytałam.
- A co stęskniłaś się ? - palnął Niall, a ja spojrzałam na niego jak na idiotę.
- Ja stęskniona za nim niedoczekanie wasze ! Po prostu nie mam komu dokuczać lubię jak się wkurza. - powiedziałam wtulona w Zayna.
- Jesteś dziwna. - stwierdził Lou.
- No to żeś Amerykę odkrył. - zaśmiała się Scar.
- Dzięki Scarlett nie ma to jak miał opinia przyjaciółki. - uśmiechnęłam się do niej sztucznie.
- Mniejsza. W jakim klubie się spotykamy ? - zapytałam.
- Nie idziemy do klubu, ale miejsce imprezy to niespodzianka. - Liam miał uśmiech od ucha do ucha całkiem słodko wyglądał jak taka mała kochana panda. Boże jaka ze mnie idiotka dobrze że nikt nie wie co myślę.
- To my idziemy się szykować. - powiedziała wymownie Scar, ale oczywiście oni nic nie załapali.
- Scar chciała powiedzieć, żebyście pojechali do domu i się wyszykowali. - powiedziałam wprost, a moja przyjaciółka uderzyła się z otwartej dłoni w czoło. No co nie moja wina że oni nic nie rozumieją wiec mówię wprost.
- Ale my jesteśmy gotowi. - uśmiechnął się Niall.
- Dobra wytłumaczę wam to jaśniej. My potrzebujemy trochę prywatności ludzi nie możecie z nami być dwadzieścia cztery godziny na dobę. Przyznajcie się jesteście z jakiejś gazety ?? A może dla nich pracujecie i sprzedajecie gorące plotki z naszego prywatnego życia ?! Na bank no bo kto normalny wytrzymałby z nami jesteśmy zdrowo popierdolone. To co zebraliście już wszystkie materiały ? Jak chcecie to mogę wam dać moje majtki żebyście mieli dowody możecie nawet powiedzieć że się z wami wszystkimi przespałam i tak już każdy ma mnie za dziwkę czemu tego bardziej nie rozpowszechnić. - plotłam jak opętana, a wszyscy gapili się na mnie jak na idiotkę i po chwili wybuchli śmiechem.
- Liv ty to zabawna jesteś normalnie bardziej niż ja. - rechotał się Louis, no ja już nie wiem jak ja mam ich wygonić.
- Dobra chłopaki jedziemy wrócimy po nie wieczorem. - powiedział Zayn z rozbawieniem i cmoknął mnie w policzek na pożegnanie.
- Dzięki Bogu ! - uniosłam dłonie do sufitu.
- Ale co do tych majtek .. - zaczął Louis.
- Wynocha ! - krzyknęłam i rzuciłam poduszką w ich kierunku, ale zdążyli uciec w akompaniamencie głośnego śmiechu mojej przyjaciółki. Ja przez nich skończę w psychiatryku ... chociaż to może nie byłby taki zły pomysły.

***

Scar dostała sms od Nialla co do naszego ubioru do mnie pewnie bali się napisać. Ja już nie wiem co mam o nich myśleć jeszcze nam ubiór wybierają, może niedługo będą określali wymagania co do bielizny. Razem z dziewczynami czekałyśmy, aż w końcu te księżniczki przyjadą. Nie żeby coś, ale godzina spóźnienie to nawet na mnie za dużo. W końcu usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. Alleluja
łaskawie się pojawili.
- Serio godzina spóźnienia ? -spytałam jak tylko wsiadłam do auta Malika.
- No nie nasza wina korki były. Mogłaś nas nie wyganiać. - powiedział nadal rozbawiony tą sytuacją.
- Jace miał jechać z nami, ale Andrea pewnie by nas zabiła za to i byłoby gadanie że źle na niego wpływamy. - Louis jest taki naiwny.
-Nie rozbawiaj mnie Lou to on prędzej będzie miał na was zły wpływ, a poza tym An nie chce go za szybko widzieć po jego ostatnim wybryku więc lepiej o nim nie wspominaj. - wyjaśniłam poprawiając makijaż w lusterku. Głupia szminka mi się rozmazała, a miała być taka idealna.
- A co takiego zrobił ? - dopytywał chłopak.
- Mieszkasz z nim i nie wiesz nie chwalił Ci się ? - spojrzałam na niego przez ramię.
- Nie nic mi nie mówił. - wzruszył ramionami.
- Obnażał się publicznie. - wyjawiłam chłopakom na co wybuchli śmiechem.
- W sumie to mogłem się domyślić w końcu ciągle chodzi po domu nago. - powiedział.
- Fuu jak ja się cieszę że to nie u nas mieszka. - aż przeszedł mnie dreszcz na tą wiadomość. Co za niewyżyty dzieciak po kim on to ma. Resztę drogi gadaliśmy o jakiś bzdurach. Rozglądałam się przez okno co to za odludzie.
- Jesteśmy na miejscu. - Zayn zaparkował auto na jakimś ogromnym parkingu.
- Czy wy macie nas zamiar teraz zabić, poćwiartować i zakopać ? Bo nie wygląda mi to na miejsce imprezy. - zapytałam sarkastycznie wysiadając z auta gdzie czekała już reszta. Oczywiście nie obyło się bez Harry'ego i jej dziuni. Ciekawe jak ma na imię widząc wzrok resztę sądzę że nie tylko w mojej głowie pojawiło się takie pytanie. Zero kultury nawet jej głupi chłopak jej nie przedstawił.
- Hej jestem Libby jak się nazywasz ? - podeszłam do niej i wyciągnęłam dłoń którą ze zmieszaniem i niepewnością uścisnęła. Czyżby kotlet na opowiadał jej jaka to jestem niemiła i wredna. Nie zdziwiłoby mnie to w sumie.
- Yyy jestem Angelina. - przedstawiła się nieśmiało. No to teraz trochę się zabawimy.
- Piękne imię i jesteś dość ładna na pewno zostaniemy przyjaciółkami. Nie wiem czy znasz resztę, ale przedstawię. To jest Andrea, Scarlett, Zayn, Liam, Louis, Niall i kotlet znaczy Harry, ale jego to znasz. Wiesz to jego taka urocza ksywka możesz tak do niego mówić na pewno się nie obrazi on to uwielbia. - prawie wybuchłam śmiechem widząc jej minę i reszty. - Ale inna rzecz będę mówić do
Ciebie Angel chociaż pewnie taka grzeczna nie jesteś przy tym ogierze no wiesz tak w sekrecie mówiąc słyszałam że już pół Miami przeleciał, ale to nic złego przynajmniej jest doświadczony, a to się ceni. - wszyscy patrzyli z niedowierzaniem, a Angelina była czerwona jak pomidor. Jak ja lubię zawstydzać ludzi. Ale oczywiście do akcji musiał wkroczyć kotlet.
- To może my pójdziemy odebrać bilety. - zabrał dziewczynę i słyszałam tylko jak się tłumaczy i przeprasza za mnie.
- Czy Ty się dobrze czujesz ? - zapytał Liam.
- A co powiedziałam coś nie tak ? Chciałam być tylko miłą następnym razem od razu przedstawi swoje panienki. - złapałam Zayna za rękę i powędrowałam za tamtą dwójką, a reszta z nami. Po drodze śmialiśmy się i gadaliśmy, a im dalej szliśmy tym głośniej było słychać jakąś muzykę i było widać jakieś światła i lasery. Gdzie oni nas zaciągnęli.
- A oto niespodzianka. - Lou skakał i cieszył się jak dziecko na widok wesołego miasteczka. Serio i to tu bali się wziąć Jace'a. Jeny co za debile.
- Mieliśmy iść na imprezę, a nie do wesołego miasteczka. - zauważyła słusznie An.
- Ale to nie jest wesołe miasteczko to festiwal muzyczny gdzie są też różne karuzele. - wyjaśnił Niall.
- To wiele wyjaśnia. - powiedział Scar. Harry dał nam bilety przy czym trzymał swoją dziunię z dala ode mnie ehh przecież nie jestem aż taka straszna i jej nie zjem.

***

Wszystko jest takie piękne i kolorowe. Każdy kupił sobie drinka po czym poszliśmy w stronę oferowanych tu atrakcji. Chłopacy od razu pobiegli na najstraszniejszą i najszybsza karuzelę jaka tu była co mnie nie zdziwiło. Oni mają chyba skłonności samobójcze. Jeździli nią chyba pięć razy, a my w tym czasie zdążyłyśmy już wypić kilka drinków i lekko się wstawić. Dziewczyny gadały z Angeliną. Czułam się lekko opuszczona, ale przynajmniej alkohol jest ze mną. Jeny brzmię jak nałogowiec.
- Jesteś zazdrosna o Harry'ego ? - Angel usiadła naprzeciwko mnie ze słodkim uśmiechem.
- Bleee ja o kotleta ?! Czy Ciebie pojebało ! - oburzyłam się.
- No bo tak na niego patrzysz i ta Twoja gadka wcześniej. - wyjaśniła, a ja uderzyłam się z otwartej dłoni w czoło. Czemu wszyscy myślą że jestem zazdrosna i na niego lecę ludzie okulary sobie kupcie.
- Po pierwsze mam chłopaka to Zayn poznałaś go. Po drugie nigdy w życiu nie łączyło mnie nic i nie będzie mnie łączyć z tym kotletem poza nienawiścią do siebie. I po trzecie ja już mam chłopaka. - powiedziałam szybko na co ta tylko się zaśmiała i poszła pod karuzelę. Piłam już chyba piątego drinka i lekka faza zaczęła mnie łapać więc całkowicie zapomniałam o podejrzeniach Angel. Wszyscy postanowiliśmy iść do domu strachów. Jeździło się tam drewnianą kolejką. Kupiliśmy bilety i zajęliśmy miejsca, ale ta dziunia znów musiała coś palnąć.
- Co Libby wolałabyś siedzieć koło Harry'ego żeby się do niego przytulić. - powiedziała, a ja myślałam że zaraz się na nią rzucę i jej całą twarz przestawię, aż jej matka nie pozna.
- Liv spokojnie on chce Cię sprowokować. - Zayn objął mnie ramieniem.
- Udaj się jej i zaraz tego pożałuje. - ta suka ma szczęście że jeszcze nie potrafię zabijać wzrokiem. Jeszcze bezczelnie się śmiała. No ja zaraz nie wytrzymam.
- Harry trzymaj ją lepiej blisko siebie, bo pożałuje że ze mną zadziera. - powiedziałam wściekła. Chłopak zaczął jej coś tłumaczyć, a ta tylko wywróciła oczami.
- Uuu wróciła psycho Libby. - zawyła An która już była napita. Normalna osoba by się za to zdanie wkurzyła, ale mnie to rozbawiło. Scar, An i ja śmiałyśmy się przez cały dom strachu z tego, a nikt nie wiedział o co chodzi. Może kiedyś im opowiem, ale to jak będę trzeźwa i będę o tym pamiętać więc marne szanse. Jak wyszliśmy z tego śmiesznego domu strachów, An rzuciła pomysł żeby coś zajarać. Rozejrzeliśmy się i zobaczyliśmy jakąś grupkę palących osób. Liam poszedł do nich po jakiegoś gieta, ale odprawili go.
- Może poszukamy kogoś innego. - zaproponował Niall.
- Co ich zapytałeś ? - zapytałam opierając się o ramie Zayna.
- Czy mają zioło, a co niby miałem zapytać. - odpowiedział oburzony Liam.
- Jeny nie można tak prosto z mostu. Pewnie pomyśleli że jesteś z policji czy coś trochę dyskrecji. - wywróciłam oczami i wstałam z ziemi. Wyjęłam kilka banknotów z torebki i je zwinęłam w dłoni.
- Dajcie mi to załatwić. - uśmiechnęłam się i oddaliłam od znajomych.
- Hej. - przywitałam się i podałam jednemu dłoń na uściśnięcie przy okazji dając pieniądze. Spojrzał i szybko przeliczył banknoty. Zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu i wręczył srebrną kulkę.
Uśmiechnęłam się wdzięcznie i wróciłam do reszty.
- Wy kobiety to macie łatwiej wystarczy dekolt. - warknął Liam.
- Oj już nie marudź tylko podaj bletki i jakiegoś papierosa. - rozdrobniłam zioło i zmieszałam z odrobiną tytoniu. Szybko skręciłam blanta i rozpaliłam podając dalej. Nawet Scar zapaliła to trzeba zapisać w jakimś kalendarzu. Jak skończyliśmy wzięliśmy jeszcze kilka drinków i poszliśmy w tłum. Impreza była genialna jedna z najlepszych na jakich byłam. Niall nosił Scar na baranach, a Zayn mnie. An tańczyła z Lou uśmiechnięta od uch do ucha. Harry z tą dziunią, a Li z jakąś brunetką. Prawie idealny skład nie sądziłam, ze tak szybko się zgramy. Kocham tych ludzi !

___________________________
Rozdział dość szybko i mam nadzieję, ze Wam się podoba. Proszę o komentarze z pochwałami, krytyką czymkolwiek po prostu chcę wiedzieć że tu jesteście i ze czytacie to dla nas naprawdę ważne. I wybaczcie jeśli są jakieś błędy :)
Ps. Trzymajcie za mnie kciuki bo matury mi się zaczynają :) I powodzenia dla reszty maturzystów jestem z Wami !! <3

2 komentarze: