poniedziałek, 13 października 2014

Rozdział 19

Perspektywa Libby
Piątek - Sobota
05-06 kwietnia

Stałam jak wryta. To był on. To jego słyszałam w studio i to jego głos mnie tak zachwycił. Czemu na to nie wpadłam słysząc jego seksowną chrypkę ... wróć co ja powiedziałam .. nie ważne wymazać z pamięci. A te jego szmaragdowa oczy i to spojrzenie .... dobra Liv ogarnij się i przestań tak myśleć. Szybko się otrząsnęłam i podeszłam do Zayna który stał z Lou.
- Zasłużył na wygraną świetną piosenkę napisał. - powiedział do Louisa.
- A ty Libby co sądzisz o piosence Hazzy. - spojrzeli na mnie rozbawieni.
- Mam szczerze powiedzieć czy skłamać. - uśmiechnęłam się sztucznie, a ci tylko zrobili młynek oczami. Kurde smutno mi trochę że przegrałam. Niby zajęłam to drugie miejsce, ale to wciąż nie wygrana. Już się przyzwyczaiłam że śpiew w tej szkole jest na 1 miejscu, ale przegrać z kotletem .. teraz będzie mi to wypominał. O idzie nasz ''zwycięzca'' z bananem na buzi.
- Dobrze ci poszło. - powiedział, a ja aż wyplułam wodę którą właśnie piłam. Czy on mnie właśnie pochwalił, a nie wyśmiał.
- D~dzięki. T~tobie też. - za jąkałam się. Wyszliśmy zza kulis gdzie czekała już reszta. An właśnie dziękowała wszystkim za udział w konkursie i zakończyła żegnając wszystkich.
- Może kawa ? - zapytał Malik, a wszyscy spojrzeli na niego ze zmarnowaniem w oczach.
- A ja jestem za. - przyznałam szukając komórki w torebce.
- No to idziemy we dwoje, ale jedziemy moim motorem. - powiedział z wielkim uśmieszkiem na twarzy.
- Jak mnie zabijesz to w nocy odwale ci takie Paranorlmal Activity że popamiętasz. -  zagroziłam mu palcem i ruszyliśmy do wyjścia. Wzięłam jeszcze z auta skórę i założyłam kask.Wsiadłam za chłopaka i mocno się do niego przytuliłam. Ruszyliśmy dość wolno, ale jak tylko wjechaliśmy na główną ulice doznałam co ta maszyna potrafi. Jej ryk skutecznie zagłuszył mój pisk, które po chwili przyzwyczajenia ucichły. Czemu ja się zgodziłam na taki transport ?! Chociaż są plusy jak są korki to
nas nie dotyczą. W końcu zaparkowaliśmy po małą kawiarenką.
- Podobało się ? - spojrzał na mnie rozbawiony mam nadzieję że nie słyszał jak piszczę.
- Oczywiście lubię szybka jazdę. - powiedziałam uspokajając lekko podwyższone tętno. Weszliśmy do środka i zajęliśmy miejsce przy wolnym stoliku. Od razu pojawiła się przy nas kelnerka.
- Dobry wieczór w czym mogę służyć. - patrzyła na Zayna jak na ósmy cud świata.
- Cappuccino i donuta poproszę. - jej morderczy wzrok skierował się na mnie. O ktoś tu jest zazdrosny.
- A ty kochanie co chcesz ? - przygryzłam dolną wargę i wplotłam dłoń w rękę Malika żeby jeszcze
bardziej ją wkurzyć.
- Yyy to samo poproszę. - dodał lekko zmieszany, a nasza kelnerka z naburmuszoną miną szybko odeszła.
- Kochanie ? - chłopak spojrzał na mnie rozbawiony.
- Chyba nie widziałeś jak na ciebie patrzy, a dobrze wiesz że lubię drażnić ludzi. W końcu w szkole mówią na mnie Libby ''wredna suka'' Hathaway - zaśmiałam się i puściłam jego dłoń, ale on kurczowo nadal trzymał moją czym mnie zaskoczył.
- Nie jesteś wredną suką Liv tylko taką grasz. - przejechał kciukiem po wierzchu mojej dłoni, a mnie przeszedł dreszcz.
- Nie .. - zaczęłam, ale mi przerwał.
- Udajesz kogoś kim nie jesteś. Przy mnie jesteś całkowicie inną dziewczyną. Jesteś miła i pomocna. Kto normalny po kilku dniach znajomości pozwala ci spać u siebie w domu i nawet wielkiej boruty nie robi jak śpicie w jednym łóżku. - uśmiechnął się uroczo. Ma racje, ale nie mogę się przyznać .. nie mogę być słaba i dać sobą pomiatać i znów narażać się na zranienie. Nie chce przechodzić znów przez to.
- Ktoś naprawdę musiał cię kiedyś zranić i teraz udajesz twardą i nikogo do siebie nie dopuszczasz.
- Mam wrażenie, że znasz mnie lepiej niż ktokolwiek inny. Tak miło spędza mi się z tobą czas. - uśmiechnęłam się delikatnie. Zazdrosna niunia, bo tak nazwałam kelnerkę, przyniosła w końcu nasze zamówienie.
- Może podać coś jeszcze ? - znów gapiła się na chłopaka.
- Nie więc skorzystaj z nóg i odmaszeruj. - powiedziałam słodko na co chłopak mocniej ścisnął moją dłoń i spojrzał wymownie.
- Wybacz ... Sara jestem dość zazdrosną dziewczyną. - powiedziałam i o mało nie wybuchłam śmiechem.
- Grzeczna dziewczynka. - powiedział gryząc donuta.
- Nie mów do mnie jak do psa. - prychnęłam oburzona.
- Nie złość się kochanie. - zaakcentował ostatnie słowo tak dobitnie, ze nie wytrzymałam i razem wybuchliśmy śmiechem.

~*~

To naprawdę jeden z lepszych wieczór i nie potrzebowałam żadnej imprezy i używek do dobrej zabawy wystarczyła jego osoba.
- Dzięki za fajną randkę. - zaśmiał się uroczo.
- To nie była randka. Dobranoc. - sprostowałam z uśmiechem i odeszłam. Byłam przy drzwiach i już miałam się odwrócić i mu pomachać, ale on stał tuż przy mnie. Złapał delikatnie za mój podbródek i pocałował mnie.
- Teraz to była randka. Dobranoc. - wyszeptał i odszedł po czym pojechał z piskiem opon. Stałam jak
osłupiona czy my się właśnie pocałowaliśmy ?! Weszłam do domu nadal lekko oszołomiona.
- Libby dobrze się czujesz ? - Scar obróciła się siedząc na kanapie z moim słodkim kotkiem.
- On .. my .. o fuck. - szepnęłam.
- Wy co ? - z kuchni wyszła An.
- Zayn mnie pocałował. - pisnęłam, a im aż kopary opadły.
- AAAAA ! - obie pisnęły podekscytowane i pociągnęły mnie na kanapę.
- Jak było ? - zaczęły mnie zawalać pytaniami co, jak i dlaczego.
- Było trochę dziwnie, ale chyba mi się podobało. - przyznałam chowając twarz w dłonie, a te znów zaczęły piszczeć. Moje wariatki kochane.
- Dobra dziewczynki spokój ! - uciszyłam je.
- Ale chociaż dobrze całuje ? - zapytała Andrea.
- Bosko, a teraz koniec tematu późno jest, jestem padnięta i idę spać dobranoc myszki. - posłałam im buziaczki złapałam kota i poszłam do swojej sypialni. Szybko się wykapałam i gotowa rzuciłam się na łóżko. Przejrzałam portale społecznościowe i plotkarskie. Napisałam kilka tweetów i poszłam spać. Obudziłam się w znakomitym humorze. Żebra mnie już tak nie bolą, pogoda jest śliczna, a mój słodki kotek mruczy mi na powitanie. Chwile się z nim pobawiłam i zaprowadziłam na dół gdzie dostał jedzonko i mleko. Ja w czasie jego śniadanka poszłam się wyszykować. Gotowa i zwarta wróciłam do kuchni. Zrobiłam sobie szybką sałatkę owocową i zjadłam oglądając jakieś teledyski w telewizji.
- Dzień dobry ranny ptaszku. - dziewczyny zeszły do kuchni i zjadły resztę sałatki.
- Nie sądzicie że piękną mamy pogodę dzisiaj ? - zapytałam spoglądając przy wielkim oknie w salonie.
- Libby promieniejesz i jeśli to przez wczorajszy incydent to niech on to częściej robi. - chichrała się Scar.
- Zabawne .. - wywróciłam oczami.
- Jakieś plany na dzisiaj ? - An zaczęła skakać po kanałach telewizyjnych po czym wróciła na ten sam co oglądałam.
- Może jakiś klub dzisiaj odwiedzamy ? - zapytałam bawiąc się z kociakiem.
- Mama dzisiaj mi przesłała wejściówki na pokaz Calvina Kleina podobno Justin Bieber będzie na pokazie. - powiedziała podekscytowana Scarlett.
- A później w melanż ! - krzyknęłam, aż Kleo uciekła.
- A teraz jedziemy na zakupy kreacje same się nie kupią. - dodała Star.

~*~

Kocham zakupy !! Chociaż nie mogłam się na nich do końca skupić, bo zapomniałam telefonu. Rozumiecie to ?! Normalnie czułam się jak bez ręki. Jak wracałyśmy z galerii to zabrałam jeszcze moje autko ze szkolnego parkingu. Jak tylko wpadłyśmy do domu zabrałyśmy się za robienie obiadu. Dużo czasu nam to nie zajęło. Zjadłyśmy całe podekscytowane. Nie często mamy możliwość iść na taki pokaz i to tak znanego projektanta. Posprzątałyśmy i poszłyśmy się szykować. Zajęło nam to ponad godzinę. Gotowe wsiadłyśmy do swoich aut i za Scar pojechałyśmy na miejsce. Parkingowi wzięli nasze auta, a my ruszyłyśmy przez krwisto czerwony dywan. Weszłyśmy do środka i
zajęłyśmy swoje miejsca. Każdy miał przy siedzeniu małą torebeczkę z upominkami. Wszyscy zajęli swoje miejsca i po małym muzyczno-świetlnym wstępie zaczął się pokaz. Co kolejny model wychodził to bardziej mnie zachwycał ... nie moja wina że lubię mężczyzn. Ale Harry ... wróć, ale Zayn to co innego ma śliczne oczy i ten zaraźliwy uśmiech. W sumie to cały pokaz byłam jakoś nie obecna. Po wszystkim udało nam się zrobić kilka zdjęć z modelami i z nimi porozmawiać. W świetnym humorze wróciłyśmy do naszej posesji. Jak tylko wjechałyśmy przez bramę przyjechali chłopacy. Co za zgranie w czasie oni chyba nas śledzą i wiedzą co i kiedy robimy.
- Co wy takie odstawione ? - zmierzyli nas od góry do dołu.
- Właśnie wracamy z pokazu Calvina Kleina. Może wejdziemy do środka, a nie tak stoimy na ganku. - powiedziała Scarlett.
- Czujcie się jak u siebie my idziemy się przebrać. - rozeszłyśmy się do pokoi. Chciałam się jak najszybciej przebrać, bo chce zastać dom w całości. Andreę poniosło ze słowami ''czujcie się jak u siebie'' kto wie co im przyjdzie do głowy.
- Hej. - wystraszona szybko odwróciłam się łapiąc pierwszą lepszą rzecz jaką mogą się obronić.
- Jeny Zayn nie strasz mnie tak. - odłożyłam szczotkę do włosów ... muszę lepiej dobierać broń. Ten się tylko zaśmiał. Jeny jak on dzisiaj pięknie wygląda.
- Wybacz. Ślicznie wyglądałaś w tej sukience. W sumie zawsze dobrze wyglądasz. - uśmiechnął się, a ja czułam jak robię się czerwona.
- Naprawdę cię lubię. - podszedł do mnie bliże. Oj bardzo blisko. Goooorąco mi.
- Ja ciebie też. - szepnęłam.
- Odkąd się poznaliśmy o tobie myślę, ale po wczorajszym wspólnym wypadzie .. chce spróbować i zobaczyć czy nam wyjdzie Liv. - powiedział, a mnie zatkało. Czy on właśnie proponuje mi związek ?!
- Ja .. - zająkałam się.
- Shh ... - zbliżył się do mnie, aż czułam jego ciepły oddech. Wpiłam się w jego usta, a on przyparł mnie do ściany. Wplotłam dłonie w jego włosy.
- Ehm. - ktoś stanął w progu, a my oderwaliśmy się od siebie jak oparzeni.
- Chciałem się zapytać czy idziecie z nam do kluby czy dalej macie zamiar się macać, ale w sumie nie musicie odpowiadać wystarczy mi co widziałem. - Niall wyszedł pochłaniając kanapkę, a my wybuchliśmy śmiechem.
- Chodź bo nie chce słuchać później wykładów na temat zabezpieczania. - złapałam go za dłoń i pociągnęłam na dół.


________________________
Także rozdział dość szybko. Mam nadzieję, że Wam się podoba. Hmm mam wrażenie że jakiś przesłodzony mi wyszedł ... nie wiem .. w sumie sami ocenicie. Liczę na komentarze Misiaczki ;**
Ps. Nie przejmujcie się już zaczynam męczyć Alex o rozdział hahaha (Nast jako motorek napędowy bloga xD)

sobota, 11 października 2014

Rozdział 18

    Perspektywa Scarlett
  Piątek, 05 kwiecień

  - Co to? Co to?? - Ciągłe pytania na temat kartki papieru trzymanej przeze mnie poczęły mnie już irytować. Spojrzałam na Libby ze zmęczeniem, w końcu podając jej dokument. - Jak to... zwalniasz się z pracy? W sensie, że odchodzisz? - Spytała zaskoczona, na co ja przytaknęłam głową.
  - Dlaczego? - Zadała kolejne pytanie An, zaglądając blondynce przez ramię.
  - Wolę skupić się na nauce, niżeli lataniu za jakimiś psycholami, który zabijają kogoś dla kasy czy z zemsty. Z resztą ostatnio i tak tam mniej bywałam. No i jest jeszcze jedna sprawa. Chodzi o Martina. Ale o tym wole nie mówić. - Wzruszyłam ramionami, po raz ostatni przeglądając się w lusterku. Widząc, że ani tusz mi się nie rozmył, ani nie wyglądam jakoś najgorzej wyszczerzyłam się szeroko, zamykając szafkę. Odwróciłam się z entuzjazmem w stronę moich przyjaciółek, następnie je mocno tuląc. - Kocham was, wiecie?
  - Chyba nawdychała się smrodu farby z klasy biologicznej. - Stwierdziła Sanchez, za co oberwała po głowie. Odsunęłam się od nich, układając usta w dzióbek jakby z dąsem.
  - Tak szczerze jakoś... mam świetny humor. - Wyszczerzyłam się szeroko, co dziewczyny odwzajemniły.
  - A co to za uśmiechy? Widzę humorek dopisuje. Czyżby wyprzedaż w jakimś butiku? - Spytał Jace z udawanym "podnieceniem", podskakując przy nas.
  - Ha ha ha. Zabawne. - Burknęła Ana, ściskając go za ramię. Ten się wygiął, uginając kolana.
  - Dobra, dobra. Rozumiem, już nie będę. - Jęknął, a gdy ta go puściła odetchnął z ulgą.
  - Ech... trza iść na zajęcia. To papaśki, do konkursu~! - Zawołałam wesoło i ruszyłam szybkim krokiem w stronę sali od matematyki. Nienawidziłam jej. Z resztą tak samo z obcymi językami... historią... wf'em... chemią, fizyką, geografią, biologią... woha, jaki wspaniały ze mnie kujon.
  - Scarlett! - Głos wysokiej rudowłosej dobiegł do moich uszu, a ja z prędkością światła odwróciłam się w jej stronę. Uśmiechnęłam się delikatnie, poprawiając torbę na ramieniu.
  - Yo, Vallett. - Rzuciłam, znów rozpoczynając moją wędrówkę pod klasę. - I jak przygotowania do konkursu talentów? - Spytałam, gdy koleżanka z klasy wyrównała ze mną kroku.
  - Szczerze? Nieźle. Mamy tabun ludzi, którzy się zapisali. W większości to dziewczyny, choć parę ciach też się znalazło. No i Sanchez zgodziła się go prowadzić. Do tego za zorganizowanie tego mają mi podnieść ocenę końcowo roczną. Żyć nie umierać. - Zachichotała, poprawiając rozpuszczone włosy.
  - Czekaj, jak to podwyższają? - Spytałam zaskoczona, następie uderzając się z otwartej dłoni w czoło. - Trza było się zgodzić jak mi to proponowali. Shit. - Burknęłam pod nosem.
  - Ty i tak masz jedną z najwyższych średnich ze szkoły, więc nie narzekaj. - Pstryknęła mnie w czoło, marszcząc delikatnie brwi. Prychnęłam pod nosem, jednak już się nie odzywałam.

***

Lekcje minęły mi szybciutko. Zanim zacznie się konkurs mam jeszcze godzinę. Razem z An i Liv pojechałyśmy szybko do domu, aby się przebrać. Nie jestem jeszcze pewna czy wezmę udział w konkursie, ale jeśli tego nie zrobię dziewczyny pewnie mnie ukatrupią. Przebrałam się szybko i spakowałam kilka kosmetyków. Oczywiście mój wygląd w porównaniu do dziewcząt... aż szkoda gadać. Nie miałyśmy nawet czasu cokolwiek zjeść. Taka szybka akcja, że głowa mała. Wróciłyśmy pod szkołę, gdzie roiło się od nauczycieli, uczniów i rodziców. O mało co zawału nie dostałam jak zobaczyłam moich rozglądających się za mną.
- Scarlett słoneczko! - krzyknęła moja mama, a ja myślałam że zaraz spalę się ze wstydu.
- Cześć. Co wy tu robicie? - rozejrzałam się lekko zażenowana.
- Dostaliśmy maila od szkoły o dzisiejszym konkursie króliczku. - pstryknęła mnie w nos.
- Aha. Pamiętacie Libby i Andreę? - szybko zmieniłam ich zainteresowanie moją osobą na przyjaciółki.
- Hathaway, Sanchez. - rzekł mój ojciec. Och jak nasi rodzice się nie lubią.
- O państwa też miło widzieć. - powiedziała Liv ze sztucznym uśmiechem.
- To ten .. my musimy już iść się przygotować, także papaśki! - pomachałam ich i odciągając An, która postanowiła urządzić sobie wojnę na wzrok z moją matką. Normalnie jak dzieci. Szkoda gadać. Poszłyśmy za kulisy, gdzie wszyscy chodzili podekscytowani. An ruszyła już na scenę i zaczęła cały konkurs witając wszystkich obecnych gadką~szmatką wymyśloną na poczekaniu. Jako pierwszy występował jakiś chłopak, który robił magiczne sztuczki. Był śmieszny, a szczególnie jak królik zamiast z kapelusza wyszedł mu z nogawki. Calun naprawdę jest dziwakiem, ale cóż sam chciał się zbłaźnić, chociaż głupiutkie laleczki w pierwszym rzędzie i tak były zachwycone. Andrea wyczytała z listy jeszcze parę osób. Aż w końcu przyszedł czas na Libby. O dziwo to ja byłam bardziej zestresowana od niej. Cały czas chodziłam i ręce mi się trzęsły. Chwilę przed jej występem podeszłam do niej, przytulając ją mocno w ramach wsparcia.



Aż szczęka mi opadła, widząc, że Libby wykorzystała wodę do swojego występu. No nie powiem, szok był... i to nie tylko u mnie. Cała widownia zachwyała się świetnym efektem. Gdy zeszła ze sceny od razu rzuciłam jej się na szyję.
- Ale jesteś mokra. - Stwierdziłam, puszczając ją.
- Serio Scar? Jakoś nie zauważyłam, dzięki że mi powiedziałaś. - powiedziała sarkastycznie, a ja tylko się wyszczerzyłam. Kolejna występowała jakaś dziewczyna z pierwszej klasy. Nie zgadniecie co robiła. No dobra powiem wam ... naśladowała odgłosy zwierząt. No ma dziewczyna talent. Ponad połowa publiczności aż się popłakała ze śmiechu. Poszłam do garderoby gdzie blondynka doprowadzała swoje włosy właśnie do ładu.
- Żałuj że poszłaś jakaś laska właśnie udawała zwierzęta. - podeszłam do lustra sprawdzić czy czasem się nie rozmazałam. Pomalowałam rzęsy jeszcze odrobiną tuszu i spojrzałam na przyjaciółkę.
- Mniejsza chodź się pośmiać z kotleta. - pociągnęła mnie w stronę kurtyn. Harry stał już na scenie i czekał na pierwsze takty muzyki.


Nigdy jeszcze nie słyszałam jak śpiewa, ale trzeba przyznać: ma naprawdę genialny głos. Libby gdzieś zniknęła nawet nie wiem kiedy. Sędziowie poszli na obradę, a my mieliśmy chwilę przerwy.
- Czemu ja założyłam najwyższe szpilki jakie miałam. - Andrea usiadła na krześle z bólem wymalowanym na twarzy.
- Bo są śliczne i je kochasz? - spojrzałam na nią.
- No masz rację. - uśmiechnęła się jakby nagle przestały ją boleć nogi. Co nie zmienia faktu, że odcisków na bank dostanie.
- Dobra idę ogłosić wyniki może jakoś się doczłapie jakoś na scenę. - An zaśmiała się i rozpromieniona weszła na scenę. Wszyscy uczestnicy stali za kulisami podekscytowania. Nie powiem że nie, ale sama chciałabym wygrać. Andrea dostałą kopertę i spojrzała po widowni.
- A zwycięzcą jest ...
***
Skończyłam ;-; Z wieeelką pomocą Natalii, za co jej dziękuję. <3 Wydaje mi się, że to ona głównie napędza tego bloga xD Mi pomaga w pisaniu, Alex popędza... taka nasza kochaniutka szefowa. ;*
Miał być kawałek gdzie Scar śpiewa... zrezygnowałam z niego. Wybacz Nata XD
Mam nadzieję, że się wam podoba. ^-^
A w następnym rozdziale dowiemy się, że zwycięzcą jest...