niedziela, 28 lipca 2013

Prolog

Perspektywa Libby
Piątek 15.03.

W końcu po lekcjach i mamy weekend! Ile można siedzieć w szkole i oglądać te same nudne twarzy? No nie licząc moich przyjaciółek i reszty znajomych. Kocham Miami Art School, ale wolne to wolne i nic tego nie pobije. Moje BFF pojechały jak to co prawie każdy piątek po zakupy. Zaparkowałam moim czarnym Chevrolet’em Camaro w podziemnym garażu i weszłam do naszej willi.
 Od razu przybiegł do mnie mój kochany psiaczek, który wabi się Moon. Tak, wiem, dziwne, ale kocham księżyc. Jest to rasowy szpic miniaturowy pomeranian o biszkoptowej maści i ciemnych czekoladowych oczkach.
 Jest taki kochany, a co najważniejsze dostałam go od Andrei i Scarlett na moje 18 urodziny. Wzięłam go pod rękę i wcześniej zdejmując buty poszłam nałożyć mu jego ulubione jedzonko. Psiak wesoło zaszczekał i zaczął pałaszować, a ja postanowiłam pochrupać jabłko. Po chwili można było usłyszeć wjeżdżający na naszą posesję ścigacz. Wzięłam do torebki najpotrzebniejsze rzeczy i zakładając skórę wyszłam przed dom.
- Hej piękna.
- Nie podlizuj się Josh. – puściłam mu oczko na co obdarzył mnie swoim jak zawsze bezczelnym uśmieszkiem.
- Wskakuj. – rzucił seksownym głosem. Czym prędzej założyłam kaska i zajmując miejsce za nim wtuliłam się w jego idealnie wyrzeźbione ciało. Od razu uprzedzam to NIE jest mój chłopak, żeby nie było. Z powrotem wbiliśmy się na drogę i zaczęliśmy z szybką prędkością zmierzać w stronę nieznanego mi miejsca. Wymijaliśmy kolejne auta co kończyło się na używaniu z ich strony klaksonów. Zajechaliśmy pod budynek, wydawał się opuszczony.
- Co to ? – zapytałam schodząc z potężnej maszyny.
- Skarbie wiem, że byliśmy umówieni, ale mam walkę której nie mogę opuścić.
- Wystarczyło przełożyć spotkanie …. – spojrzałam na niego wymownie.
- Marudzisz …. Chodź. – powiedział i pociągnął mnie delikatnie w stronę budynku. Otworzył przede mną metalowe drzwi za którymi ujrzałam sporo sprzętu do ćwiczeń, a na środku był ring.
- Z kim walczysz ? – zapytałam siadając na jakimś stoliku. To miejsce jakoś nie przypadło mi do gustu wolę coś bardziej czystego i miłego dla oka.
- Z Tom’em, ale i tak go nie znasz. – powiedział szybko i poszedł do jakiś napakowanych kolesi. Po chwili dosiadł się do mnie jakiś blondyn nie powiem był dość przystojny.
- Widzę że Josh znalazł sobie niezłą foczkę. Nie trać z tym frajerem czasu poświęć go lepiej prawdziwemu mężczyźnie. – wymruczał mi do ucha.
- Kogo masz na myśli, bo jakoś wokół żadnego nie widzę. – spojrzałam na niego z cwaniackim uśmieszkiem.
- Pyskata, lubię takie. – mrugnął do mnie.
- Tom koniec tego romansowania na ring ! – wydarł się do mojego niechcianego towarzysza jak mniemam trener przyciągając przy tym naszą uwagę.
- Do zobaczenia. – uśmiechnął się zniewalająco Tom.
- Oby nigdy. – powiedziałam na co zaśmiał się donośnie. Złapałam mojego iPhone w swoje małe dłonie na wyświetlaczu zobaczyłam ‘’Andreaaa !! <3’’ po czym nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- Gdzie ty jesteś ? – zapytała An zapewne Scar kazał jej zadzwonić, a przecież mogła zrobić to sama.
- Niech zgadnę Scar chce wiedzieć ? – zachichotałam.
- Chyba nie muszę odpowiadać.
- Jestem z Josh’em.
- Jesteś z Josh’em w łóżku ?!? Tak szybko? Nawet nie minęła godzina ! Libby wiedziałam, że masz tępo, ale nie że aż takie!
- An dobrze wiesz, że to tak się nie skończy nie puszczam się na prawo i lewo. – syknęłam do niej. No co to że lubię się bawić chłopakami nie musi oznaczać, że od razu ląduję w ich łóżku.
- Nie stresuj się bo ci żyłka pęknie kochanie. Wiesz, że dzisiaj idziemy do tego nowego klubu ?
- Tak, tak wiem do ‘’xxx’’ niedługo będę to wszystko obgadamy i od razu powiedz Scar, że nie ma prawa ruszyć mojej turkusowej kiecki, bo zginie marnie.
- Spoko przekaże do później buziaczki.
- Papatki. – rozłączyłam się i zaczęłam przeglądać różne plotkarskie portale. W niektórych znów coś pisali, że razem z Andreą za dużo imprezujemy, albo że widziano mnie z kolejnym, ale jakoś mnie to nie rusza jak chcą pisać to ich sprawa. Mam nadzieję tylko ze rodzice nie czytają takich śmieci, zawsze im wciskam jakiś kit w który wierzą i uważają że jestem grzeczną dziewczynką. Siedziałam tak jeszcze z pół godziny póki to wielmożny Josh nie skończył sparingu i się nie wykąpał.
- Zmywamy się ślicznotko.
- Dłużej się nie dało.
- Nie gniewaj się. – wymruczał przygryzając mój płatek ucha. Zbliżyłam się do niego, a nasze usta dzieliły już milimetry. Kiedy już chciał mnie pocałować w ostatniej chwili się odwróciłam i jak najseksowniej wyszłam z budynku. Założyłam kask i czekałam, aż podejdzie Jo. Wsiedliśmy na motor i jechaliśmy z zawrotną prędkością do domu chłopaka. Zatrzymaliśmy się przed jego domem i nadal staliśmy przy maszynie.
- Wejdź, a wszystko ci wynagrodzę. – wyszeptał seksownie przygryzając dolną wargę.
- Chętnie skarbie, ale nie mogę muszę już wracać.
- Nie każ się prosić piękna. – powiedział ściskając moje pośladki przy czym przysunął mnie do siebie. Zaczęliśmy się bardzo zachłannie całować, lecz zanim wszystko zaczęło iść za daleko szybko się od niego oderwałam.
- Naprawdę nie mogę Josh muszę iść. – posłałam mu całusa w powietrzu. Nie wiem co się ze mną stało, ale potraktowałam go wyjątkowo delikatnie. Zawsze jak kogoś wystawiałam było to trochę ostrzejsze i chłopaki mieli czuć się źle. Wiem, wiem wredna suka ze mnie, ale po prostu taka jestem. Ale teraz była jakaś inna o nie, nie, niee on chyba mi się spodobał….

***

Wskoczyłam do domu i od razu przywitałam się z dziewczynami, które siedziały w salonie i oglądały coś w TV. Następnie wzięłam swoja torbę i poszłam do sypialni. Rzuciłam ją w kąt i zaczęłam wertować garderobę, wyjęłam krótkie, poszarpane, dżinsowe szorty i luźny t-shirt z napisem SWAG. Wzięłam czysta bieliznę i poszłam do łazienki. Po szybkim prysznicu ubrałam nowe rzeczy, a brudne wrzuciłam do kosza na pranie. Zbiegłam na dół gdzie można było usłyszeć paplanie moich przyjaciółek.
- Jak tam zakupy ? – zapytałam.
- A super żałuj że nie byłaś z nami, An prawie pobiła jakąś babkę bo zabrała ostatnią parę szpilek w jej rozmiarze. – zachichotała Scar.
- Ej,  takich jeszcze nie miałam, ale mniejsza jak tam z Josh’em. – dopytywała Andrea.
- Właśnie coś dziwnego …
- Coś się stało ?
- Tak ja byłam dla niego miła. – wykrzywiłam się, a dziewczyną o mało oczy z orbit nie wyszły.
- OMG Flesh on ci się spodobał i go polubiłaś ! – wydarła się An.
- Nie ma takiej opcji jest przystojny, ale nic więcej muszę zerwać z nim kontakt. – powiedziałam i szybko usunęłam jego numer w razie czego jakby mnie podkusił do niego napisać.
- Livi miłość jest fajna …. – zaczęła znów swoje Scarlett.
- Dobra nie chcę znów tego słuchać. – wywróciłam oczami.
- Ej a ty nie powinnaś jechać z Mo do fryzjera ? – Star spojrzała na mnie wyczekująco.
 Zerknęłam na zegarek było po 18.
- O boże zaraz się spóźnię !! Będę za jakiś czas kicie i wtedy lecimy na balety, a teraz wybaczcie, ale jadę kocham was. – nie czekając na odpowiedź pobiegłam na górę i wzięłam torebkę do której wrzuciłam najpotrzebniejsze rzeczy. Zbiegłam do salonu, wzięłam psiaka na ręce i popędziłam na parking. Wsiadłam do auta, a Moon posadziłam na fotel pasażera. Odpaliłam i z piskiem opon wyjechałam z naszej rezydencji. Po dość łatwej drodze zaparkowałam pod salonem fryzjerskim i biorąc mojego pupilka zamknęłam auto i weszłam do środka. Przywitałam się z Violetą  i oddałam mój skarb w jej zaufane ręce. Ja korzystając z czasu poszłam do Stelli, która doprowadzi moje pazurki do ładu. Po pół godzinie mój psiak był już obcięty, a moje dłonie w nienagannym stanie. Zapłaciłam za wszystko i postanowiłam wracać do domu. Jak zawsze nie mogłam znaleźć kluczyków w torebce. Postawiłam Mo na ziemi i zaczęłam szperać w tej czarnej dziurze. Nagle usłyszałam szczekanie natychmiast odwróciłam głowę, a mój psiak stał na środku ulicy. Szybko wbiegłam na jezdnie i wzięłam go na ręce. Usłyszałam dźwięk klaksonu i pisk opon zanim zdążyłam się odwrócić poczułam niemiłosierny ból, a z oddali słyszałam krzyki ludzi zagłuszające skomlenie Moon. Później było tylko ciemno….

___________________________________
 Oto prolog naszego nowego opowiadanie. Mam nadzieję, że się podoba. Liczę na Wasze komentarze, bo początki są trudne, a to naprawdę daje kopa i motywację :) Liczymy na Was <3

Zwiastun < 3


Tym zwiastunem chcemy Was zachęcić do czytania naszego nowego bloga. Jak poprzedni piszę go ja (Natalia), Sylwia i Aleksandra. Mamy wielką nadzieję, że przypadnie Wam do gustu <3