sobota, 28 grudnia 2013

Rozdział 10

Perspektywa Libby
Piątek, 29 marca
O dziwo obudziłam się przed szóstą rano. Mój humor nie był za dobry co ja gadam jestem wściekła. Jak ten kotlet mógł myśleć, że pozwolę mu sprowadzać do mojego domku jakieś lafiryndy. Ledwo godzę się na niego, a co dopiero na nią no chyba kogoś pojeba … Powoli wyszłam z łóżka, aby nie obudzić Scar i pobiegłam do malutkiej łazieneczki. Wskoczyłam pod prysznic wcześniej zamykając drzwi. Szybko się wyszykowałam i gotowa wyszłam z domku.
Poszłam do domu i przygotowałam sobie śniadanie. Zjadłam i postanowiłam pójść nad jeziorko. Mało osób wie, że istnieje. Mi i mojemu bratu pokazali je rodzice. W wakacje przychodziliśmy tam kąpaliśmy się i wygłupialiśmy. To były czasy, a teraz raz na jakiś czas widzę się z bratem, a z rodzicami to chyba raz na rok. Po chwili dotarłam na miejsce … nic się nie zmieniło. Na drzewie przy brzegu nadal wisi huśtawka, pamiętam jak mój brat i tata zawiesili ją, a później huśtali się i skakali do wody. Weszłam na mały pomost i stanęłam na jego skraju. Dosłownie kilka sekund później jakiś inteligent wepchnął mnie do wody ?!?!! Co to kur … ma być ja się pytam ?!? Zaczęłam wypływać i zobaczyłam tego kotleta. O więc taki zabawny jesteś no to się zabawimy.
- AAAA !!! Ja .. nie umiem … pływać … - krzyczałam i zamaszyście waliłam rękoma o taflę wody. Chłopak stał przerażony analizując całą sytuację. Zanurkowałam pod wodę, a po chwili usłyszałam plusk obok siebie. Łał on chce mnie uratować podziw że jeszcze mnie nie topi … Podpłynął obok mnie i zaczął ciągnąć na powierzchnie. Gdy tylko wypłynęliśmy wyrwałam się mu i zanurzyłam go pod wodę. Hahaha on serio myślał że nie umiem pływać, jednak nie taka zła ze mnie aktorka.
- Czy ciebie pojebało ?!? – wydarł się jak tylko się wynurzył.
- Mnie to ty baranie mnie wrzuciłeś do wody ! – krzyknęłam, a on bezczelnie ochlapał mnie prosto w twarz. O nie tak bawić się nie będziemy. Odwzajemniłam jego czyn i tak zaczęła się chlapanie, podtapianie i śmianie się.
- Przestań mnie chlapać ! – krzyknął śmiejąc się.
- Sam zacząłeś ! – zaśmiałam się jeszcze bardziej go chlapiąc.
- Czy Was pojebało !? – usłyszeliśmy krzyk Liama.
- Jest marzec, a wam zebrało się na kąpiele ?! – dodał Zayn, teraz czuje się jak dziecko karcone przez rodziców heloł czy my mamy po 5 lat ?
- Ojejku wielki mi halo. – wyszłam z wody wywracając oczami. O cholewka, ale zimna. Nie czekając na chłopaków głównie z powodu braku chęci słuchania reprymendy jak i tego że zaczęło mocniej wiać szybko pobiegłam do domku. Przebrałam się w suche ciucha i biorąc Kleo poszłam do domu.
- Odbiło wam ? – naskoczyła na mnie Scar i się zaczyna.
- Ej zluzujcie, bo wam żyłka pęknie. Robicie z igły widły. – powiedziałam i rzuciłam się na wielką skórzaną kanapę po czym zaczęłam bawić się w telefonie, a ci dalej dyskutowali.
Po chwili przyszedł kotlet i teraz na niego naskoczyli. W sumie to nawet mi się go trochę szkoda zrobiło … jeny co ja gadam brr blee dobrze mu tak to wszystko przez niego … a jakbym serio nie umiała pływać z jego zapłonem to nie wiadomo jakby się to skończyło. I nagle nastała cisza, bo ktoś włożył do zamka klucz i otworzył drzwi.
- Matt ?!? – powiedziałam zmieszana i czym prędzej podbiegłam i rzuciłam mu się na szyję. Jeny jak ja za nim tęskniłam.
- Liv co ty tu robisz liczyłem, że chata będzie moja – zaśmiała się i dał mi kuksańca w bok na co zareagowałam grymasem. Ugh żebra nadal w złym stanie.
- Sorki Livi .. jak tam po wypadku ?
- Jakoś żyje jak widzisz. – uśmiechnęłam się słodko.
- An, Scar jak wy urosłyście i niezłe z was laski ! – zawył … zaraz, zaraz co on powiedział o moich kumpelach że to ‘’laski’’ ?!? Co się dzieje z moim bratem jeszcze rok temu nie użył by takiego słowa jak ‘’laska’’… AAA oddajcie mi brata !!
- Matt czy ty czasem nie masz gorączki ? – zapytała An słysząc wypowiedz mojego brata. Mówiłam że z nim jest coś nie tak !
- A tak na marginesie … Libby Olivio Bianko Hathaway czy to nie za dużo chłopaków jak na cb ? – zaśmiał się, a razem z nim reszta ferajny.
- Ha ha bardzo śmieszne braciszku. – powiedziałam kując go palcem w brzuch. Jak ja za nim tęskniła.

***

- Serio ta suka cię zdradziła i to z twoim kumplem ?!? Nigdy jej nie lubiłam. – skomentowałam byłą narzeczoną mojego brata.
- Jak twój kumpel mój puknąć twoją narzeczoną. – kotlet teatralnie złapał się za serce za co An zmroziła go wzrokiem .. ta teatr to jej życie.
- Serio Harry ty się dziwisz takiemu zachowaniu, a sam przeleciałeś moją dziewczynę ! – oburzył się Malik.
- Chłopie już z nią nie byłeś. – wyjaśnił lokaty.
- Tak pół godziny wcześniej z nią zerwałem, a t ją przeleciałeś. – powiedział Zayn.
- Dziwisz się byłą gorąca !! – krzyknął i po chwili przybyli sobie z mulatem piąteczkę … co za ludzie -.-
- O kotlet jak zawsze przejmuje w spadku dziewczyny po lepszych, bo sam nic nie wyrwie. – udałam zasmuconą, a on zmroził mnie wzrokiem.
- Ooo jaka ty zabawna księżniczko … szkoda że nie byłaś taka pyskata jak Cię ratowałem rano. – odburknął Harr .. yyy znaczy kotlet.
- Długo jesteście już razem ? – zapytał nagle mój brat, a ja zasłoniłam sobie usta bo jakoś nie dobrze mi się zrobiło jak pomyślałam o mnie i tym placku jako parze … bleee
- Coo !?! – krzyknęłam równo z Harrym.
- Aww nawet mówicie jednocześnie jak słodko. – zaświergotał mój brat, a reszta wpadła w niepohamowany śmiech przy czym An pokazała w naszą stronę serduszko w powietrzu, aż mój kociak uciekł do kuchni.
- Że ja … i ta rozpieszczona damusia … - wykrzywił się lokaty.
- Przepraszam chyba ja … i ten niewyżyty, głupi, bezczelny, myślący że wszystkie na niego lecą … - zaczęłam wymieniać.
- Skończyłaś już ? – przerwała znudzona An.
- I zboczony kotlet ... tak skończyłam. Że my niby razem !?! – krzyknęłam w stronę mojego brata na co ten wywrócił oczami.
- O czyli wkurzasz moją siostrę ? – Matt zwrócił się do kotleta totalnie mnie olewając.
- Taak .. – ten placek odpowiedział niepewnie.
- Ooo to już Cię lubię chłopie ! Musimy iść na panienki.  – powiedział mój brat i przybili sobie piąteczkę .. bezczelny. Wszyscy zaczęli gadać o imprezach totalnie mnie olewając siedziałam jak wryta. Po pierwsze jak mój brat mógł pomyśleć, że ja i kotlet jesteśmy parą ochyyyda. Po drugie jako on po paru minutach rozmowy mógł się zakolegować z tym plackiem żeeeenada. I po trzecie co on odpierdala imprezowe życie to moja działka on jest ten mądry i grzeczny, a nie imprezowicz i wyrywacz złoodziej osobowości.
- Libby ! – wydarł się Zayn machając mi ręką przed twarzą o jednak mnie zauważyli.
- Aww pewnie zamyśliła się o byciu z Hazzą jak słodko. – zaświergotała Scar, a mnie szlak właśnie trafił.
- A weźcie wy się wszyscy udławcie. – syknęłam i poszłam do kuchni. Jeny co oni się tak uwzięli na mnie i na tego kotleta … ponosi ich. Nalałam sobie soku i nagle z mój brzuch zaczął domagać się jedzenia … AAA jestem głodna.
- Ktoś zgłodniał. – uśmiechnął się Malik i właśnie w tym samym momencie jego brzuch też dał o sobie znać.
- I ten ktoś nie jest sam. – zachichotałam dając mu kuksańca w bok.
- Kobieto zrób mi coś do jedzenia. – powiedział jakby był jakimś królem … bosz z kim ja się zadaje.
- Chyba cię coś ponosi chłopcze .. Wyjmij z lodówki kiełbasy i włóż je do miski, a ja wezmę chleb zrobimy sobie ognisko-grilla. – wyszczerzyłam się jak głupia. Przygotowaliśmy wszystko i razem zanieśliśmy za dom. Rozstawiliśmy talerze i sztućce na stole. Zayn zajął się rozpalaniem ogniska, a ja wróciła zrobić sałatkę no w końcu coś zdrowego też musi być c’nie. Do wielkiej miski poskubałam sałatę lodową, pokroiłam pomidory, ogórki, zrobiłam dressing i wszystko razem wymieszałam. Na końcu dodałam czarne oliwki, ser feta i gotowe. Zaniosłam sałatkę na stół i zawołałam wszystkich.
- Hołota !!! – wydarłam się.
- My też cię lubimy Libby. – uśmiechnął się ten od Hanny Montany yyy no ten .. Louis tak to Louis zabawny jest nawet.
- W sumie to jakoś mnie to nie obchodzi, ale dzięki ja wasze towarzystwo jakoś znoszę. – uśmiechnęłam się.
- Aww jakaś ty miła Livi. Musicie być dla niej ważni skoro powiedziała że wasze towarzystwo jest znośne. – powiedział mój braciszek. I nagle ni stąd ni z owąd pojawiła się ta lafirynda Hazzy.
- Hejo wszyscy. – powiedziała swoim przesłodzonym głosikiem, a reszta odpowiedziała jej niemrawe ‘’hej’’ jedynie kotlet był w niebo wzięty. Zaraz mnie coś trafi przez jej głos raczej pisk. Czy ma ktoś taśmę klejącą ??
- A tak wgl to co tu robisz ? – zapytała widocznie zirytowana jej towarzystwem An.
- Harry mnie zaprosił wczoraj na obiad. – zaświergotała patrząc maślanymi oczami na tego kotle … a nie przepraszam ona gapiła się na mojego brata ?! Oj przepraszam lafiryndo jak zajmujesz się jednym to jednym ! A niech dotknie mojego brata już ja jej tak przywalę, że cała ta jej tapeta z ryja jej spadnie ! Mój brat znajdzie sobie normalną dziewczynę, a nie jakąś lampucere, która poleci na jego kasę i wygląd.
- Och Harry dziękujemy za zapewnienie nam wspaniałego towarzystwa. – powiedziała ironicznie Andrea, ale ta pusta Brittany nawet się nie kapnęła że to był sarkazm co za idiotka -.-
- Trochę w większym gronie, ale mniejsza siadajcie i jedzcie bo nam wystygnie. – wycedziłam przez zęby. Wszyscy zajęli miejsca i akurat ta cała Britt usiadła między moim bratem, a kotletem. Z radia leciała muzyka, a my smacznie zajadaliśmy się naszym obiadem, gdy nagle zobaczyłam jak ta cała lampucere zaczyna jeździć swoim przeszczepem (czyt. ręką) po nodze mojego brata, a drugą po nodze Hazzy co za szmata !
- Ty głupia suko ! – wydarłam się, wszyscy spojrzeli na mnie jak na jakąś umysłowo chorą.
- Liv o co Ci chodzi ? – zapytała zmartwiona moim zachowaniem Scarlett.
- Ta kurwa myśli że zaliczy dwóch na raz, ale nie w mojej obecności. Z tego lokowanego kotleta rób sobie chłopca na posyłki, ale łapy precz od mojego brata ! – wydarłam się, a ona szybko uciekła z naszej posesji.
- Ej spłoszyłaś mi dziewczynę .. – zawył Harry.
- Powinieneś mi jeszcze dziękować, a nie ty jeszcze masz pretensje. – powiedziałam do niego.
- Albo byłaś zazdrosna i specjalnie to zrobiłaś … och Libby trzeba było tak od razu. – powiedział kotlet znacząco ruszając brwiami … chyba mi nie dobrze.
- Ja .. zazdrosna o cb … bleee weź bo jakoś obiad mi się zwraca. – skrzywiłam, a wszyscy tylko wywrócili oczami i wrócili do jedzenia jak gdyby nigdy nic. Nagle głos zabrała dziunia Louisa.
- Jeny Jace nie patrz tak na mnie rozumiem, że jesteś we mnie zakochany, ale ja jestem z Louisiaczkiem. – powiedziała patrząc na brata An, a mnie zatkało … no bo skąd jej to przyszło do głowy on woli chłopców xD
- Co ?! Ja nie patrzę na Ciebie nie lubię dziewczyn wolę .. – przerwał bo chyba właśnie zrozumiał co powiedział oj Jace i się wydało.
- Ale jak to przecież twoja sio .. – zaczęła Cindy, ale przerwała jej Andrea co ta aktoreczka znów wymyśliła.
- Jeśli już wszyscy znamy prawdziwe obliczę Jace’ego to od razu mówię że ma to zostać w tajemnicy. – powiedziała Star.
- No właśnie więc gęby w kubeł. – warknął Jace po jego minie wywnioskowałam, że właśnie karci się że przyznał się że woli chłopców. Wszyscy byli dość szokowani niechcianym wyznaniem Jace, ale jakoś nawet dobrze to znieśli.
- Hmm Libby już wiem czemu pozbyłaś się Britt … po prostu nie mogłaś znieść, że ja kogoś wyrwałem, a ty nie Buahahahaha ! – zaczął się chichrać lokaty kotlet.
- Wcale nie jak bym chciała to też bym kogoś wyrwała ! – oburzyła się.
- Nie prawda ! – zaczął się ze mną przedrzeźniać.
- Prawda jestem lepsza w podrywaniu od cb kotlecie !
- Zmyślasz !
- Cisza !! – wydarł się Liam.
- Ja jak i reszta mamy dosyć waszego kłócenia się i mamy pomysł. – dodał Niall.
- Co powiecie na konkurs ? – spojrzał na nas tajemniczo Louis.
- Kto więcej wyrwie … spoko i tak wygram. – powiedział dumnie kotlet.

- O nie mój przyjacielu … przez cały tydzień nie możecie nikogo wyrwać … - powiedział Zayn z chytrym uśmieszkiem … zapowiada się ciekawy weekend …

_________________________________________
No to mamy kolejny rozdział .. mi się podoba, ale chętnie posłucham waszej opinii :) Smutno nam że nie komentujecie mimo, że widzimy że rozdziały są wyświetlane ;( Mam nadzieję, że to się zmieni, bo nawet głupi komentarz : ''super :)'' daje nam motywację do pisania kolejnych rozdziałów dla Was ;) Czekam na wasze opinie miśki ;**
Ps. Po lewej stronie zrobiłam małą ankietę jak możecie to odpowiedzcie :)

6 komentarzy:

  1. Fajny rozdział. Ciekawe jak będzie z tym zakładem.
    Pozdrawiam i czekam na next'a.
    Zoey

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :) Oj będzie ciekawie ;D hihihi

      Usuń
  2. Aaaaaa to jest boskie ;3 proszęęęę niech Hazz będzie z Libby! Czekam na next i pozdrawiam
    @Hazzerka

    OdpowiedzUsuń
  3. Ridley Stone nie można nazwać zwykłą nastolatką. Więc pytanie brzmi kim ona jest? Jest to dziewczyna, która nie może liczyć na nikogo ze swoich bliskich. Została opuszczona i los nie jest dla niej łaskawy. Lecz pewnego dnia spotyka 5 chłopaków, którzy odmienili jej życie. Jeżeli chcesz się dowiedzieć, czy na lepsze zapraszam na mojego bloga z opowiadaniem o One Dorection i nie tylko ;).
    Przepraszam za spam!
    http://rid-nik-and-london.blogspot.com/
    Ridley<3

    OdpowiedzUsuń
  4. bossskei *_*
    P.S. ZAPRASZAM DO MNIE http://black--is--beauty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń