poniedziałek, 6 stycznia 2020

Rozdział 39


Libby

Odkąd dowiedziałam się o możliwości dostania angażu w baletowej adaptacji Romea i Julii niemal zamieszkałam na sali treningowej. Zajęcia w szkole, dużo wody, mało snu, jeszcze mniej jedzenia i trening, trening, trening to ostatnio moja codzienność. Jakby tego było mało zaczęła się odzywać moja dawna kontuzja stawu skokowego. Leżę właśnie na sali po kolejnych ćwiczeniach, ledwo już chodzę, ale czego się nie robi dla możliwości osiągnięcia sukcesu w tym świecie.

- Liv znów przesadziłaś z treningiem. – usłyszałam zmartwiony głos chłopaka.

- Bywało gorzej Hazz. – uśmiechnęłam się na jego widok.

- Ledwo chodzisz, masz opuchniętą kostkę i wyglądasz na wyczerpaną tym wszystkim. Musisz zrobić sobie przerwę od treningów i to nie jest prośba. – powiedział nadzwyczaj poważnie.

- Wiesz że nie mogę sobie odpuścić teraz za niedługo mam przesłuchanie. – odparłam.

- Jak tak dalej pójdzie to o własnych nogach nie dojdziesz na to przesłuchanie, nie wspomnę o tańcu. – udaliśmy się razem do kuchni. Usiadłam na blacie, a chłopak zaczął szykować coś do jedzenia. Gdyby nie Harry pewnie nawet nie pamiętałabym o takim czymś jak jedzenie. Oparłam się o ścianę i przymknęłam oczy rozkoszując się zapachem gotowanego obiadu.

- Liv śpisz na siedząco. Zjesz i kładziesz się spać. – spojrzałam na niego. Ledwo funkcjonuje, czuje się fatalnie.

- Wiem, wiem, ale muszę trenować. – jęknęłam zrezygnowana.

- Nie ma takiej opcji musisz odpocząć, bo się wykończysz Skarbie, a ja na to nie pozwolę. – postawił talerze na stole przede mną. Jedliśmy w ciszy, a następnie posprzątałam wkładając wszystko do zmywarki. Dobrze wiem że chłopak ma rację, ale ciężko jest odpuścić w takim momencie mimo bólu i zmęczenia.

- Idę wziąć prysznic. – powiedziałam i pokierowałam się na górę. Gorąca woda zadziałała na mnie jak leki przeciwbólowe i choć na chwilę cały ból zniknął. Po prysznicu przebrałam się po czym poszłam do sypialni, gdzie zastałam Harry’ego. Wiedziałam że mi nie odpuści więc wskoczyłam do łóżka i wygodnie ułożyłam się wtulając się w niego.

- Przepraszam Hazz. – wyszeptałam.

- Za co ? – zdziwił się.

- Za to że ostatnio tak mało czasu spędzamy wspólnie, a jak już jesteśmy razem to z reguły nie mam siły nawet gadać. – ziewnęłam.

- Najważniejsze że jesteśmy razem. – dał mi buziaka. Przytuliłam się do niego mocno i zasnęłam.


~.~


            Niechętnie otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pokoju. Słońce przebijało się przez przysłonięte zasłony. Spojrzałam na miejsce obok, ale chłopaka przy mnie nie było. Ból jaki towarzyszy mi już od jakiegoś czasu był nieznośny. Wstałam z łóżka, zarzuciłam na siebie szlafrok i biorąc po drodze telefon poszłam w kierunku schodów.

- Wyglądasz źle. – wypalił Niall, za co dostał w tył głowy od Andrei.

- Dzięki Ciebie też miło widzieć blondasie. – powiedziałam i poszłam do kuchni. Sięgnęłam naszą apteczkę i łyknęłam dwie tabletki przeciwbólowe. Posmarowałam maścią nogę, umyłam ręce i pokierowałam się do salonu.

- A więc ustalone idziemy o kina. – klasnął w ręce Liam.

- Na co ? – zapytałam rozsiadając się na kanapie.

- John Wick 3. – odpowiedział Louis.

- Ooo dwie pierwsze części były genialne. – ucieszyłam się na ten pomysł.

- Idziemy się szybko przebrać, a wy zamówcie bilety. – pociągnęła nas za sobą na górę Andrea. Założyłam coś wygodnego. Wsunęłam na nogi trampki i spojrzałam w lustro. Ehh co za masakra nawet nie mogę założyć szpilek przez opuchniętą kostkę. Zrobiłam lekki makijaż i ruszyłam do pokoju An.

- Nie znoszę chodzić w płaskich butach.

- Żeby Cię nie zasmucać bardziej też ubiorę trampki. Pasuje ? – zaczęła szukać po pokoju butów.

- Dzięki An. – uśmiechnęłam się do niej. Do pokoju jak huragan wleciała Scarlett.

- Jestem gotowa idziemy. – powiedziała. Zabraliśmy się na dwa auta do centrum. Na miejscu mając jeszcze czas przed seansem wszyscy rozeszli się w inne strony.

- To co idziemy po jakąś kawę ? – zapytał Harry.

- Jasne. Chodźmy. – uśmiechnęłam się i łapiąc go za rękę razem poszliśmy do kawiarni za rogiem. Złożyłam zamówienie po czym pokierowałam się do stolika zajętego przez chłopaka. Chwilę później Harry poszedł po nasze kawy, a ja łyknęłam kolejną tabletkę przeciwbólową. Mam je jeszcze od czasu wypadku, ale na dłuższą metę nie dają rady.

- Na najbliższy czas przeprowadzasz się do mnie, żebym miał Cię na oku. – powiedział popijając swoją kawę.

- Hazz mam dom i nie jestem dzieckiem. – wywróciłam oczami.

- Albo Ty do mnie, albo ja do Ciebie masz wybór. – wzruszył ramionami posyłając mi cwaniacki uśmieszek.

- Ugh jesteś nieznośny wiesz. – powiedziałam, a chłopak przyciągnął mnie bliżej do siebie.

- Nieznośne to jest to jak uparta jesteś. – uśmiechnął się szeroko.


~*~


Tak jak można było się spodziewać film okazał się strzałem w dziesiątkę i w ogóle się nie zawiedliśmy. W drodze powrotnej wszyscy zaczęli rozmawiać o wieczornym wyjściu do klubu. Jeszcze jakiś czas temu skakałabym z radości, ale dzisiaj nie mam kompletnie ochoty na żadną imprezę.

- Odpuszczamy sobie dzisiaj to wyjście ? – wyszeptał do mnie Hazz.

- Totalnie mi się nie chce, ale nie zrobię tego dziewczyną, bo dawno nie imprezowaliśmy razem. Najwyżej szybciej się zerwiemy. – uśmiechnęłam się do niego. Po drodze do naszej willi odwieźliśmy każdego do domu. Jak już byłyśmy na miejscy zabrałyśmy się z dziewczynami za wybór ciuchów na wieczór. Kiedy Andrea miała już swój wybrany przeniosłyśmy się do pokoju Scar.

- Hazz chce żebym się do niego przeprowadziła. – wypaliłam nagle.

- Co ?! – pisnęły naraz.

- Chce mnie mieć na oku, żebym się nie przemęczała z treningami. – powiedziałam. – Miałam do wyboru, albo ja do niego, albo on tutaj. – dodałam.

- Ale jak to zostawisz nas. – spojrzała na mnie Scar wzrokiem smutnego szczeniaczka.

- Nie na stałe oczywiście. – złapałam ją za dłoń i uścisnęłam pocieszająco.

- Liv jak się tam wprowadzisz to pewnie już tam zostaniesz. – uśmiechnęła się An.

- Nie zostawię Was przecież. – przyciągnęłam je do uścisku.

- Nie pozwolimy Ci. – wyszczerzyły się do mnie. Zabrałyśmy się za wybór ubrań dla Scarlett, a następnie dla mnie. Mimo namowy dziewczyn i tak postanowiłam założyć buty na obcasie, choć odrobinę niższym niż zwykle. W salonie urządziłyśmy sobie gabinet makijażu i fryzur. Zajęło nam to zdecydowanie za dużo czasu. Nim się obejrzałyśmy pod domem czekała już zamówiona wcześniej taksówka. Nałożyłam jeszcze kotkowi karmy i łapiąc po drodze telefon i torebkę ruszyłam za dziewczynami do auta. Po około pół godziny wysiadłyśmy pod pięknie oświetlonym budynkiem, gdzie miała się odbyć impreza. Chłopcy już stali w kolejce więc do nich doszłyśmy.

- Tym razem to wy się spóźniłyście. – wytknął Liam.

- Hej żeby tak wyglądać nie wystarczy chwila. – powiedziała Andrea na co Ci tylko wywrócili na nią oczami. Niedługo później zaczęli wpuszczać do klubu. Zajęliśmy wolną loże i zamówiliśmy kolejkę shotów dla nich i dla mnie jakiegoś owocowego drinka. Wznieśliśmy toast za dzisiejsze wyjście i po chwili ruszyliśmy na parkiet. Po kilku kolejnych drinkach tańczenie w szpilkach przychodziło mi zdecydowanie łatwiej.

- Wyższych szpilek nie mogłaś założyć ? – zaśmiał się Zayn pijąc kolejnego shota.

- Mogłam. Ale wiesz postanowiłam dać trochę odpoczynku nogom. – uśmiechnęłam się słodko.

- Na ten ból to mogę coś poradzić. – pomachał mi przed twarzą blantem.

- Chodźmy. – złapałam go za nadgarstek i pociągnęłam na zewnątrz klubu. Na dworze odpaliliśmy jointa i zaczęliśmy się nim delektować. Widziałam jak chłopak wpatruje się zacięcie w jedno miejsce. Podążyłam za jego wzrokiem i ujrzałam ślicznotkę z kucykiem na głowie.

- Podejdź do niej. – powiedziałam zaciągają się dymem.

- Co ? Do kogo ? – zmieszał się.

- Przecież widzę Zayn. Podejdź i zagadaj, widzę że też na Ciebie zerka. – złapałam go za ramię i pchnęłam w jej kierunku.

- Cześć. A ja Ariana. – usłyszałam mijając ich w drodze powrotnej do wnętrza budynku. Nim jednak udało mi się tam wejść w przejściu wpadłam na Scar i An.

- Muszę z Wami porozmawiać. – pociągnęła nas z dala od wejścia Andrea.

- Nie możemy w środku ? Nogi mi od tych butów już odpadają. – jęknęłam.

- Nie nie możemy tam siedzą chłopacy, a poza tym mówiłyśmy Ci żebyś ubrała inne. – wyjaśniła na co tylko wymamrotałam, że ważne że wyglądają dobrze.

- Więc o co chodzi ? – ponagliła ją Scar.

- Dziewczyny nie sądzę, żeby między mną, a Louisem było coś poważnego. – wypaliła nagle, a mnie zatkało i widząc minę Scarlett wnioskuję, że ją też.

- Ty tak poważnie ? – zapytała przyjaciółka.

- Gdybym nie była poważna to bym nie mówiła. – odpowiedziała Ana.

- Andrea ja wiem że Peter nie był idealnym facetem i przywykłaś do jego zachowania, ale Louis traktuje Cię jakbyś była jego królową. Kupuje Ci prezenty, dba o Ciebie, a co najważniejsze wspiera Cię bezgranicznie, więc proszę Cię nie miej co do niego wątpliwości, bo on Cię kocha. – powiedziałam szczerze. – Wow nie spodziewałam się sama po sobie, że powiem coś takiego kiedyś o Louisie. – zadziwiłam się swoją wypowiedzią.

- Dziwnie mi tak, bo traktuje go bardziej jak dobrego kumpla. Wiecie jaka czuję się speszona, gdy łapie mnie za rękę. – wyjaśniła.

- An na początku zawsze tak jest. A poza tym Ty przynajmniej masz kogoś kto łapie Cię za rękę, a ja co ?! Chłopak który mi się podoba traktuje mnie jak siostrę. – zasmuciła się Lett. Co je tak wzięło nagle na smutki. Jeszcze za wcześnie, żeby były na tyle pijane.

- Chodzi o Nialla prawda ? – przytuliła ją Star.

- Przecież to oczywiste, że on na Ciebie leci. – zaczęłam wymachiwać rękoma. – Obie jesteście totalnie ślepe. – dodałam.

- Tak myślisz ? – zobaczyłam iskierki w jej oczach.

- Byłby głupcem, gdyby tak nie było. – uśmiechnęłam się. – Może po prostu boi się zrobić pierwszy krok.

- Muszę z nim porozmawiać. – powiedział już uśmiechnięta i pobiegła do budynku.

- Harry Cię zmienił. – powiedziała Andrea.

- Mam nadzieję, że na lepsze. – puściłam jej oczko. – A teraz biegiem do swojego faceta nie każ mu czekać. – pogoniłam ją do środka. Ahh co one by beze mnie zrobiły. Wróciłam na naszą loże i rozsiadłam się na kanapie. Po chwili przy moim boku pojawił się Harry mocno mnie przytulając.

- Gdzie na tyle zniknęłaś ? Paliłaś beze mnie ? – przenikliwie spojrzał mi w oczy.

- Byłeś zajęty na parkiecie Skarbie. – cmoknęłam go w usta.

- A teraz chcę być zajęty tylko Tobą. – oddał całusa.

- Kuszące. – splotłam nasze dłonie.

- Wiecie co to za dziewczyna tańcząca z Zaynem ? – zapytał Louis wracając z pełną tacą drinków.

- Ariana. – powiedziałam zgarniając jeden z tacki. Nagle wszystkie spojrzenia skierowały się na mnie.

- Przed chwilą się poznali. Na dworze. – wzruszyłam ramionami jakby to była jedna z najbardziej oczywistych rzeczy.

- Idziemy już ? – zapytałam chłopaka po czym wypiłam do końca kolorowy napój.

- Pewnie. – odpowiedział po czym sprawnym ruchem przerzucił mnie sobie przez ramie.

- Harry !! – pisnęłam głośno w akompaniamencie śmiechu reszty.

- My się zbieramy. – powiedział zgarniając moją torebkę.

- Tylko grzeczni bądźcie. – zaśmiała się Andrea.

- Jak zawsze. – odpowiedziałam próbując uwolnić się z ramion loczka. Skończyło się na tym, że opuściliśmy klub obserwowani przez wszystkich jakbyśmy byli chorzy na umyśle. Dość szybko udało nam się złapać taksówkę, którą pojechaliśmy do domu Harry’ego.

- Mam dość tych butów. – zrzuciłam szpilki i wskoczyłam na kanapę.

- Mogłaś ubrać inne. – stwierdził podając mi butelkę z wodą.

- Ohh jak wy mężczyźni niczego nie rozumiecie. – wywróciłam oczami.

- No bo jak można męczyć się w takich butach i to na własne życzenie Skarbie. – powiedział.

- Jak się chce dobrze wyglądać to czasem trzeba pocierpieć. – złapałam go za dłoń i pokierowałam się w stronę schodów. Wzięliśmy wspólny prysznic po którym w końcu mogliśmy się zająć sobą.


~*~


            Na drugi dzień w szkole cała nasza paczka wyglądała jak żywe trupy, a my za to tryskaliśmy energią. Jak miło w końcu być tą bez kaca.

- Więc co myślisz o pomyśle Lou na imprezę urodzinową Andrei ? – zapytał mnie Niall.

- Co ? – spojrzałam na niego zdziwiona.

- No przecież ostatnio rozmawialiśmy o tym. – dodał Liam.

- Kiedy ? Bo na pewno nie ze mną. – stwierdziłam.

- Pewnie znów spałaś podczas naszej rozmowy. – zaśmiał się Hazz.

- Niemożliwe. Który dzisiaj jest ? – sięgnęłam po telefon i gdy ujrzałam datę omal nie spadłam z ławki.

- O cholera ! – krzyknęłam na co oni podskoczyli. – Zostały niecałe dwa tygodnie, a ja nic nie zaczęłam planować ! – przeraziłam się.

- No dlatego pytamy co sądzisz o tym co planuje zrobić Louis. – powtórzył się Niall, ale urwał widząc zbliżając się do nas zakochaną parę. Szli ze splecionymi dłońmi i ze zmieszanymi wyrazami twarzy, bo wszyscy się na nich patrzyli. Ahh ta młodzieńcza miłość.

- Heeeej słooodziaaaki. – wyszczerzyłam się jak głupi do sera.

- Hej. – powiedzieli równocześnie po czym od razu spojrzeli na siebie. Tak zdecydowanie są przesłodcy.

- O czym rozmawiacie ? – zapytała An siadając obok mnie.

- W sumie to o niczym. – wzruszył ramionami Zayn.

- Yyy no dobra. – powiedział podejrzliwie na nas patrząc Louis. – W takim razie pogadajmy o tym czy Malik w końcu wyrwał numer od wczorajszej dziewczyny. – zaproponował spoglądając na chłopaka, który właśnie uśmiechał się pisząc coś na telefonie.

- Co ja ? – oderwał wzrok od ekranu telefonu.

- Ktoś tu buja w obłokach. – zaśmiała się Sacrlett.

- Ja no co Ty po prostu musiałem coś pilnie napisać. – tłumaczył się.

- Miłosny wiersz do ukochanej. – rzucił Liam.

- Zajmij się lepiej swoimi miłosnymi wierszami do Sas, a nie martwisz się o moje. – wystawił mu język.

- Sas ? Coś mnie ominęło ? Od kiedy Liam pisze z Sashą ? – zdziwiłam się.
- Dziewczyno weź Ty w końcu porządnie odpocznij, bo totalnie nie ogarniasz co się dzieje na około. – poklepał mnie po ramieniu blondyn. Chyba ma racje ostatnio zbyt dużo rzeczy mi umyka. Czas w końcu wypocząć.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I oto powstał kolejny rozdział :D Mam nadzieję, ze ktoś tu jeszcze czasem zagląda ;) Liczymy na komentarze. :) Buziaki :***
Ps. Jeśli są jakieś błędy z góry przepraszam.

1 komentarz:

  1. Jak zwykle cudowny rozdział ♥ Nie mogę się doczekać tego, co dalej u Libby i Harry'ego są super słodcy razem :-) a słodkości nigdy za wiele.

    OdpowiedzUsuń