Oczami
Libby
Mówiłam
już że nienawidzę poniedziałków. Nie ? To powiem NIENAWIDZĘ PONIEDZIAŁKÓW ! Ale pewnie można pomyśleć co może być tak
strasznego w życiu dziewczyny z prestiżowej szkoły, która może sobie pozwolić
na wszystko za pieniądze rodziców. A jednak wyobraźcie sobie poniedziałki są
straszne dla każdego. Może się wydawać że to tylko dzień w szkole i nie ma co
się przejmować, ale zajęcia baletu są tak wyczerpujące że mam wrażenie że tracę
do nich zainteresowanie. Siedziałam właśnie przy barze i czekałam na swoje
zamówienie. Przez okno widziałam jak Niall i Scarlett gawędzą sobie w najlepsze,
a ja musze tu być sama jak palec. Wyjęłam telefon i przejrzałam facebooka.
- Jedźmy już musze się jeszcze zdążyć wyszykować. –
powiedziałam wsiadając i zapinając pas.
- Dopiero wsiadłaś daj mi auto odpalić. – powiedział
rozbawiony Niall.
- Nie wiesz, że Liv musi wyglądać jak bogini, a może
właśnie dziś spotka miłość swojego życia. – zaśmiała się Scar.
- Heloł nigdy nie wiesz kogo spotkasz zawsze trzeba
wyglądać zjawiskowo. A co jeśli to właśnie dziś dane mi będzie spotkać
Channinga Tatuma ? – uśmiechnęłam się szeroko i sięgnęłam po telefon.
„Widzimy się o 18 ?” – wysłałam smsa do Harry’ego.
„Nie mogę się doczekać, aż Cię zobaczę.” – uśmiech
sam pojawił mi się na buzi widząc treść smsa.
- Liv dobrze się czujesz ? – przyjaciółka patrzyła
na mnie podejrzliwie.
- O co Ci chodzi ? – zapytałam.
- Cieszysz się do tego telefonu jak głupi do sera. –
powiedziała.
- Wiesz to na myśl o Channingu bez koszulki. –
odpowiedziałam i schowałam telefon do torebki.
- No jest na czym zawiesić oko. – uśmiechnęła się i
wróciła wzrokiem na drogę. Za to mina która pojawiła się na twarzy Nialla
mówiła sama za siebie. Ktoś tu jest zazdrosny ahh jak uroczo. Po około 40
minutach biliśmy już na naszym podjeździe. Zabraliśmy torby i weszliśmy do
domu. Zostawiłam jedzenie w kuchni, a Niall i Scar poszli do salonu. Nałożyłam
karmy dla kota i poszłam do łazienki. Szybko wzięłam prysznic i umyłam głowę.
Zmyłam makijaż, a raczej jego pozostałości, nasmarowałam buzię kremem i
owinięta ręcznikiem wróciłam do swojej sypialni. Z dołu można było
już usłyszeć
cichą muzykę i rozmowy chłopaków. Dziewczyny pewnie dalej się szykują. Usiadłam
na łóżku i zaczęłam suszyć włosy. Gdy były już suche zabrałam się za makijaż.
Ubrałam się szybko we wcześniej naszykowane ciuchy, założyłam szpilki i
pokierowałam się na dół. Stanęłam w połowie schodów i rozejrzałam się po
salonie. Przy barku ujrzałam An która w przeciągu kilkunastu sekund wypiła 5
shotów jeden za drugim. Czym prędzej do niej podeszłam.
- Andrea wszystko dobrze ? – zapytałam przyjaciółkę.
- Moja matka i terapeutka myślą że mam romans z
własnym bratem. Nie nic nie jest dobrze Liv. – powiedziała na jednym wydechu i
wypiła kolejnego shota.
- Że niby Ty i Jace razem ?! – na samą myśl o tym
pojawił mi się grymas na twarzy.
- Muszę się napić żeby o tym nie myśleć. – kolejny
shot zniknął z blatu.
- Aż nie wiem co powiedzieć. Wypijmy razem muszę
wymazać obraz Ciebie i Twojego brata z głowy. – zrobiłam nam po drinku i
wypiłyśmy go na raz. Nim się obejrzałam miałam szklankę znów pełną od alkoholu.
Rozejrzałam się ponownie po pokoju szukając wzrokiem tej jednej osoby.
Spojrzenie zatrzymałam na drzwiach w których pojawił się On. Eleganckie
spodnie, nonszalancko rozpięta koszula i nowe buty które sama pomogłam mu wybrać.
Ręką zaczesał włosy które niesfornie opadły mu na czoło i wtedy nasze
spojrzenia się spotkały. Wypiłam drinka do dna i ruszyłam pewnym krokiem w jego
kierunku. Na drodze jednak stanęła mi Sasha.
- Hej piękna. – przytuliła mnie mocno.
- Hej Sas. – odwzajemniłam gest i spojrzałam na
przyjaciółkę.
- Jak ja się za Tobą stęskniłam. – powiedziała już
wcięta.
- Wybacz że wstawiłam się tak bez Ciebie, ale zanim
Ty się wyszykujesz no gorzej niż baba … a nie czekaj jesteś babą i ja też to
nie wiem … Liv dlaczego wirujesz ? – patrzyła na mnie, a po chwili jej nogi się
ugięły. Złapałam ją i przełożyłam sobie jej rękę przez ramię.
- Sasha uwielbiam Cię pijaną, ale może usiądź tu
napij się wody i odpocznij chwilę co? – pomogłam jej usiąść na kanapie i
podałam butelkę wody.
- Posiedź tu trochę proszę zaraz do Ciebie wrócę
przyniosę Ci lodu otrzeźwiejesz. – zlustrowałam wzrokiem nasz salon lecz tym
razem nie wypatrzyłam chłopaka więc ruszyłam do kuchni. Wzięłam kilka kostek
lodu i poczułam czyjeś dłonie na swoich biodrach. Obróciłam się szybko w wyniku
czego miska z lodem upadła na ziemię.
- Pięknie wyglądasz. – powiedział chłopak wciąż
trzymając mnie w pasie.
- No wybacz, ale tylko tu puki co jesteśmy sami. –
szepnął i dał mi buziaka.
- Muszę wracać do Sas. Zanieść jej lód, bo już z nią
ciężko. – powiedziałam i zaczęłam zbierać lód z powrotem do miski.
- Liam już się nią zajął. – spojrzałam na chłopaka
pytająco.
- Dał jej lód z barku jak Ty poszłaś do kuchni. A
teraz siedzi z nią i pilnuje żeby zamiast wódy piła wodę. – wyjaśnił i pomógł
mi sprzątać.
- Widzę że zadbałeś o to żeby mnie stąd nie wypuścić.
– podeszłam do niego bliżej.
- Ale muszę Ci przypomnieć, że mamy dom pełen ludzi
i prędzej czy później ktoś tu przyjdzie. – przyparłam go do szafki i stając na
palcach tym razem ja obdarowałam go buziakiem po czym pokierowałam się w stronę
salonu.
~*~
Godzina zbliżała się do 24, a w związku z tym że
dziś poniedziałek ludzie pomału zaczęli się ulatniać. Dzisiaj nie wypiłam dużo,
choć do końca trzeźwą nie mogę się nazwać. Przez cały wieczór skutecznie
udawało mnie się unikać Zayan nie miałam ochoty słuchać jego tłumaczenia.
- Liv możesz mi pójść po buty na zmianę ? – zapytała
An siedząc na stołku barowym i machając nogami jak dziecko na huśtawce była już
nieźle wstawiona.
- Te czarne z ozdobnymi kamieniami co ostatnio
pożyczyłaś ode mnie. – powiedziała. Pokierowałam się na górę do swojej sypialni.
Weszłam i zaczęłam szukać butów w szafie.
- Czy możesz w końcu ze mną porozmawiać ? –
usłyszałam głos Zayna i natychmiast się odwróciłam. Ze strachu poczułam jak
serce podeszło mi do gardła.
- Ale my nie mamy o czym gadać. – zwróciłam się w
stronę drzwi nawet na niego nie patrząc. Chciałam wyjść jednak stanął mi na
drodze.
- Mamy. Było nam razem dobrze i skończyło się przez
jedną pijacką noc ? – spojrzał na mnie przenikliwie.
- Pijacką noc ?! – zapytałam. – Uchlałeś się i
zdradziłeś mnie z jakąś tlenioną lafiryndą i to nazywasz jedną pijacką nocą ?
- Nie zdradziłem Cię do niczego nie doszło. Odwiozła
mnie gdy zobaczyła że próbuję sam wsiąść do auta i tyle nie byłem nawet wstanie
się ruszyć, a co dopiero Cię zdradzić nigdy bym tego nie zrobił nie jestem
taki. – powiedział patrząc mi prosto w oczy. Wiedziałam że mówi prawdę. Choć
nie chciałam w to wierzyć. Momentalnie poczułam jak robi mi się gorąco.
Usiadłam na łóżku i upiłam łyk drinka, który stał na szafce tuż obok.
- Przysięgam Ci że do niczego nie doszło przywiozła
mnie chwilę przed tym jak Ty przyjechałaś wtedy do mnie. Błagam uwierz mi. –
usiadł koło mnie i złapał mnie za dłoń.
- Spójrz na mnie proszę powiedz że mi wierzysz. –
mówił, a ja czułam się jak najgorsza osoba na świecie. Oskarżyłam go o coś co
sama zrobiłam.
- Wierzę Ci. – powiedziałam wstając i odchodząc na
drugą stronę pokoju.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę. Liv wierzę że może
nam się udać, wierzę w nas. – podszedł i bez ostrzeżenia wpił się w moje usta.
- Liv. – usłyszałam głos Harry’ego w momencie, gdy
odepchnęłam Zayna.
- O Harry .. właśnie się godzimy. – zaśmiał się
mulat. Stałam jak wryta nie wiedziałam co mam zrobić.
- Właśnie widzę. – powiedział i spojrzał na mnie tak
jakbym wbiła mu nóż w serce.
- Harry to nie tak .. – wykrztusiłam w końcu coś z
siebie jednak to go nie zatrzymało. Wyszedł trzaskając drzwiami.
- O co chodzi ? – Zayn spojrzał na mnie zdziwiony.
- Przepraszam, ale to nie wyjdzie. Ja tak nie mogę
wybacz. – powiedział i uciekłam z pokoju zostawiając Zayna w szoku. Zbiegłam na
dół i rozejrzałam się za chłopakiem. Czułam jak mocno wali mi serce.
- I jak pogodziliście się w końcu ? Bo tak naprawdę
nie potrzebowałam tych butów. Zayn nalegał na rozmowę musiałaś się dowiedzieć w
końcu że do niczego nie doszło tamtej nocy. – An zaczęła się tłumaczyć, ja
wciąż rozglądałam się za Harrym.
- Czekaj, czekaj … to było zaplanowane przez Ciebie
? – spojrzałam na przyjaciółkę, gdy dotarło do mnie w końcu co mówiła.
- Wybacz. – powiedziała jak gdyby nigdy nic. Odeszłam
od niej bez słowa i pokierowałam się do chłopaków siedzących na kanapie.
- Gdzie jest Harry ? – zapytałam pospiesznie.
- Właśnie wyszedł przed chwilą jak poparzony. –
odpowiedział Louis popijając kolejnego drinka. Poszłam szybko w stronę drzwi
frontowych i wybiegłam z domu. Wyszłam poza teren naszej willi i zobaczyłam
idącego w oddali chłopaka.
- Harry !! – krzyknęłam biegnąc za nim, ale nie
reagował. Zdjęłam buty, aby szybciej biegnąc, ale chłopak przyspieszył. Po
chwili dogoniłam go i stanęłam przed nim, żeby zatorować mu drogę.
- Harry proszę daj mi wyjaśnić. – czułam jak do oczu
napływają mi łzy.
- Proszę odsuń się. – powiedział próbując dalej iść,
ale skutecznie mu to utrudniłam.
- Wysłuchaj mnie. To on mnie pocałował, powiedział
że wtedy do niczego nie doszło. Chciał się pogodzić, chciał do mnie wrócić. –
zaczęłam się tłumaczyć, a łzy spływały mi po policzkach. Wszystko przez emocje
i alkohol płynący w moich żyłach.
- Gratulacje. – przerwał mi. - Powodzenia w związku,
a teraz zejdź mi z drogi. – syknął i wymijając mnie zaczął się oddalać.
- Ale ja nie chce ! Ja chcę być z Tobą ! Nie mam
siły już dłużej tego ukrywać ! – krzyknęłam. – Nie rozumiesz że to Ciebie
kocham. – powiedziałam łamiącym głosem. Czułam dreszcze przechodzące przez całe
moje ciało, a w głowie zaczęło mi się kręcić. Oparłam się o ogrodzenie i
osunęłam na ziemie. Położyłam głowę na kolana i poczułam jak wszystko ze mnie
wyszło wraz z moimi łzami. Poczułam czyjąś dłoń na ramieniu. Spojrzałam w górę
i ujrzałam Harry’ego. Bez słowa pocałował mnie i przyciągnął w swoje ramiona.
- Przepraszam. – szepnął przytulając mnie. – Kocham
Cię. – mówiąc to patrzył mi prosto w oczy. Czułam ciepło rozlewające się po
moim sercu.
- To ja przepraszam. – powiedziałam.
- Ty dupku ! – usłyszałam krzyk Zayna. Nim się
obejrzałam uderzył Harry’ego z pięści w twarz przez co chłopak upadł na
chodnik.
- Zayn nie ! – krzyknęłam zasłaniając mu dojście do
Harry’ego.
- Jak mogliście mi to zrobić !? – patrzył na mnie
wściekły.
- To nie tak. Nie planowaliśmy tego. – spojrzałam na
niego. Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. Nie chciałam żeby tak się
dowiedział. Nie chciałam nikogo skrzywdzić.
- Możemy normalnie porozmawiać jak dorośli nie chcę
więcej rękoczynów. Proszę. - Harry wstał, ale blokowałam im do siebie dostęp.
- Tu nie ma o czym rozmawiać nie widzisz. Brawo
Harry tak jak kiedyś obiecałeś w końcu zemściłeś się za Kim i wykorzystałeś do
tego naiwną Liv. – powiedział Zayn patrząc na nas z pogardą, odwrócił się na
pięcie i odszedł.
- O czym on mówi? To prawda Harry ? To wszystko żeby
odegrać się za Kimberly ? – spojrzałam na chłopaka.
- Nie Liv to nie tak. Przyznaję może na początku jak
zobaczyłem że mu zależy tego chciałem, ale później poznałem Cię lepiej i to
było coś prawdziwego. Mimo tych wszystkich zgryzot na początku to co jest
między nami jest prawdziwe. – złapał mnie za dłoń, ale wyrwałam ją z jego
uścisku.
- Nie wierze że dałam się na to nabrać.
Wykorzystałeś mnie żeby odegrać się za coś co było kilka lat temu. Ale ze mnie
idiotka.- stałam jak wryty w chodnik. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić.
- Nie jesteś idiotką nie mów tak. I wcale Cię nie
wykorzystałem zakochałam się w Tobie. W Twoich humorkach, w Twoim uśmiechu, tym
jak wyglądasz bez makijażu z rana i w wyrazie Twojej twarzy, gdy chcesz coś
zrobić, a Ci nie wychodzi. Kocham w Tobie wszystko i nie chcę żebyś myślała że
to tylko jakieś gierki. – gdy to mówił czułam to samo ciepło na sercu kiedy
powiedział że mnie kocha.
- Proszę chodźmy do mnie. Nie chcę rozstawać się
kiedy jesteś na mnie zła. Błagam. – zbliżył się do mnie.
- Pójdę lepiej do siebie. Chcę to przemyśleć Harry. –
odwróciłam się i zaczęłam się oddalać. Czułam jak ściska mnie w żołądku.
Walczyłam ze sobą, aby nie odwrócić się i do niego nie pobiec. Po kilku
minutach dotarłam pod nasz dom, otworzyłam drzwi i weszłam do salonu, który o
dziwo był posprzątany. Sięgnęłam butelkę wody i rzuciłam się na kanapę. Spojrzałam
na swoją sukienkę była prawie cała brudna tak jak moje stopy na których
brakowało moich ulubionych szpilek. Mówiłam że nienawidzę poniedziałków ? Jak
widać wtorki też nie są wesołe. Czas najwyższy spać.
~*~
- Jedź. – spojrzałam na miejsce pasażera gdzie z
nikąd pojawił się Liam.
- Liam przesuń się na tylne siedzenie chcemy wsiąść.
– dopiero zauważyłam że obok auta stoi Louis i Niall.
- Wy sobie jaja robicie macie własne auta. Więc
wynieście swoje łaskawe tyłki z mojego. – powiedziałam, ale jak widać mają
gdzieś co mówię bo zapakowali mi się do środka i oczekiwali że ich gdzieś
zawiozę.
- A teraz jedź wbijam w nawigacje miejsce docelowe.
– Louis zaczął mi wymachiwać telefonem przed twarzą.
- Zrób tak jeszcze raz, a połamię Ci rękę. –
spojrzałam na niego złowrogo.
- Chyba ktoś tu ma trudne dni. – zaśmiał się Niall.
- Jeszcze słowo, a pójdziecie z buta przysięgam.
Więc znajcie moją łaskę. – odpaliłam auta i zaczęłam jechać jak wskazywała
nawigacja. Jechaliśmy w ciszy słuchając muzyki.
- Wy sobie chyba kurwa żartujecie. – zatrzymałam się
na podjeździe villi.
- Ale o co Ci chodzi Liv ? – zaczęli się chichrać.
- Dlaczego tu jesteśmy ? Zresztą nie ważne
wysiadajcie, a ja jadę do domu. – wskazałam im drzwi.
- W zasadzie to Ty wysiadasz, a my sobie jedziemy. –
powiedział Liam. Spojrzałam na nich i wybuchłam śmiechem.
- Wy tak poważnie ? Myślicie że oddam Wam moje
ukochane autko. Chorzy jesteście nawet nie będziecie umieli go odpalić. A co
dopiero nim pojechać.
- Hej księżniczko nie tylko Ty masz sportowe auto. Wiemy
jak się je prowadzi. – zapewnił mnie Louis.
- Nie ma mowy że ja tu wysiądę i zostanę. –
zapewniłam ich.
- Nie odważysz się. – syknęłam.
- Sprawdź mnie. – zaśmiał się złowrogo i nim się
obejrzałam chwycił mój telefon i wybiegł z auta. Wyskoczyłam tuż za nim, ale
ciężko było go dogonić w obcasach. Podbiegł pod drzwi frontowe i wrzucił mój
telefon przez otwór na listy.
- Cholera ! Uduszę Cię Tomlinson ! – krzyknęłam.
- Spoko, ale najpierw zajmij się telefonem. –
biegiem wrócił do samochodu na miejsce kierowcy i odjechał jak gdyby nigdy nic.
Z kim ja się zadaje.
- Ekhm. – usłyszałam za sobą odchrząknięcie i już
wiedziałam kogo ujrzę jak tylko się obrócę.
- Harry masz chyba coś mojego. – spojrzałam w
kierunku drzwi frontowych.
- Widzę że chłopcy wzięli w swoje ręce pogodzenie
nas. – powiedział nieco speszony.
- Jak widać, ale nie mieli by co brać w swoje ręce
gdyby ktoś się nie wypaplał. Hmm ciekawe kto to był. – zabrałam mu mój telefon
i już chciałam się stamtąd ulotnić, lecz chłopak mnie zatrzymał.
- Zacznijmy od nowa. Z czystą kartą. – szepnął jakby
z niepewnością. Poczułam dziwne mrowienie w żołądku. Odwróciłam się w stronę
chłopaka i podeszłam do niego bliżej.
- Jestem Libby. Miło mi Cię poznać. – przedstawiłam
się lekko rozbawiona tą sytuacją.
- A ja Harry Ciebie także miło po… - zanim zdążył
dokończyć wpiłam się w jego usta.
- …znać. – dokończył.
- Chciałam już to wczoraj zrobić, ale musiałam
pomyśleć. Zrozum poczułam się zdradzona Harry, ale nie mogę zmienić tego co do
Ciebie czuję. – wyjaśniłam.
- Wiem Liv przepraszam Cie to naprawdę nie powinno
się wczoraj tak potoczyć. Powinienem Cię zatrzymać i na spokojnie wyjaśnić.
- Może i lepiej że tego nie zrobiłeś miałam czas się
z tym przespać, a w innym wypadku mogło się to skończyć gorzej.
- Najważniejsze że nie jesteś na mnie już zła. A
teraz wejdź do środka, a nie tak stoisz w progu. – uchylił szerzej drzwi.
- No nie wiem dopiero się poznaliśmy. – zaśmiałam
się. - A poza tym pewne trzy głąby ukradły mi auto.
- Zajmę się odzyskaniem auta jak dasz się zaprosić
na randkę. – wyszczerzył się.
- Dobrze, ale pod warunkiem że będzie to coś
naprawdę super. – powiedziałam wchodząc do domu chłopaka.
~*~
Właśnie podjechaliśmy pod dom Tomlinsona. Harry
przekonał mnie, abym go nie udusiła, ale o pobici nic nie wspomniał.
- Tomlinson jeśli nie chcesz mieć skopanego tyłka to
radzę Ci uciekać. – krzyknęłam na progu.
- Hej księżniczko nie przesadzaj pomogłem pogodzić
Ci się z loczkiem. – powiedział chowając się za Niallem.
- Liv rozmawialiśmy o tym. – spojrzałam na
Harry’ego.
- Hej była mowa o tym że mam go nie udusić, a nic o
skopaniu mu tyłka. – wyszczerzyłam się jak głupia.
- A może zapomnimy o rękoczynach, bo w zasadzie to
mam do Ciebie prośbę. – wychylił się zza blondyna niepewnie chłopak.
- Powiedzmy że mnie zaintrygowałeś Tomlinson.
Zamieniam się w słuch. – usiadłam na kolanach Stylesa i oparłam o jego tors.
- A więc musisz mi pomóc. – powiedział speszony.
- Najpierw chce odzyskać kluczyki wtedy może pomogę.
– chłopak rzucił kluczyki który chwycił Harry. Sięgnęłam po butelkę wody ze
stołu i upiłam łyka.
- Chcę zaprosić An na randkę. – jak to powiedział o
mało się nie zakrztusiłam.
- Co ?! – pisnęłam zszokowana.
- Powiedz mi co by jej się spodobało. To nie jest
zwyczajna dziewczyna nie mogę jej wziąć na spacer czy do kina. To pewnie musi
być coś wspaniałego i wielkiego. – powiedział lekko przestraszony tą wizją.
- Louis nie kombinuj ona mimo wszystko nie lubi
przepychy jest jak każda normalna kobieta. Ugotuj jej coś dobrego do jedzenia,
albo zabierz do fajnej restauracji i będzie szczęśliwa. Jak to się mówi przez
żołądek do serca. – uśmiechnęłam się na myśl o tym że chce zaimponować An to
urocze.
- Tak myślisz ? – dopytywał.
- Znam ją jak nikt inny zaufaj mi będzie zachwycona.
– puściłam mu oczko.
- Dzięki Libby jednak potrafisz być człowiekiem, a
nie tylko wredną jędzą jak to mówią w szkole. – zaśmiał się.
- I największym jędzą zdarza się być czasem
człowiekiem. – przyznałam.
- Zdecydowanie wolimy Cię jako miłą blondynę. –
powiedział Liam.
- Bardzo zabawne Haroldzie. – wywróciłam oczami.
- Dzięki chłopacy za tą akcję, ale teraz jak
odzyskane auto musimy się zbierać. – chłopak zaczął wstawać przez co ja
również. Pożegnaliśmy się i wsiedliśmy do mojego auta. Harry prowadził.
Zajechaliśmy pod ville chłopaka z której wziął jakąś torbę i wrócił do auta.
Bez słowa jechaliśmy w stronę zachodzącego słońca. Po drodze zadzwoniłam do
dziewczyn, aby się nie martwiły że mnie nie ma i zajęły moim kotkiem. Wieczór
zapowiadał ciepła noc. Jechaliśmy w ciszy która w ogóle nie był krępująca. Po
około godzinie podjechaliśmy pod domek na odludziu.
- Letni domek mojej mamy. – wyjaśnił chłopak.
- Jest piękny. – uśmiechnęłam się w kierunku
chłopaka. Pokierowałam się w kierunku drzwi, gdy Harry brał torbę z siedzenia.
Poczekałam na niego, który otworzył drzwi i weszliśmy do środka. Z przedpokoju
przeszliśmy w głąb domu. Był przepięknie urządzony to za pewne zasługa mamy
chłopaka.
- Tu jest salon, za ścianą kuchnia, a na górze
sypialnie i łazienka. – omówił rozmieszczenie pokoi.
- Jest naprawdę śliczny Harry, ale teraz zjedzmy
coś, bo umieram z głodu. – pociągnęłam go w kierunku kuchni.
- Wezmę tylko zakupy z torby i już coś robimy.
- jak powiedział tak zrobił. Zabraliśmy
się za przygotowanie kolacji. Harry kroił, a ja smażyłam i popijałam wino,
które przyniósł z piwniczki. Mięso z warzywami i sosem daliśmy do naczynia
żaroodpornego i wstawiliśmy do piekarnika. Na czas pieczenia udaliśmy się do
salonu.
- Mógłbym tak codziennie. – wyznał bawiąc się moimi
włosami. Leżeliśmy na kanapie przytuleni i okryci kocem. W tle było słychać
włączony telewizor, ale nie zwracaliśmy na niego uwagi cieszyliśmy się swoją
obecnością.
- Może kiedyś będzie nam to dam. – dałam mu całusa w
nos na co go zmarszczył. Wyglądał naprawdę uroczo.
- Wszystko zależy od nas Liv. – spojrzał mi głęboko
w oczy.
- Więc nie zepsujmy tego. – wtuliłam się w chłopaka,
a on objął mnie ramionami. Chyba mi się przysnęło bo czułam jak Hazz próbuje
delikatnie oswobodzić z mojego uścisku.
- Wybacz ze Cie obudziłam, ale muszę iść wyciągnąć
zapiekankę z piekarnika. – puściłam go i przeciągnęłam się na kanapie. Po
chwili z kuchni zaczęły dochodzić cudowne zapachy, które całkowicie mnie
obudziły. Wstałam, ale zrobiłam to zbyt szybko, bo zakręciło mi się w głowie i
wylądowałam znów na sofie.
- Liv wszystko gra, wyglądasz dość blado. – podszedł
zaniepokojony.
- Spokojnie po prostu za szybko wstałam nic mi nie
jest. – uspokoiłam go i tym razem na spokojnie ruszyłam w kierunku stołu gdzie
czekała już kolacja. Nałożyliśmy sobie i zabraliśmy się za jedzenie. Następnie
zebrałam nasze talerze i je umyłam, a to co zostało z kolacji schowałam do
lodówki.
- Mam dla Ciebie dwie niespodzianki. – złapał mnie
za rękę i zabrał na górę.
- To chyba Twoje. – powiedział wyciągając moje
szpilki z torby.
- Zostawiłaś je i poszłaś boso więc je zabrałem,
wiem jak je uwielbiasz.
- Dziękuję przez te wszystkie emocje zapomniałam ich
wziąć z chodnika. – zaśmiałam się z własnej głupoty.
- Druga niespodzianka czeka na Ciebie w łazience. –
wyjawił chłopak. Pokierowałam się tam zastając wannę wypełnioną wodą, płatki
róż, świece i kieliszek różowego wina.
- Jesteś kochany dziękuję Miśku. – ucałowałam go.
- Dla Ciebie wszystko Księżniczko. – uśmiechnął się
szeroko. I jak go nie kochać kiedy on tak się stara. Rozebrałam się i weszłam
do wanny zanurzając się prawie do szyi. Chłopak w tym czasie wziął prysznic co
pozwoliło mi się mu bezkarnie przyglądać. Ma cudowne ciało i na dodatek jest
całe tylko dla mnie.
- Ej bo się zarumienię jak będziesz się tak patrzyć.
– zaśmiał się chłopak.
- Już nie patrzę. – powiedziałam i zatykając nos
zanurzyłam się pod wodę. Czułam się taka odprężona panującą ciszę i ciepłem
wody która otulała całe moje ciało. Wynurzyłam chę po chwili, gdy już zabrakło
mi powietrza.
- Wyglądasz jak panda wiesz. – powiedział Hazz. Był już
owinięty ręcznikiem choć wciąż kropelki wody spływały mu po klatce piersiowej.
- Mokra, słodka panda. – pocałował mnie i wyszedł z
łazienki. Umyłam się szybko i zmyłam resztki makijażu. Wytarłam się, a następnie
owinęłam ręcznikiem idąc do sypialni.
- Powinniśmy się pomału kłaść jutro masz po 12
zajęcia z baletu, których nie możesz opuścić, bo Cię w końcu zawieszą. –
brzmiał nadzwyczaj poważnie gdy to mówił.
- Znasz mój plan zajęć ? – spojrzałam na niego przymrużonymi
oczami.
- Oczywiście. – wyszczerzył się.
- Głupol z Ciebie. – podeszłam do łóżka na którym
siedział Harry. Przyciągnął mnie do siebie tak że wylądowałam wprost na nim. Dobrze
wiedziałam że na pewno w jego planach nie jest wczesne pójście spać. Oparłam dłonie
po obu stronach jego głowy, aby mieć dobry widok. Analizowałam każdy centymetr
jego twarzy. Piękne szmaragdowe oczy były wpatrzone prosto w moje. Wyglądał na
szczęśliwego. Zaczesałam kosmyki włosów, które miał na
twarzy.
- Idealnie. – powiedziałam.
- Nie, teraz jest idealnie. – powiedział obracając
nas tak że teraz on był nade mną. Wpił się w moje usta przyciskając swoje ciało
do mnie.
- Gems … co Ty tu robisz ? – szatyn zaczął
pospiesznie zakładać koszulkę i spodnie.
- Chciałam zapytać o to samo, ale wolę jednak nie
wnikać. – zaśmiała się.
- Jestem Gemma siostra tego pajaca. Miło się poznać.
– dziewczyna podeszła i podała mi rękę na powitanie.
- Jestem Libby. Ciebie również miło poznać. –
powiedziałam zażenowana zaistniałą sytuacją. Cholera wciąż siedzę tu w samym
ręczniku i to takim co ledwo zakrywa to co ma zakrywać.
- Miałam przyjechać z mamą, ale zrezygnowała. Ale
byście mieli miny jakby ona tu weszła jeszcze lepsze niż teraz. – zaczęła się
śmiać i wyszła z pokoju. Spojrzałam na Harry’ego miała rumieńce na twarzy.
- Co za żenująca sytuacja. – pisnęłam.
- Teraz będzie nam to już wypominać przy każdej
okazji. – wrócił na miejsce koło mnie.
- Zapowiada się ciekawa noc. – spojrzałam na Hazze.
- Lepiej się ubierz bo jeszcze tu wróci, a jak
jesteś w samym ręczniku ciężko się opanować. – seksownie przygryzł wargę.
Jak on może tak na mnie działać. Uspokój się Liv myśl o wszystkim tylko nie o
tym żeby się na niego rzucić. Ehh ale jak to zrobić jak on jest tak cholernie
seksowny.
**************************
Jest i on rozdział z perspektywy Libby :) Mam nadzieję że Wam się spodoba. Dość sporo się działo jak zawsze, ale no cóż przecież coś musi się dziać. Liczę na wasze opinie w komentarzach :D Pozdrawiam Nats <3
Ps. Jeśli są jakieś błędy wybaczcie, ale czytając to kilkanaście razy zaczyna mi się troić w oczach ;P
**************************
Jest i on rozdział z perspektywy Libby :) Mam nadzieję że Wam się spodoba. Dość sporo się działo jak zawsze, ale no cóż przecież coś musi się dziać. Liczę na wasze opinie w komentarzach :D Pozdrawiam Nats <3
Ps. Jeśli są jakieś błędy wybaczcie, ale czytając to kilkanaście razy zaczyna mi się troić w oczach ;P








Już ci to pisałam, ale pochwał nigdy za wiele więc napiszę jeszcze raz uwielbiam twoje rozdziały i to jak cudownie piszesz <3 Zawsze się śmieje z ich tekstów, a na scenach Liv z Harrym rozpływam się, ponieważ są tacy uroczy razem! <33
OdpowiedzUsuńDziękuję Kochana ! :* Jak zawsze mogę liczyć na Twoje wsparcie <3 Buźka ;*
Usuń