wtorek, 26 kwietnia 2016

Rozdział 30

Oczami Libby
Poniedziałek
14 kwietnia
 
 
 
Poniedziałek. Najgorszy dzień tygodni. Nie wiem po co w ogóle pojawiłam się w szkole. To pewnie przez alkohol. Wczoraj byłam na imprezie u Harry'ego. Ale on nawet nie wie że się pojawiłam. Ahh ale cóż się dziwić jak tam dotarłam ledwo trzymał się na nogach. Zresztą co mnie to obchodzi czy mnie pamięta czy nie to kotlet mam gdzieś to co on myśli.
- Libby słuchasz co do Ciebie mówię ?! - krzyknęła w moją stronę Scar.
- Nie tak głośno. Możesz powtórzyć, ale o trzy tony ciszej ? - spojrzałam na nią z najsłodszą miną jaką potrafiłam zrobić.
- Czy do cholery powiesz mi co Ty robisz najebana w szkole ?!?! - wrzasnęła.
- Jestem. A co mogę robić w szkole ? - odpowiedziałam jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie.
- Scar możesz nas zostawić musimy pogadać. Nie rozumiem co się dzieje co ja takiego zrobiłem Libby ... - nagle w sali jakby znikąd pojawił się Zayn. A może po prostu nie zauważyłam że jest tu od początku.
- Ty się zamknij ! A Ty Scar nawet nie rusz się z miejsca ! My nie mamy o czym gadać wychodzę stąd. - powiedziałam stanowczo zbliżając się chwiejnym krokiem do okna. Tak do okna.
- Liv drzwi są tam. - Scar spojrzała na mnie jak na idiotkę.
- Wiem, ale nie wyjdę nimi bo on tam stoi. Nie chcę mieć z nim nic wspólnego. - usiadłam na parapecie.
- Nie mów tak. Dobrze wiesz że musimy porozmawiać. Nie wiesz jak było naprawdę. - Zayn zaczął iść w moją stronę, ale szybko zeskoczyłam z parapetu i już mnie nie było. Do ziemi był metr więc nie był to jakiś nadzwyczajny wyczyn. Moje nowe szpilki jednak przypłaciły to życiem. Fuck! Zdjęłam je i szybkim krokiem na ile mój stan na to pozwolił ruszyłam w stronę parkingu. W sumie nie pamiętam jak w ogóle się dostałam do szkoły. W torebce znalazłam kluczyki do mojego auta. Hmm raczej nie przyjechałam tu autem, ale cóż można to sprawdzić. Chodziłam od auta do auta i sprawdzałam czy jakieś się otworzy jak nacisnę przycisk otwarcia. Nagle ktoś mi je wyrwał z dłoni.
- Hej oddawaj to moje ! - odwróciłam się i zobaczyłam kotleta.
- Nie ma opcji żebyś w takim stanie jechała nie zezwalam. - schował kluczyki do kieszeni.
- A co Ty moja matka ?! Oddawaj je ! - zaczęłam się z nim szarpać i dobierać się do jego kieszeni jakkolwiek to brzmi. Chłopak bez problemu przerzucił mnie przez ramię i mimo moich głośnych protestów poszedł do swojego auta i wsadził mnie siłą na miejsce pasażera. Serio nikt nie zareagował na wrzeszczącą, porywana dziewczynę ?! Ludzie co z wami ?!
- O nie nie nie ja nigdzie z Tobą nie jadę ! - próbowałam wydostać się z auta, ale moje sprawności manualne ewidentnie działały na moją niekorzyść. Jak ja mogłam się doprowadzić do takiego stanu że nie jestem w stanie odpiąć pasów czy odblokować drzwi.
- Jak już masz zamiar stąd uciec to daj się stąd bezpiecznie zabrać. - powiedział stanowczo.
- To się nazywa porwanie wiesz zgłoszę to na policje .... jak tylko pożyczysz mi telefon, bo mój gdzieś się zagubił. - spojrzałam na niego z wrogością, a on tylko się zaśmiał.
- Albo wiesz co ruszaj chce stad zniknąć jak najszybciej ! - pisnęłam widząc Zayna biegnącego w naszą stronę. Kotlet patrzył na mnie jak na idiotkę.
- Przed chwilą było Ci tak śpiesznie by mnie stąd zabrać, a teraz siedzisz jak kołek ?! Ruszaj nie chcę z nim gadać ! - krzyknęłam, a chłopak ruszył z piskiem w ostatniej chwili uff a jeszcze sekunda i pewnie Malik by mnie siłą wyciągnął z auta żeby pogadać. Nie mam siły z nim rozmawiać zresztą nie ma o czym między nami koniec.
- Właściwie to nie moja sprawa, ale co zaszło miedzy Tobą i Zaynem ? - zapytał przerywając niezręczną ciszę Harry.
- Dobrze powiedziane to nie Twoja sprawa. Ale z drugiej strony przyjaciel Wam się nie pochwalił ? - spojrzałam na niego z zaciekawieniem.
- Znam jego wersję wydarzeń i chcę poznać Twoją. Bo jeśli to co mówi jest prawdą nie masz za co być na niego zła. - spojrzał ukradkiem na mnie i po czym powrócił do obserwowania drogi.
- Nie rozumiem po co znać Ci moją wersje Zayn to Twój przyjaciel i tak pewnie wierzysz jemu nie mi, więc po co mam strzępić język. - syknęłam na myśl o Maliku.
- Bo wiem że poszło o mnie. - Harry wyglądał na zmieszanego, a to ja powinnam być zmieszana.
- Kto Ci tak powiedział ? - nie powinien tego wiedzieć.
- Słyszałem Waszą kłótnie ostatnio nikt nie musiał mi tego mówić. - wyznał.
- W sumie to nie wiem co mam Ci powiedzieć ... - lekko mnie zatkało nie wiedziałam jak mam to wyjaśnić, nie wiedziałam co powiedzieć. Nie chciałam żeby myślał że to przez niego, ale nie chciałam też żeby znał prawdę. Reszta drogi minęła w ciszy. Kotlet zaparkował auto na swojej posesji. Jeny miał mnie zawieść do domu, a nie dość że mi klucze zabiera, porywa ze szkoły to co teraz jeszcze ma zamiar mnie przetrzymywać u siebie ?! Pewnie już ma plan jak będzie mnie torturował w swojej piwnicy.
- Choć do środka. Napijemy się czegoś - powiedział odpinając mi pas i odbezpieczając drzwi. Byłam zdezorientowana nie wiedziałam czy wysiąść czy zostać w aucie. Jednak mój stan upojenia i perspektywa pogłębienia go wygrały.
 
 
~*~
 
 
- .. po prostu musisz mnie zrozumieć skoro wiesz o co poszło po co dalej dopytujesz ? - zapytałam popijając kolejnego drinka. W sumie to odkąd tu przyjechaliśmy to Harry wypił jednego shota, ale no cóż więcej dla mnie.
- Bo czuje że gdyby to nie było przeze mnie to byś się tak nie wkurzyła. - powiedział z pewnością.
- Sugerujesz że coś do Ciebie czuje ? Nie jesteś czasem zbyt pewny siebie Haroldzie ? - przeszyłam go wzrokiem obserwując każdy milimetr jego perfekcyjnej twarzy, loków, ciała. Jeny jaki on jest sexowny. Dobra ciii ja wcale tego nie pomyślałam fuck co się ze mną dzieje ?!
- A co jeśli to prawda i jeśli to nie jednostronne uczucie ? - zbliżył się do mnie.
- A jeśli nie ma żadnego uczucia ? - tym razem ja zbliżyłam się do niego.
- Twoje spojrzenie mówi mi co innego. - patrzył na mnie przenikliwie, aż spuściłam wzrok. Cholera czemu on jest taki sexowny nienawidzę go za to ! Podniosłam wzrok i ujrzałam jego twarz tuż przy mojej. Był tak blisko mnie że mogłam poczuć jego oddech na moich ustach i usłyszeć jego przyspieszone bicie serca.
- Harry nie powinniśmy ... - chłopak przygryzł moją wargę, a mnie przeszły dreszcze.
- Ciii daj się ponieść chwili ... - wymruczał, a ja znów poczułam jego gorący oddech. Bez chwili zawahania wpił się w moje usta. Odwzajemniałam coraz bardziej zachłanne pocałunki. To takie niestosowne, ale nie potrafię się opamiętać tak bardzo go teraz pragnę, a za razem tak bardzo go nienawidzę za to jak na mnie działa. Ehh jestem totalnie popieprzona. Harry zaczął całować mnie po szyi i dekolcie, jego ręce znalazły się pod moją koszulką. Wplotłam palce w loki chłopaka i lekko je pociągnęłam. Cicho jęknął mocno ściskając moje pośladki. Mocno mnie trzymając wstał i nie przerywając pocałunków praktycznie po omacku kierował się w stronę sypialni. Delikatnie ułożyliśmy się na skraju łóżka. Następnie przesunęłam się w jego głąb przyciągając chłopaka do siebie. Teraz nie liczyło się nic, choć wiedziałam że nie powinniśmy tego robić. Po chwili nie mieliśmy na sobie już żadnych ubrań. Całowaliśmy się namiętnie i dotykaliśmy nasze ciała. Harry gwałtownie wszedł we mnie, a ja wbiłam paznokcie w jego plecy. Kochaliśmy się bardzo ostro krzycząc w niebogłosy. Było mi tak dobrze. Skończył na mnie, a następnie opadł na łóżku tuż obok. Dyszeliśmy łapiąc płytkie oddechy jakby miały być ostatnimi. Przez tą całą sytuację poczułam jakby cały alkohol płynący w mojej krwi wyparował.
- Wow. - Harry obrócił się w moją stronę z nieziemskim uśmiechem.
- Jeny co myśmy zrobili. Zdradziłam Zayna jak mogłam mu to zrobić ?! - zaczęłam panikować.
- Przecież nie jesteście razem nie wariuj. - próbował mnie uspokoić.
- Nie powiedziałam Ci całej prawdy .... to nie przez Ciebie się rozstaliśmy. - wyznałam zmieszana.
- Ale słyszałam Waszą kłótnie brzmiało to inaczej. - powiedział zdziwiony Harry.
- To tylko czubek góry lodowej. Ehh tamtego dnia wieczorem pojechałam do Zayna i spotkałam tam jakąś lafiryndę, wychodzącą z jego sypialni. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć poszłam na górę, a on spał pijany z liścikiem od tej dziewczyny. To było najgorsze uczucie w moim życiu, bo wciąż myślałam że to była tylko kłótnia i że to naprawimy, a on tak po prostu w ten sam dzień poleciał do innej. Zresztą co ja gadam nie jestem lepsza co ja narobiłam jak ja mogłam się z Tobą przespać ! Boże z tego będą same kłopoty ! - załamałam się i wybuchłam płaczem.
- Ej ciii nic się nie stało. Obiecuję Ci nikt się nie dowie o tym do czego między nami doszło. Przysięgam Ci tylko proszę nie płacz nie mogę patrzeć jak płaczesz. - Harry przytulił mnie i głaskał po głowie.
- Dlaczego taki jesteś ? Dlaczego mimo tego jaka jestem i jak Cię traktuje Ty się o mnie martwisz ? - okryłam się kołdrą i usiadłam obok chłopaka.
- Bo nie mogę znieść Twojego widoku kiedy cierpisz. - wyznał wycierając łzy z moich policzków.
- Jaaa ..... powinnam już iść.
- Nie idź proszę. - zatrzymał mnie łapiąc mnie za rękę, a mnie przeszły dreszcze.
- Nie powinnam pozwolić Ci mnie zabrać, a tym bardziej nie powinnam wylądować z Tobą w łóżku przeze mnie jeszcze Ty będziesz miał popsutą relację z Zayn'em. - miałam ochotę zapaść się pod ziemię.
- Nie mów tak to był mój wybór gdybym tego nie chciał nie zrobiłbym tego i myślę że mimo wszystko Ty również tego chciałaś i alkohol nie miał tu znaczenia, a teraz proszę nie katuj się tym i przestań o tym myśleć. Poza tym moje stosunki z Zayn'em nigdy nie były idealne dam radę.
- Dlaczego ? - zdziwiłam się jego wyznaniem myślałam że są najlepszymi przyjaciółmi.
- To raczej temat na inną okazję. - powiedział lekko zmieszany.
- Wiesz jednak mi się nie śpieszy proszę powiedz mi. - powiedziałam przysuwając się bliżej niego. Boże co się ze mną przy nim dzieje ?! Jakim cudem w chwilę jest w stanie zmienić moje nastawienie i zachęcić mnie do zostania.
- No dobrze to ubieraj się zabiorę Cię gdzieś i wszystko powiem. - chłopak uśmiechnął się.
- Gdzie ? - zapytałam.
- Zabieram Cię na obiad. - zaśmiał się.
- No proszę kto by się tego spodziewał Harry Styles zaprasza mnie na randkę. A myślałam że prędzej świnie zaczną latać niż do tego dojdzie. - zaśmiałam się, a chłopak rzucił we mnie poduszką.
 
 
~*~ 
 
 
 Zanim pojechaliśmy na obiad szybko wstąpiliśmy do mnie ogarnęłam się i ruszyliśmy w poszukiwaniu jakiegoś miejsca. Po drodze zdążyliśmy jeszcze małego jointa, którego znalazłam w torebce. W końcu po dłuższej chwili dotarliśmy do restauracji i złożyliśmy zamówienie.
- A więc ? - spojrzałam wyczekująco na historię Harry'ego.
- Więc ? - odparł zestresowany.
- Harry. - powiedziałam nieco stanowczo.
- Słucham Cię Libby. Na marginesie dziękuję iż użyłaś mojego imienia, a nie jakiegoś wyzwiska. - zaśmiał się.
- Nie przedłużaj chcę wiedzieć o co chodzi. - jęknęłam lekko poddenerwowana.
- Mówiłaś że mamy dużo czasu. - jeny on ewidentnie chce mnie wkurzyć.
- No nie każ się prosić.
- Hmm kuszące. - powiedział rozbawiony na co wywróciłam oczami.
- Noo dobra dobra już mówię. - odpowiedział, a kelner właśnie przyniósł nasze dania i mojego drinka.
- A więc to zaczęło się jak byliśmy jeszcze dziećmi mieliśmy trochę ponad 12 lat. Z Zayn'em od początku naszej znajomości o wszystko konkurowaliśmy. Jak nie w piłce nożnej to w grach komputerowych później w dziewczynach dosłownie we wszystkim. Później poznaliśmy resztę o niech też zawsze była wojna, nie potrafiliśmy nigdy do końca się porozumieć mimo że się kumplowaliśmy zawsze były jakieś niedomówienia. Jakieś cztery lata temu na jednej z naszych pierwszych imprez poznałem Kimberly. Była o rok starsza ode mnie. Czułem, że to miłość od pierwszego wejrzenia, jednak to było szczeniackie złudzenie. Była zabawna, mądra, piękna można by powiedzieć że miała wszystko. Po krótkim czasie byliśmy już razem. Od początku jednak czułem że coś jest nie tak. Czasem nakrywałem ją na jakiś rozmowach nie wiadomo z kim, a jak już o to pytałem to zaraz była awantura że ją posądzam o zdrady. Na jednej z imprez przedstawiłem Kim chłopakom. Bawiliśmy się świetnie alkohol, muzyka, tańce, choć jedno nie dawało mi spokoju dziewczyna ciągle znikała gdzieś pod pretekstem pójścia do łazienki, albo po drinka. Myślałem że przesadzam, ale w końcu nie wytrzymałem i poszedłem za nią. I wiesz co zastałem ją i Malika najebanych bzykających się w sypialni moich rodziców. Od razu zakończyłem imprezę wyrzuciłem wszystkich z domu. To było straszne nie mogłem zrozumieć jak mogło do tego dojść. Co dziwne po jakimś czasie Kim przyszła do mnie zapłakana że obawia się że jest w ciąży. Przyszła do mnie nie do niego, a ja nie potrafiłem odmówić jej pomocy nie mogłem patrzeć jak cierpi. Okazało się że przez ciągłe imprezy okres jej się spóźnił. Jak szybko się pojawiła tak szybko znikła jak tylko okazało się że to był fałszywy alarm. Po kilku miesiącach i namowach chłopaków pogodziłem się z Zaynem, wybaczyłem mu, ale nie zapomniałem mu tego. Byliśmy jeszcze dzieciakami pierwsze imprezy, alkohol pierwszy sex. Od tamtej pory zmieniłem się ciężko mi zaufać komuś. Od tego czasu nie byłem w żadnym związku, bo boję się że coś pójdzie nie tak, a ja nie chcę znów cierpieć. - skończył, a ja siedziałam jak wryta nie wiedząc co mam powiedzieć.
- Pierwszy raz widzę żeby Cię zatkało. - uśmiechnął się po czym zaczął jeść swój obiad.
- Możesz nie wierzyć, ale rozumiem Cię i wiem co przeszedłeś.
- Ale ja Ci wierzę. - spojrzał mi prosto w oczy. Siedzieliśmy tak dłuższą chwilę wpatrując się w siebie. Mogłabym zatonąć w jego oczach. Jeny nie rozumiem co się ze mną dzieje, dlaczego on tak na mnie działa ?!
- Libby ? Hej nie widziałam Cię od imprezy. - nagle przy naszym stoliku pojawiła się Sasha.
- Oo hej Sas. Co Ty tu robisz ? - zapytałam nerwowo chichocząc.
- Miałam okienko przyszłam po coś do jedzenia w końcu to restauracja co mogłabym tu robić. - spojrzała na mnie rozbawiona.
- Sorki ja dzisiaj nie funkcjonuje normalnie. - zaśmiałam się. Harry obserwował nas uważnie.
- A wy ? Tutaj ? Razem ? I to nie wybuchło ? - spojrzała na nas.
- Porwał mnie nie miałam wyboru. - cholera musiała przyjść akurat tutaj, akurat teraz.
- Słyszałam co się stało między Tobą, a Zaynem. Przykro mi myślałam że dobrze się dogadywaliście. Ale z drugiej strony widzę że już Ci lepiej i szybko się pocieszyłaś. - mrugnęła do mnie, a ja po raz kolejny miałam ochotę zapaść się pod ziemię.
- To nic takiego po prostu zabrałem Liv ze szkoły bo była totalnie pijana. - wtrącił się Harry ratując mnie z opresji.
- No nic mniejsza ja Wam nie przeszkadzam w randce. I napisz do mnie musimy wyjść gdzieś razem na weekend. - powiedziała Sas.
- To nie jest randka. - powiedziałam w tym samym czasie z Harrym. OMG normalnie sami się pogrążamy. Sasha już nic nie powiedziała, pomachała nam na odchodne i poszła.
 - To było dziwne. - zaśmiał się chłopak.
- Wyjątkowo. - zawtórowałam mu.
- To kto tym razem wejdzie do restauracji moja mama, Andrea, Niall a może Zayn. - powiedziałam ironicznie, a chłopak przerażony patrzył w stronę drzwi restauracji. Poczułam jak po moim karku przebiega zimny dreszcz. Fuck czyżbym wygadała. Powoli obróciłam głowę w tamtą stronę, ale ujrzałam tam tylko starszego mężczyznę. Wróciłam wzrokiem na Harry'ego, a ten ledwo powstrzymywał się od śmiechu.
- To woźny z naszej szkoły. Chowamy się pod stół czy do łazienki ? - chłopak parsknął śmiechem, a ja razem z nim. No to zapowiada się ciekawie.


_______________________________________
No i mamy w końcu kolejny rozdział !! :D Jupiii <3 Jestem bardzo ciekawa czy Wam się podoba i co sądzicie o tym co zaszło między Harrym i Liv ? Uważacie że będą z tego kłopoty czy raczej rozejdzie się po kościach ? Licze na Wasze komentarze i teorie jakie będą skutki tego co się wydarzyło.
Pozdrawiam Nats <3
Ps. Jeśli są jakieś błędy z góry najmocniej Was przepraszam ! <3

4 komentarze:

  1. Uwielbiam Harry'ego i Libby! Mam nadzieje,że będą ze sobą, ale z drugiej strony szkoda mi jednak Zayna bo to jego najlepszy przyjaciel ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ich uwielbiam, ale ciii 😜
      Również szkoda mi Zayna, ale wszystko się jakoś wyjaśni, ale jak się potoczy jeszcze nie wiem 😊
      Nats 😊

      Usuń
  2. kiedy nowy rozdział? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem dokładnie bo teraz pisze Sylwia (Scarlett) 😊

      Usuń